SuperBiz firma Zakładamy stoisko z pamiątkami

Zakładamy stoisko z pamiątkami

29.05.2012, godz. 00:00
Jak rozpoznać prawdziwy bursztyn
foto: Brak agencji

Turysta na wakacjach jest w stanie wydać niemal każdą sumę. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Stoisko z pamiątkami i innymi bibelotami w nadmorskim czy górskim kurorcie to sprawdzony sposób na biznes sezonowy.

Wiadomo, na wakacjach wydajemy więcej. Bez opamiętania nabywamy pamiątki i nie odmawiamy dzieciom dziwacznych gadżetów. Jak woda schodzą pompowane piłki, pontony, ręczniki czy plastikowe wiaderka z łopatkami. To wszystko można umieścić na jednym straganie i ruszyć na podbój kurortu. Wprawdzie takie stoisko to biznes sezonowy, ale najbardziej zaradni potrafią z niego wyciągnąć ponad 10 tys. zł miesięcznie.

Lokalizacja gwarantem sukcesu

Warunek jest jeden - znalezienie dobrej lokalizacji. Są to zwykle wejścia na plażę i centralne deptaki kurortów, czyli miejsca, w których o każdej porze dnia przewijają się tłumy turystów. Ustawienie straganu w miejscu słabo uczęszczanym możemy sobie darować. Na solidny zarobek w takim miejscu nie ma raczej co liczyć. Znalezienie miejsca pod stragan wcale takie proste nie jest. Po pierwsze dlatego, że te najlepsze są rezerwowane przez najbardziej przedsiębiorczych już na początku roku. Po drugie, są zazwyczaj drogie i wymagają zainwestowania nawet kilku tysięcy złotych w samą dzierżawę, o opłatach targowych nie wspominając. Znawcy tematu radzą jednak się nie zrażać i szukać. Znalezienie przyzwoitej miejscówki jest możliwe nawet jeszcze w maju czy czerwcu. Gdzie szukać dobrej lokalizacji dla biznesu? Internet to największa tablica ogłoszeń. Aż roi się tam od ofert od osób prywatnych, które oddadzą w dwu czy trzymiesięczną dzierżawę kawałek pola lub działki. Część ofert to jednak place wynajęte wcześniej od gminy, które miejscowi podnajmują później za sporo wyższe stawki. Dlatego pierwsze kroki warto skierować do urzędu gminy, do której należy interesująca nas miejscowość turystyczna. Rokrocznie gminy oddają w dzierżawę miejsca pod biznes sezonowy. Warto więc szukać ofert na ich stronach internetowych lub zasięgnąć informacji bezpośrednio w urzędzie. Ceny dzierżawy są różne i zależą od lokalizacji placu i miejscowości. Miesięczna opłata za możliwość postawienia straganu w dobrze eksponowanym miejscu, z dużym natężeniem ruchu, w miejscowości nadmorskiej waha się od 2,5 tys. do nawet 8 tys. zł. Do tego dochodzą opłaty targowe, a czasami nawet opłata za wywóz śmieci. Wszystko zależy od umowy, jaką podpiszemy. Warto też szukać wykazów miejsc, w których dopuszczalny jest handel za uiszczeniem jedynie opłaty targowej. Będzie taniej, ale niestety, z konkurencją u boku. Odradzamy za to próbę handlowania na dziko. W sezonie służby gminne działają na pełnych obrotach i nikomu nie dają taryfy ulgowej. Nawet jeśli kontrola straży gminnej nas ominie, bądźmy pewni, że konkurencja natychmiast ją do nas sprowadzi.

Stojak na bibeloty

Wyposażenie straganu z pamiątkami to niewielki wydatek. Drewniany stojak z ladą, półkami i rusztowaniami, na których możemy powiesić np. wieszaki z koszulkami, to wydatek rzędu 600-900 zł. Do tego krzesełko do siedzenia za maksymalnie 120 zł i zamykana na klucz kasetka na pieniądze - od 30 zł wzwyż. Jeśli planujemy handel koszulkami, przyda się kilka wieszaków. Towar, którego nie wystawimy na ekspozycję, można przechowywać w kartonowych pudłach. Jednak dużo praktyczniejsze są plastikowe kontenerki (ok. 20 zł za sztukę), które nie tylko nie ulegną zniszczeniu, ale też uchronią towar przed niespodziewanym deszczem. W odwodzie przydadzą się też płachty foliowe na wypadek ulewy, którymi okryjemy stoisko. W zależności od miejsca, w którym będziemy prowadzić sprzedaż, musimy mieć na wyposażeniu samochód do przywożenia towaru (pamiętajmy, że codziennie na noc trzeba będzie opróżnić stragan z bibelotów i przewieźć je w bezpieczne miejsce). Jeśli do straganu nie ma bezpośredniego dojazdu, niezbędny będzie wózek - przyczepka. Najlepiej taki, by całość asortymentu przewieźć do domu czy magazynu za jednym kursem.

Mydło i powidło

Czym warto handlować podczas wakacji? Nie będzie wielką przesadą, jeśli uznamy, że wszystkim. Czyli pamiątkami typu obrazek z zachodzącym słońcem, muszelkami, wyrobami z bursztynu nad morzem oraz zakopiańskimi niedźwiedziami, kierpcami i ciupagami w górach. Do tego koniecznie gadżety dla dzieci i młodzieży szkolnej - o tym żaden szanujący się przedsiębiorca sezonowy zapomnieć nie może. Od lat na topie są kolorowe kulki, laleczki, baloniki, żelowe stwory i inne straszydła, za którymi dzieciaki przepadają. Szerokie pole możliwości zarobkowania stwarzają koloniści, którzy nie wrócą do domu, póki nie wydadzą ostatniej złotówki. Jeśli się postaramy, kieszonkowe zostawią właśnie u nas. Warto też uzupełnić asortyment przedmiotami praktycznymi. W miejscowościach nadmorskich sprawdzą się akcesoria do pływania typu dmuchane piłki, pontony, kółka, rękawki dla dzieci oraz kosmetyki do opalania i torby plażowe. Większość turystów nie przywozi ich ze sobą, by nie zwiększać bagażu. Podobnie jest z parawanami, wiaderkami do piasku czy parasolami. W górach sprawdzą się wiatrówki, kurtki przeciwdeszczowe, czapki z daszkiem, a nawet rękawiczki i szale. Turyści zapominają często, że wysoko w górach nawet latem jest zimno i wietrznie. Zarówno na nizinach, jak i wyżynach z pewnością sprawdzą się koszulki, czapki i plecaki z zabawnymi hasłami lub nazwą kurortu. Warto też wykorzystać EURO 2012. Mimo że mistrzostwa skończą się na początku wakacyjnego sezonu, szał na biało-czerwone koszulki, szaliki, czapki i inne gadżety z pewnością będzie trwał jeszcze długie miesiące.

Rynek pod lupą

Ile towaru zakupić w hurtowni? Zasada jest jedna - lepiej zrobić dodatkowy kurs po kolejną porcję pamiątek, niż zostać z kilkudziesięcioma tuzinami niesprzedanych kulek i żelowych potworów. Zainwestowanie w towar za 4-5 tys. zł w zupełności wystarczy. Już po pierwszych dniach będzie wiadomo, co wczasowicze kupują. W każdej chwili można podjechać do hurtowni i zrobić dodatkowe zakupy. Jaką marżę ustalić na sprzedawane produkty? Są tacy, którzy szybko chcą zarobić krocie i potrafią zrobić nawet 1000 proc. narzutu. Warto jednak pamiętać, że jest kryzys i nawet najbardziej zamożni wczasowicze uważnie przyglądają się cenom i szukają okazji. Jeśli odrobinę zejdziemy z ceny i zdecydujemy się na niższą niż konkurencja marżę, możemy zarobić całkiem przyzwoite pieniądze.

Od świtu do zmierzchu

Decydując się na wakacyjny handel, trzeba założyć, że będzie to praca od świtu do nocy. Jeśli ulokujemy się ze stoiskiem w drodze na plażę, warto być gotowym do handlu już o 7 rano. Ruch wtedy jest jeszcze nieduży, ale pierwsi plażowicze opuszczają wtedy pensjonaty, by zająć najlepsze miejscówki na plaży. Im dłużej będziemy handlować, tym większa szansa na pozbycie się towaru. Warto pamiętać, że koniec plażowania w godz. 18-19, kiedy to większość ludzi udaje się na kolację, nie oznacza pustek na plaży. Wieczorem nad morzem zaczyna się spacerowanie, oglądanie zachodu słońca, znajdują się też amatorzy późnych kąpieli. Każdy z nich może chcieć coś u nas kupić. Na promenadach handel kwitnie nawet do północy. Trzeba więc się uzbroić w prowiant, termos z kawą i wytrwałość.

Klient nasz pan

Bez promocji i reklamy w handlu ani rusz. Nawet podczas wakacji. Warto więc organizować promocje typu: kup dwa, trzeci dostaniesz gratis lub za pół ceny. Przydadzą się duże wywieszki z informacją, że najbardziej chodliwe gadżety można kupić taniej niż u konkurencji. Tabliczka z informacją, że dopuszczasz negocjowanie cen, będzie dodatkową zachętą. Nie bój się dodawania gratisów. Nie zapominajmy o ometkowaniu produktów - klienci przyzwyczajeni do robienia zakupów w hipermarketach nie lubią pytać o cenę. Uśmiech na twarzy i gotowość do pomocy to podstawa.

Fiskus czuwa

Nawet sezonowy biznes na kółkach wymaga formalnej rejestracji, potrzebny więc będzie wpis do działalności gospodarczej. Pozwala to na rozpoczęcie działalności natychmiast po zarejestrowaniu. Przedsiębiorca ma również obowiązek zgłosić do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zarówno siebie, jak i pracowników, jeśli będzie ich zatrudniał. Po zakończeniu sezonu i zlikwidowaniu budki można działalność zawiesić (jeśli zamierzamy wznowić działalność podczas kolejnego sezonu) lub zlikwidować. Warto pamiętać o tych formalnościach, bo fiskus w sezonie nie odpoczywa. Co więcej, miejscowości turystyczne w tym czasie przeżywają prawdziwy najazd kontrolerów z urzędów skarbowych, którzy z pewnością sprawdzą, czy dopełniliśmy niezbędnych formalności i rozliczamy się z tytułu VAT i PIT.

KOSZTY

- dzierżawa placu przy plaży na dwa miesiące 5 tys. zł

- stojak 600 zł

- metkownica z dwiema rolkami taśmy ok. 100 zł - towar 5 tys. zł

- ZUS 675 zł

Razem: 11 tys. 375 zł

autor: Aneta Walentek zobacz inne artykuły tego autora
Więcej
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: