SuperBiz wiadomości Jak wygląda staż w urzędzie? NIK ma wiele zastrzeżeń

Jak wygląda staż w urzędzie? NIK ma wiele zastrzeżeń

19.08.2016, godz. 13:33
Staż w urzędzie
foto: SHUTTERSTOCK

Choć państwowe urzędy powinny wzorcowo działać pod względem programów stażowych, to w rzeczywistości tak nie jest. NIK wytyka wiele błędów związanych z przyjmowaniem stażystów.

NIK wziął pod lupę urzędy przyjmujące stażystów. W skontrolowanych ministerstwach i urzędach wojewódzkich praktykę odbyło w badanym okresie zaledwie 75 osób, czyli jedna czwarta liczby, na jaką praktyki zaplanowano w rządowym programie praktyk. Jak tego by było mało, to okazuje się, że staże w urzędach administracji publicznej raptem w 52,5 proc. przypadków kończyły się zatrudnieniem stażysty w ciągu trzech miesięcy po zakończeniu stażu. Powód leży m.in. w przepisach.  Urzędy nie mogły zagwarantować stażystom zatrudnienia z racji obowiązujących tam procedur konkursowych. A warto podkreślić, że podstawowym założeniem wzorcowego stażu jest właśnie zatrudnienie takiej osoby.

Zobacz: W radach nadzorczych zarabiają miliony [INFOGRAFIKA]

Jakie zastrzeżenia ma NIK do samych staży? Przede wszystkim okazuje się, że proces rekrutacji na staże często nie był przeprowadzany z zachowaniem zasady przejrzystości. Raptem mniej niż jedna piąta zbadanych urzędów podawała do publicznej wiadomości informacje o wolnych miejscach i zasadach rekrutacji, a same kryteria przyjmowania kandydatów nigdzie nie zostały określone w sposób czytelny i w formie pisemnej.

Urzędnicze praktyki i staże odbywały się na podstawie umów lub porozumień między urzędami a uczelniami. Zgodnie z obowiązującymi zasadami praktykanci i stażyści mieli przydzielonych opiekunów. Niestety zdarzało się, że jeden opiekun miał pod sobą kilkunastu podopiecznych, co mogło mieć wpływ na jakość stażu czy praktyk. Jak wynika z raportu, stażyści po wstępnym okresie adaptacyjnym z reguły byli wdrażani w prace zbliżone do zadań pracowników urzędów, natomiast aż jedna trzecia praktykantów była skierowana do czynności najprostszych, często czysto mechanicznych, jak kserowanie (dotyczy to jednej trzeciej praktykantów).

Zobacz: Woda droższa nawet o 60 procent [INFOGRAFIKA]

Jak podaje NIK, w większości skontrolowanych urzędów nie wypłacano opiekunom dodatków szkoleniowych, choć rozporządzenie w sprawie praktycznej nauki zawodu taki dodatek przewiduje, jeśli opiekun nie zostaje na czas praktyki zwolniony (przynajmniej częściowo) ze świadczenia pracy. Kontrolerzy zwrócili uwagę, że jest niesprawiedliwe, gdy dodatkowe środki finansowe - w świetle prawa - należą się tylko opiekunom tych uczniów, którzy uczą się w szkołach publicznych, a wykonujący taką samą pracę opiekunowie uczniów ze szkół niepublicznych już dodatków dostawać nie mogą (mimo że np. mogą siedzieć w tym samym pokoju i robić dokładnie to samo).

Okazało się też, że opiekunowie w urzędach nie mieli w ogóle kontaktu z przedstawicielami uczelni kierującej, a część praktyk odbywała się bez programu opracowanego na uczelni.

Źródło: NIK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: