SuperBiz wiadomości Polacy żądają od Volkswagena 100 mln złotych

Polacy żądają od Volkswagena 100 mln złotych

20.04.2017, godz. 12:20
Volkswagen logo
Logo Volkswagena foto: SuperAuto24.pl

Polscy kierowcy żądają od Volkswagena 100 mln zł odszkodowania. Kupili auta tej marki, z wadliwymi silnikami diesla, które produkowano w latach 2008–2015. Firma stosowała oprogramowanie oszukujące pomiar emisji spalin, przez co naruszyła unijną dyrektywę – podał portal polskieradio24.pl.

Volkswagen zarządził wymianę oprogramowania w wadliwych autach, jednak według klientów nie rozwiązuje to problemu. Ich zdaniem wymiana obniżyła wydajność silników i zwiększyła koszty eksploatacji aut.

Sprawdź także: DiCaprio nakręci film o aferze w Volkswagenie?

− Do stowarzyszenia zgłosiło się blisko 10 tys. klientów koncernu, którzy domagają się odszkodowania w wysokości po 30 tys. zł – powiedział w rozmowie z Polskim Radiem 24 Jędrzej Chmielewski, prezes Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych przez Spółki Grupy Volkswagen, które złożyło we wrześniu 2016 r. pozew zbiorowy w związku z tą sprawą.
Łącznie daje to ok. 100 mln zł. Kwota odszkodowania wynika z opinii biegłego rzeczoznawcy. Jak podkreślał Chmielewski, cały czas weryfikowane są kolejne zgłoszenia, w związku z czym ostateczna kwota może być jeszcze większa.

Polacy kontra Volkswagen. Pierwsze starcie
Pierwsza konfrontacja Stowarzyszenia i spółki Volkswagen przed stołecznym Sądem Okręgowym może odbyć się pod koniec roku. Jak podkreśla mecenas Jacek Świeca, reprezentujący poszkodowanych w sprawie, klienci spółki mają szansę na wysokie odszkodowania. Pokazują to wyroki, które zapadły już w innych krajach.

Czytaj też: Volkswagen oszukiwał, teraz musi słono zapłacić. Ile?

– W Niemczech dziesiątki orzeczeń sędziów były na korzyść poszkodowanych. Pierwsze wyroki niekorzystne dla producenta zapadają też w innych krajach Europy i Stanów Zjednoczonych. Zawierane są także ugody – podkreśla Jacek Świeca.

Afera Volkswagena
Przypomnijmy, że afera Volkswagena wyszła na jaw w 2015 roku. Okazało się, że firma, dla oszczędności, korzystała w swoich samochodach z tzw. urządzeń udaremniających. Co kryje się za tą enigmatyczną nazwą? Chodzi tu o oprogramowanie, które wyczuwało, że silnik samochodu poddawany jest testom i podawało zaniżone odczyty emisji spalin. Kiedy auto, już dopuszczone do ruchu, wyjeżdżało na ulice, emitowało do atmosfery tlenek azotu w ilości większej niż dopuszczalna. Skandal wstrząsnął branżą motoryzacyjną. W czerwcu ubiegłego roku szefostwo Volkswagena przeprosiło klientów i udziałowców firmy.

Zobacz również: JP Morgan podniósł prognozę PKB dla Polski

Upokorzenie nie było jednak jedyną konsekwencją nieuczciwych działań. Oprogramowanie zainstalowano w kilkunastu milionach aut, z czego pół miliona trafiło do Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie urzędy nałożyły na niemiecki koncern gigantyczne kary i odszkodowania wynoszące łącznie ok. 17 mld dolarów. Wobec afery Volkswagena skrytykowała też Komisja Europejska, która stwierdziła, że, manipulując pomiarami, firma naruszała prawa konsumentów, a niemiecki Federalny Urząd Komunikacji nakazał VW wprowadzenie poprawek w 2,4 mln samochodów.

Źródło: PolskieRadio24.pl, businessinsider.pl, Superbiz.pl

Więcej
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: