- Rządowe analizy z grudnia 2025 roku potwierdzają, że biomasa jest kluczowym paliwem w transformacji energetycznej, co gwarantuje popyt na twoje zrębki
- Rekordowe ceny pelletu, sięgające w lutym 2240 zł za tonę, bezpośrednio wpływają na wysokie stawki za gałęzie z wiosennych przycinek
- Badania Politechniki Śląskiej ujawniają, że co roku w Polsce marnuje się do 10 milionów ton biomasy pochodzenia rolniczego, którą można z zyskiem sprzedać
- Kluczowa dla uzyskania wysokiej ceny skupu biomasy jest jej jakość i wilgotność, które można kontrolować przez odpowiednie przygotowanie materiału
Dlaczego ceny pelletu biją rekordy? Rządowa strategia napędza popyt
Polski rynek pelletu przeżywa obecnie okres bezprecedensowych wahań cenowych, co otwiera nowe możliwości dla rolników i innych dostawców surowca. Jak podaje Magazyn Biomasa, w lutym tego roku cena za tonę pelletu sięgnęła rekordowego pułapu 2240 zł. Warto zauważyć, jak duża jest to różnica w porównaniu do stawek poza sezonem grzewczym, kiedy to od maja do lipca za ten sam materiał trzeba zapłacić od 850 do 1300 zł. Taka sytuacja jest wynikiem rosnącego zapotrzebowania na biomasę w dużej energetyce oraz zwiększonego jej wykorzystania w ciepłowniach. Według informacji Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, prowadzi to do problemów z dostępnością pelletu w miesiącach zimowych. Popyt dodatkowo napędzają programy rządowe, takie jak „Czyste Powietrze”, które promując kotły na pellet, stawiają gospodarstwa domowe w bezpośredniej konkurencji o surowiec z wielkimi koncernami energetycznymi.
Za rosnącym popytem na biomasę stoją strategiczne decyzje rządu. W grudniu 2025 roku Ministerstwo Energii w Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu oficjalnie uznało biomasę za kluczowe paliwo przejściowe w procesie transformacji energetycznej, zwłaszcza w ciepłownictwie systemowym. Jest to wyraźny sygnał odejścia od wcześniejszych pomysłów całkowitego zakazu spalania drewna w energetyce, co gwarantuje stabilny i długoterminowy popyt na ten surowiec. Potwierdzeniem tego kierunku są ogromne środki finansowe. Jak czytamy w Magazynie Biomasa, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) przeznaczy w 2026 roku na transformację energetyczną aż 35 miliardów złotych. Z tej puli miliard złotych wesprze kogenerację z biogazu i odpadów, a kolejne 800 milionów złotych zostanie zainwestowane w rozwój biometanu.
Jak zarobić na wiosennych przycinkach? Gałęzie i zrębka to cenny surowiec
Nadchodzący okres wiosennych przycinek, który w Polsce tradycyjnie trwa od końca lutego do kwietnia, stwarza doskonałą okazję do wygenerowania dodatkowego dochodu. Pozostałości po tych pracach, takie jak zrębka, gałęzie czy drobniejsze ścinki, w obecnej sytuacji rynkowej nie są już problemem, a stały się cennym towarem. Warto wiedzieć, że zgodnie z wytycznymi Urzędu Marszałkowskiego, które opierają się na ustawie o odpadach i przepisach BDO, materiał ten może być legalnie sprzedawany podmiotom z branży energetycznej i odpadowej. Dla wielu rolników, którzy do tej pory traktowali te resztki jako kłopotliwy odpad, otwiera się możliwość przekształcenia ich w konkretne źródło zarobku, odpowiadając na rosnące zapotrzebowanie lokalnych ciepłowni i innych odbiorców biomasy.
Potencjał tego rynku w Polsce jest ogromny i wciąż w dużej mierze niewykorzystany. Zgodnie z badaniami Politechniki Śląskiej, co roku w naszym kraju marnuje się od 6 do 10 milionów ton biomasy pochodzenia rolniczego, co doskonale obrazuje skalę dostępnego surowca. Jak wynika z raportu „Więcej drewna z drewna”, Polska jest także ósmym producentem odpadów drzewnych w Unii Europejskiej, generując ich rocznie około 1,3 miliona ton. Dla rolników kluczową informacją jest to, że ceny skupu nie są sztywne i można je negocjować. Praktyka rynkowa pokazuje, że lokalne ciepłownie często uzależniają wycenę biomasy od jej jakości i wilgotności. Oznacza to, że odpowiednie przygotowanie i magazynowanie materiału pochodzącego z przycinek może bezpośrednio przełożyć się na wyższą cenę i realny zysk.
