Kretowiska na łące to nie tylko problem estetyczny. Ziemia z kopców może zatruć całą paszę.

Wiosenne kretowiska na łące to widok tak powszechny, że wielu rolników macha na nie ręką. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że garść ziemi z takiego kopca może zamienić wartościową kiszonkę w toksyczną pułapkę dla całego stada. Okazuje się, że rozwiązanie tego problemu jest zaskakująco proste, ale jego skuteczność zależy od idealnego wyczucia momentu na wykonanie kilku kluczowych prac polowych.

Kretowisko na łące
Autor: Wygenerowane przez AI/ Wygenerowane przez AI Kopiec kreta z ciemnej ziemi na tle zielonej trawy, symbolizujący problem kretowisk na łąkach. Artykuł na Super Biznes informuje o zagrożeniach związanych z zanieczyszczeniem paszy ziemią.
Super Biznes SE Google News
  • Eksperci z Ośrodków Doradztwa Rolniczego alarmują, że ziemia z kretowisk w kiszonce to prosta droga do skażenia paszy bakteriami Clostridium
  • Przekroczenie 10% popiołu surowego w kiszonce jest krytycznym sygnałem zanieczyszczenia ziemią i ryzyka botulizmu u bydła
  • Analiza specjalistów dowodzi, że właściwa wysokość koszenia traw na 5-7 cm to skuteczny sposób na uniknięcie ziemi w pokosie
  • Kluczem do skutecznego włókowania łąk jest wykonanie zabiegu, gdy ruń ma 10 cm wysokości, a kopce są całkowicie przesuszone
  • Badania FAO potwierdzają, że pH kiszonki wyższe niż 4,6 stwarza idealne warunki dla rozwoju śmiertelnej toksyny botulinowej

Czym grozi zanieczyszczenie kiszonki ziemią? Ryzyko Clostridium i botulizmu

Wczesną wiosną widok kretowisk na łąkach i pastwiskach to dla wielu rolników norma. Jednak zignorowanie tego problemu i pominięcie takich zabiegów jak włókowanie może mieć poważne konsekwencje. Ziemia z rozkopanych kopców trafia prosto do zbieranej zielonki, a wraz z nią do silosu. Jak już dwa lata temu alarmował Wielkopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego (WODR), nawet niewielka ilość gleby w materiale na kiszonkę to miliony niepożądanych bakterii, w tym niebezpiecznych laseczek z rodzaju Clostridium. W beztlenowych warunkach panujących w pryzmie, zamiast pożytecznych bakterii mlekowych, to właśnie one przejmują kontrolę, rozpoczynając proces fermentacji masłowej. Efektem jest zepsuta pasza o nieprzyjemnym zapachu zjełczałego masła, a co gorsza, o znacznie obniżonej wartości odżywczej.

O tym, jak duże jest zanieczyszczenie paszy ziemią, informuje nas zawartość popiołu surowego. Specjaliści ze wspomnianego ośrodka doradztwa rolniczego podkreślają, że jego poziom w suchej masie nie powinien przekraczać 8%. Jeśli analiza wykaże wartość powyżej 10%, jest to sygnał alarmowy, wskazujący na poważne zagrożenie dla zdrowia bydła. Problem staje się jeszcze poważniejszy, gdy pH kiszonki wzrasta powyżej 4,6. W takich warunkach, jak ostrzegają zarówno Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Poznaniu, jak i Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), mogą namnażać się laseczki jadu kiełbasianego. Wytwarzają one śmiertelnie niebezpieczną toksynę, która prowadzi do botulizmu, choroby stanowiącej realne zagrożenie dla życia zwierząt.

Włókowanie, wałowanie i wysokość koszenia. Jak uniknąć ziemi w paszy?

Aby skutecznie chronić jakość paszy, warto postawić na sprawdzone, wczesnowiosenne zabiegi, takie jak włókowanie i wałowanie. Najlepszy moment na ich wykonanie przypada zazwyczaj na przełom lutego i kwietnia, zanim wegetacja ruszy pełną parą. Celem jest nie tylko rozbicie kretowisk, ale także wyrównanie darni, co według danych WODR Poznań zapobiega stratom w plonie pierwszego pokosu i ogranicza rozwój chwastów. Jak radzą eksperci z serwisu Nowoczesna Uprawa, z włókowaniem warto poczekać, aż ruń osiągnie około 10 cm wysokości. Kopce są wtedy na tyle przesuszone, że ziemia łatwo się rozsypuje, zamiast rozmazywać po młodych liściach. Z kolei wałowanie jest szczególnie polecane na glebach organicznych, gdzie dociśnięcie darni do podłoża stymuluje krzewienie się traw i ułatwia im pobieranie wody.

Dobra agrotechnika nie kończy się jednak na wiosennych porządkach na użytkach zielonych. Równie ważnym elementem układanki jest właściwa wysokość koszenia. Eksperci z FMC Agro Polska zalecają, aby kosić na poziomie 5-7 cm. Dzięki temu można znacząco ograniczyć zaciąganie ziemi do pokosu. Koszenie niżej, poniżej 5 cm, gwałtownie zwiększa ryzyko zanieczyszczenia paszy patogenami z gleby. Warto również pamiętać o terminach, zwłaszcza jeśli gospodarstwo uczestniczy w programach rolno-środowiskowych. Zgodnie z ubiegłorocznymi wytycznymi Ministerstwa Rolnictwa, rolnicy realizujący „Pakiet 8” powinni zakończyć włókowanie i bronowanie do końca marca na terenach położonych poniżej 300 m n.p.m. Troska o te detale jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek, ponieważ rośnie znaczenie pasz objętościowych. Potwierdzają to dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), według których w 2025 roku produkcja kukurydzy na zielonkę wzrosła o 3,9%, osiągając 31,2 mln ton. Inwestycja w czystość pokosu to zatem inwestycja w zdrowie stada i lepsze wyniki ekonomiczne gospodarstwa.

BRYŁKA UJAWNIA FAKTY O MERCOSUR! TO MOŻE ZNISZCZYĆ POLSKIE ROLNICTWO
M. Deruś: "Nielegalne środki ochrony roślin: ukryte zagrożenie dla rolników i środowiska"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki