- Eksperci wskazują, że straty azotu po zimie 2026 mogą sięgać nawet 80 kg na hektar, co podważa sens nawożenia "na oko"
- Precyzyjne określenie dawki startowej azotu dzięki badaniu gleby to oszczędność nawet kilkuset złotych na jednym hektarze
- Analiza cennika OSChR z lutego 2026 potwierdza, że koszt badania zawartości N-min w glebie to zaledwie 42,48 zł
- Standardowe dane z Programu azotanowego dotyczące azotu mineralnego w glebie są w tym roku wyjątkowo niereprezentatywne
Straty azotu po zimie 2026. Jak pogoda wpłynęła na poziom N-min w glebie?
Tegoroczna zima, która przyniosła na zmianę mrozy bez okrywy śnieżnej i okresy z intensywnymi opadami, pozostawiła rolników z ważnym pytaniem: ile azotu mineralnego (N-min) faktycznie znajduje się w glebie? Jak zwracają uwagę eksperci z portalu Nawozy.eu, przebieg pogody miał dwojaki wpływ na zasobność gleby. Z jednej strony, cieplejsze okresy mogły pobudzić naturalne procesy uwalniania azotu dostępnego dla roślin. Z drugiej jednak, opady deszczu mogły przyczynić się do jego wymywania, zwłaszcza na lżejszych stanowiskach. Według szacunków przytaczanych przez portal, straty mogą sięgać od 10 do 40 kg azotu na hektar, a na glebach piaszczystych nawet ponad 80 kg. W praktyce może to oznaczać, że pole, na którym jesienią było dostępne 80 kg azotu, wiosną może zaoferować roślinom zaledwie 20 do 40 kg.
Planowanie wiosennego nawożenia azotowego w oparciu o standardowe, uśrednione dane jest w tym roku wyjątkowo ryzykowne. Warto pamiętać, że chociaż tak zwany Program azotanowy podaje orientacyjne wartości azotu mineralnego w warstwie 0-60 cm, wahające się od 49 kg/ha na glebach najlżejszych do 66 kg/ha na ciężkich, to rzeczywista sytuacja na polu może wyglądać zupełnie inaczej. Dane przytoczone wcześniej przez portal Nawozy.eu doskonale to obrazują. Choć przepisy nakładają obowiązek badania zasobności gleby na gospodarstwa o powierzchni powyżej 100 hektarów, specjaliści zgodnie podkreślają, że w tym sezonie jest to dobra praktyka dla każdego rolnika. Precyzyjne określenie dawki startowej pozwala nie tylko optymalnie odżywić rośliny, ale także uniknąć niepotrzebnych wydatków.
Ile kosztuje badanie gleby na azot i jak je prawidłowo wykonać?
W sytuacji, gdy ceny nawozów azotowych utrzymują się na wysokim poziomie, analiza zawartości azotu mineralnego przestaje być tylko kwestią agrotechniki, a staje się kluczowym elementem rachunku ekonomicznego gospodarstwa. Jak wynika z cennika Okręgowej Stacji Chemiczno-Rolniczej (OSChR) w Poznaniu na luty 2026 roku, koszt badania jednej próbki z warstwy 0-60 cm to zaledwie 42,48 zł brutto. Wystarczy zestawić tę kwotę z aktualnymi cenami rynkowymi, gdzie przykładowo na Lubelszczyźnie tona saletry amonowej kosztuje 1860 zł, a mocznika od 2440 do 2520 zł. Precyzyjna wiedza o zasobności gleby pozwala świadomie obniżyć dawkę startową, co może przynieść oszczędności rzędu nawet kilkuset złotych na hektarze, bez żadnej szkody dla przyszłego plonu.
Samo pobranie próbek do analizy nie jest skomplikowane i każdy rolnik może wykonać je we własnym zakresie. Wystarczy zebrać próbę zbiorczą z 15 do 25 losowo wybranych miejsc na danym polu, pamiętając o oddzielnym pobraniu materiału z dwóch poziomów: 0-30 cm oraz 30-60 cm. Jak informuje poznańska OSChR, na wyniki czeka się około dwóch tygodni, co pozostawia sporo czasu na ewentualne zmiany w planie nawozowym. Oficjalny termin stosowania nawozów azotowych rozpoczyna się 1 marca, a jak na razie pogoda nie pozwala na wcześniejsze prace. Zgodnie z danymi Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej - Państwowego Instytutu Badawczego (IMGW-PIB) na dzień 22 lutego, żaden powiat w kraju nie spełnił jeszcze warunku temperaturowego, czyli utrzymania się średniej dobowej temperatury powyżej 3°C przez pięć kolejnych dni. Warto więc wykorzystać ten dodatkowy czas na zdobycie kluczowej wiedzy o stanie swojego pola.