Upadłość Browaru Kościerzyna. Majątek idzie pod młotek za miliony

To już druga próba sprzedaży Browaru Kościerzyna. Po ogłoszeniu upadłości i fiasku pierwszej licytacji, syndyk obniżył cenę do ponad 14,6 mln zł. To szansa dla inwestorów, ale też wyścig z czasem, by spłacić ponad 30 mln zł długu. Jest jednak pewien haczyk.

Ceglany budynek Browaru Kościerzyna z wysokim kominem na tle nieba. O licytacji majątku przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Karol Makurat/ Reporter
  • Druga próba sprzedaży Browaru Kościerzyna. Cena jest niższa.
  • Dlaczego Browar Kościerzyna zbankrutował?
  • Jakie są warunki sprzedaży? Jest ważny haczyk.

Cena Browaru Kościerzyna mocno w dół. Ile chce syndyk?

Syndyk po raz drugi próbuje znaleźć kupca na majątek Browaru Kościerzyna. Pierwsza próba, która odbyła się w kwietniu 2026 roku, zakończyła się niepowodzeniem – nikt nie był zainteresowany wyłożeniem ponad 18 mln zł, bo tyle wynosiła wtedy cena wywoławcza. "fakt" informuje, że brak chętnych zmusił syndyka do zmiany strategii.

Teraz oferta ma być znacznie bardziej kusząca. Biegły sądowy zarekomendował obniżenie ceny, dlatego w nowym podejściu licytacja wystartuje od kwoty ponad 14,6 mln zł. To o prawie 4 mln zł mniej niż pierwotnie. Czasu jest mało, bo pieniądze ze sprzedaży są pilnie potrzebne na spłatę wierzycieli.

Syndyk ponownie próbuje sprzedaży Browaru Kościerzyna, obniżając cenę wywoławczą do ponad 14,6 mln zł, aby przyciągnąć inwestorów i spłacić część z ponad 30-milionowego długu. Długi spółki rozkładają się na 14 różnych podmiotów, a udana transakcja pozwoliłaby pokryć przynajmniej ich część.

Na sprzedaż trafił cały kompleks: budynek browaru wraz z wyposażeniem oraz działka o powierzchni ponad 10 tys. metrów kwadratowych. Co ważne dla potencjalnego inwestora, teren jest w pełni przystosowany do działalności produkcyjnej w branży piwowarskiej.

Dlaczego Browar Kościerzyna zbankrutował?

Upadek browaru nie był nagłym zdarzeniem. To efekt problemów, które narastały przez lata. Główną przyczyną była sytuacja na rynku – rosnące koszty produkcji piwa, których nie dało się w całości przerzucić na klientów poprzez podwyżki cen. Mówiąc wprost: produkcja stawała się coraz droższa, a zyski coraz mniejsze.

Sytuację pogarszała silna presja ze strony dużych sieci handlowych, które często dyktują twarde warunki mniejszym dostawcom. W pewnym momencie zarząd spółki próbował ratować firmę, inwestując w nową, nowoczesną warzelnię. Niestety, ta kosztowna inwestycja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i zamiast pomóc, prawdopodobnie tylko pogłębiła finansową dziurę.

Oficjalna upadłość Browaru Kościerzyna została ogłoszona w lipcu 2024 roku, ale już dane za 2022 rok pokazały skalę katastrofy: przy zaledwie 739 tys. zł przychodu firma zanotowała ponad 3,2 mln zł straty. To był finansowy gwóźdź do trumny, po którym dalsza działalność stała się niemożliwa.

Warto dodać, że problemy Browaru Kościerzyna to nie jest odosobniony przypadek. To część szerszego trendu na europejskim rynku piwa, gdzie z podobnymi trudnościami zmagają się nawet więksi gracze.

Sprzedaż Browaru Kościerzyna. Jest jeden ważny haczyk

Niższa cena może przyciągnąć uwagę inwestorów, ale ta oferta ma swoje "ale". I to całkiem spore. To nie jest prosta transakcja, w której kupuje się budynek i od razu można zacząć w nim działać. Syndyk jasno informuje, że przyszły właściciel musi zmierzyć się z dwoma kluczowymi ograniczeniami.

Po pierwsze, cała nieruchomość jest objęta umową dzierżawy, która obowiązuje aż do początku grudnia 2027 roku. W praktyce oznacza to, że nowy właściciel kupi browar razem z lokatorem i przez ponad rok nie będzie mógł swobodnie dysponować majątkiem. Jakiekolwiek plany na wznowienie produkcji czy przebudowę obiektu trzeba będzie odłożyć w czasie lub negocjować z obecnym dzierżawcą.

Drugi, jeszcze ważniejszy haczyk, to prawo pierwokupu. Dzierżawca, który obecnie korzysta z browaru, ma zagwarantowaną możliwość zakupu nieruchomości na tych samych warunkach, co zwycięzca przetargu. Warunki sprzedaży Browaru Kościerzyna są skomplikowane, ponieważ potencjalny nabywca musi liczyć się z obowiązującą umową dzierżawy oraz prawem pierwokupu dla obecnego najemcy. Oznacza to, że nawet jeśli ktoś wygra licytację, obecny dzierżawca może wejść i powiedzieć: "biorę to za tę samą cenę". To duże ryzyko dla każdego, kto chciałby zainwestować tu swoje pieniądze.

Jest też mały pozytyw. Syndyk zapewnia, że nie ma mowy o zwolnieniach grupowych, ponieważ od dłuższego czasu w browarze nikt nie był zatrudniony. To zamyka temat problemów z załogą, ale jednocześnie pokazuje, jak dawno to miejsce przestało tętnić życiem.

BARTLOMIEJ MORZYCKI, BROWARY POLSKIE | KARPACZ 2026
QUIZ. Test dla prawdziwego piwosza! Z jakiego kraju pochodzi ten browar?
Pytanie 1 z 10
Browar Corona pochodzi z:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki