Koniec bezpłatnych staży! Stażyści dostaną nawet 3300 zł za swoją pracę

Rząd Donalda Tuska bierze się za rynek staży. Koniec bezpłatnych staży jest coraz bliżej. Nowa ustawa ma wprowadzić obowiązkowe wynagrodzenie za staż na poziomie ok. 3,3 tys. zł brutto. To rewolucja dla studentów i firm, z których blisko połowa nie płaciła dotąd za praktyki.

Młoda kobieta w okularach i musztardowej koszuli pochylona nad planami architektonicznymi, pisząca długopisem. Obok laptop i szklanka wody, w tle rozmazane sylwetki rozmawiających współpracowników. Rewolucja stażowa na Super Biznes.
Młoda kobieta w okularach i musztardowej koszuli pochylona nad planami, pisząca niebieskim długopisem. Obok laptop i szklanka wody. W tle niewyraźne sylwetki współpracowników. To ilustracja zmian na rynku staży i końca bezpłatnych praktyk w Polsce, o czym przeczytasz na Super Biznes.
  • Rząd Donalda Tuska planuje zakończyć erę bezpłatnych staży, wprowadzając ustawę obligującą firmy do wynagradzania stażystów, co dotknie blisko 45,5% pracodawców.
  • Nowe przepisy zagwarantują stażystom wynagrodzenie w wysokości około 3,3 tys. zł brutto miesięcznie, a także pisemną umowę, opiekuna i prawo do dni wolnych.
  • Dla studentów, którzy w 9 na 10 przypadków szukają płatnych praktyk, pieniądze są ważne, ale równie istotne są możliwości rozwoju, konkretne projekty i transparentność firm.
  • Choć dla przedsiębiorstw to wyzwanie finansowe, eksperci wskazują, że płatne i dobrze zorganizowane staże to strategiczna inwestycja w lojalnych, przyszłych pracowników.

Koniec bezpłatnych staży w Polsce. Jakie zmiany wprowadzi nowa ustawa?

Rząd Donalda Tuska chce raz na zawsze ukrócić praktykę darmowych staży, które często bywały dla młodych ludzi źródłem frustracji, a dla firm sposobem na pozyskanie darmowej siły roboczej. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt ustawy (o numerze UD307), który ma gruntownie uporządkować zasady organizacji staży w Polsce. Dane, na które powołuje się resort, są bezlitosne – aż 45,5 proc. pracodawców oferujących staże nie proponuje za nie żadnego wynagrodzenia. Nowe przepisy mają to zmienić.

Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim pieniądze. Projekt ustawy zakłada m.in. obowiązek zawarcia pisemnej umowy stażu, wskazania opiekuna oraz wypłaty wynagrodzenia w wysokości co najmniej 35 proc. przeciętnego wynagrodzenia. To jednak nie wszystko. Każdy stażysta będzie miał prawo do dni wolnych, a sam staż w jednej firmie nie będzie mógł trwać dłużej niż 6 miesięcy. Koniec z umowami "na gębę" i zadaniami wymyślanymi na poczekaniu.

Staż to często pierwszy kontakt młodej osoby z realnym środowiskiem pracy, więc liczy się nie tylko wynagrodzenie, ale też jasność zasad, informacja zwrotna, możliwość zdobycia konkretnych kompetencji i poczucie, że ten czas faktycznie jest wartościowy i przybliża do samodzielnej pracy – mówi Tomasz Wykowski, Country Manager Poland w Factorial.

Ile zarobi student na stażu? Młodzi patrzą nie tylko na pieniądze

Sprawa jest prosta: studenci chcą zarabiać. I to już na stażu. Zgodnie z danymi, aż 9 na 10 polskich studentów aktywnie szuka pracy lub praktyk. Dla ponad połowy z nich oczekiwane wynagrodzenie netto powinno oscylować w granicach płacy minimalnej. Nowe przepisy wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom. Planowane przepisy przewidują, że minimalne wynagrodzenie za staż wyniesie około 3,3 tys. zł brutto miesięcznie.

Pieniądze to jednak nie wszystko. Okazuje się, że młode pokolenie bardzo dokładnie sprawdza, gdzie zamierza stawiać swoje pierwsze zawodowe kroki. Dla 51 proc. badanych wynagrodzenie pozostaje decydującym czynnikiem wyboru pracodawcy, a już 44 proc. zwraca uwagę na jawność widełek płacowych. Co więcej, aż 60 proc. studentów szuka niezależnych opinii o firmie w mediach społecznościowych, na forach internetowych czy w artykułach. Najbardziej interesują ich możliwości rozwoju, oferta szkoleń (54 proc.) oraz konkretne projekty, w których mogliby wziąć udział (40 proc.). To jasny sygnał dla firm: sama pensja nie wystarczy, by przyciągnąć najlepszych.

Nowe przepisy to wyzwanie dla firm. Ekspert: to też biznesowa szansa

Dla wielu przedsiębiorców płatne staże i nowa ustawa to przede wszystkim dodatkowe koszty i biurokracja. Konieczność tworzenia umów, planowania budżetów i ewidencji czasu pracy może wydawać się sporym obciążeniem, zwłaszcza w firmach, gdzie procesy kadrowe wciąż opierają się na arkuszach kalkulacyjnych i papierowej dokumentacji. A takich w Polsce nie brakuje – nasz kraj zajmuje odległe, 21. miejsce w UE pod względem cyfryzacji przedsiębiorstw.

Eksperci studzą jednak emocje i zachęcają, by na zmiany spojrzeć z innej perspektywy. Tomasz Wykowski z firmy Factorial podkreśla, że dobrze zorganizowany program stażowy to inwestycja, która może się szybko zwrócić.

Na propozycję nowych przepisów warto spojrzeć szerzej – dobrze zaprojektowany i uporządkowany proces stażowy jest nie tylko wartościowy dla młodej osoby, ale też biznesowo sensowny dla pracodawcy. Jeżeli stażysta po kilku miesiącach nie wie, czego się nauczył, a manager nie potrafi ocenić, czy warto zaproponować mu dalszą współpracę, to taki staż nie spełnił swojej funkcji – tłumaczy Wykowski.

Mówiąc prościej: nowa ustawa zmusi firmy do potraktowania stażystów poważnie. A poważnie potraktowany, dobrze wdrożony i opłacony stażysta to potencjalny, lojalny pracownik, który zna już firmę od podszewki. W dobie walki o talenty to argument, którego nie można lekceważyć.

JA NIE BĘDĘ W KAMIENIARCE PRACOWAŁ!
Praca w czasach PRL. Ten QUIZ rozwiążesz, jeśli pamiętasz tamte lata
Pytanie 1 z 10
1. Nie ma chyba pracownika, który nie kochałby wolnych weekendów, jednak do 1973 roku pracowało się nie pięć, a sześć dni w tygodniu. Który dzień był jedynym dniem wolnym od pracy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki