- Od marca 2027 r. nowi uchodźcy z Ukrainy w UE będą musieli przedstawić zaświadczenie o zwolnieniu z mobilizacji, aby uzyskać ochronę tymczasową, co popiera polski rząd.
- Zaostrzenie przepisów to inicjatywa samej Ukrainy, mająca na celu uszczelnienie systemu mobilizacyjnego i przerzucenie odpowiedzialności za egzekwowanie na państwa UE.
- Zmiany dotyczą wyłącznie osób ubiegających się o ochronę tymczasową po raz pierwszy i nie obejmą 4,3 mln Ukraińców (w tym 960 tys. w Polsce) już korzystających z tej formy wsparcia.
- Polska jednocześnie pracuje nad nowelizacją ustawy o obywatelstwie, która wydłuży wymóg zamieszkania do 8 lat i wprowadzi kontrowersyjne "poświadczenie lojalności" wobec państwa.
Koniec z otwartymi drzwiami. UE zaostrza zasady dla Ukraińców
Unia Europejska szykuje największą od 2022 roku zmianę w podejściu do uchodźców wojennych z Ukrainy. Komisja Europejska finalizuje prace nad nową dyrektywą, która ma wejść w życie w marcu 2027 roku. Najważniejsza zmiana? Każdy obywatel Ukrainy, który będzie chciał po raz pierwszy skorzystać z ochrony tymczasowej na terenie UE, będzie musiał przedstawić oficjalny dokument.
– Prace nad zmianami są na ukończeniu. Polska je popiera – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Maciej Duszczyk, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Donalda Tuska, odpowiedzialny za politykę migracyjną.
Chodzi o specjalne zaświadczenie wydane przez ukraińskie władze, które potwierdzi, że dana osoba nie podlega obowiązkowi mobilizacyjnemu. Co ważne, nowe przepisy obejmą zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Ochronę tymczasową będzie mógł otrzymać obywatel Ukrainy, który będzie posiadał specjalne zaświadczenie o tym, że nie podlega mobilizacji, wydane przez władze swojego kraju. Zmiany nie dotkną osób, które już korzystają z ochrony – według danych Eurostatu to około 4,3 miliona Ukraińców w całej Unii, z czego 960 tysięcy w Polsce.
Kijów sam chciał zmian. To element gry politycznej?
Najbardziej zaskakujący w całej sprawie jest fakt, że o zaostrzenie przepisów zabiegał sam Kijów. To ruch, który stoi w sprzeczności z decyzją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego sprzed blisko roku, kiedy to zniesiono zakaz wyjazdu z kraju dla młodych mężczyzn w wieku 18-22 lat. Decyzja ta spowodowała masowy odpływ młodych ludzi do Europy – w ciągu trzech miesięcy do Polski wjechało ponad 121 tys. Ukraińców z tej grupy wiekowej.
Skąd więc ta nagła zmiana kursu? Analitycy widzą w tym przemyślaną strategię.
– To jest przemyślana strategia prezydenta Zełenskiego, który od dwóch, trzech lat próbuje w ten sposób przerzucić odpowiedzialność za niski pobór na Ukrainie na Zachód, a sam mieć czyste ręce na użytek polityki wewnętrznej – tłumaczy Krzysztof Nieczypor, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Wcześniej władze Ukrainy bezskutecznie próbowały nakłonić kraje UE do deportowania osób, które uniknęły mobilizacji. Wygląda na to, że teraz znaleziono inny sposób. Władze Kijowa chcą osiągnąć cel, ale niech odium niechęci spadnie na państwa Unii – wyjaśnia analityk Krzysztof Nieczypor. Nowe przepisy mają pomóc Ukrainie w uszczelnieniu systemu mobilizacyjnego, ale formalnie to Unia Europejska będzie egzekwować nowe wymogi.
Co to oznacza dla Polski? Zmiany także w prawie o obywatelstwie
Choć nowe zasady dla Ukraińców w UE wydają się rewolucyjne, dla Polski mogą nie mieć aż tak dużego znaczenia. Jak podkreśla wiceminister Maciej Duszczyk, nasz kraj już wcześniej zmienił wewnętrzne przepisy, wygaszając tzw. specustawę. Mimo to w Polsce przebywa obecnie ponad 218 tys. mężczyzn z Ukrainy w wieku mobilizacyjnym, którzy mają status uchodźcy.
Jednocześnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji kończy prace nad inną, równie ważną nowelizacją – ustawy o obywatelstwie. Zmiany te w największym stopniu dotkną właśnie Ukraińców, którzy od lat są najliczniejszą grupą starającą się o polski paszport. Projekt zakłada m.in. wydłużenie wymogu zamieszkania w Polsce do ośmiu lat, wprowadzenie testu naturalizacyjnego i podpisanie „poświadczenia lojalności” wobec państwa.
Test będzie wymagał znajomości języka polskiego na poziomie B2 oraz wiedzy z historii i konstytucji. Najwięcej kontrowersji budzi jednak ostatni wymóg. „Poświadczenie lojalności” ma dać państwu możliwość odebrania obywatelstwa osobie, która działałaby na szkodę Polski.
– Nie będziemy wymagać zrzeczenia się pierwszego obywatelstwa, ale chcemy wprowadzić możliwość weryfikacji takiej osoby pod kątem lojalności wobec naszego państwa – wyjaśnia wiceminister Duszczyk.
Pomysł krytykuje Mirosław Skórka, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Jego zdaniem takie rozwiązanie jest niekonstytucyjne. – Wprowadza on bowiem coś, co wygląda jak warunkowe obywatelstwo. Zmierzamy w absurdalną stronę o posmaku nacjonalistycznym – ocenia.
Polecany artykuł: