- Od maja 2026 roku budynki będą oceniane według nowych, ujednoliconych klas energetycznych (A-G), co zrewolucjonizuje rynek nieruchomości w Polsce.
- Mimo braku zakazu sprzedaży budynków o niskiej klasie, ich wartość rynkowa będzie spadać, a energooszczędne nieruchomości zyskają na cenie nawet o 21% w czynszach, jak pokazują trendy zachodnie.
- Rosnące koszty energii (62% zużycia na ogrzewanie) oraz preferencje banków i firm sprawią, że efektywność energetyczna stanie się kluczowym czynnikiem decydującym o atrakcyjności nieruchomości.
- Artykuł wyjaśnia różnicę między obowiązkowym świadectwem charakterystyki energetycznej a dobrowolnym paszportem renowacji, który może znacząco podnieść wartość Twojej nieruchomości.
Nadchodzą zmiany: Co oznaczają nowe klasy energetyczne budynków?
Przez lata o wartości mieszkania czy domu decydowała głównie lokalizacja. To się jednak kończy. Unijne przepisy wprowadzają rewolucję, która zmusi właścicieli do spojrzenia na swoje nieruchomości zupełnie inaczej. Chodzi o energię, a konkretnie o to, ile jej zużywają budynki. Dziś odpowiadają one za około 40 proc. zużycia energii w całej Unii Europejskiej i ponad jedną trzecią emisji gazów cieplarnianych. W Polsce, jak szacują Polskiemu Stowarzyszeniu Budownictwa Ekologicznego (PLGBC) i Europejskiemu Bankowi Odbudowy i Rozwoju (EBOiR), ten udział jest podobny i wynosi blisko 38 proc. emisji dwutlenku węgla.
Aby to zmienić, od maja 2026 roku dotychczasowe, często niezrozumiałe wskaźniki, zastąpią nowe, ujednolicone klasy energetyczne budynków w skali od A do G. Litera A będzie oznaczać budynek najbardziej oszczędny, a G – najbardziej energochłonny. Warto jednak od razu uspokoić – wbrew popularnym obawom, nikt nie zakaże sprzedaży czy wynajmu mieszkania o niskiej klasie. Potwierdza to oficjalne stanowisko Ministerstwa Rozwoju i Technologii, które jasno stwierdza, że unijna dyrektywa EPBD nie uzależnia możliwości transakcji od klasy energetycznej. Presja przyjdzie jednak z innej strony – z rynku.
Jak efektywność energetyczna wpłynie na ceny nieruchomości?
Prawdziwa zmiana dokona się w portfelach właścicieli, najemców i inwestorów. Już teraz badania firmy CBRE Group na rynkach Europy Zachodniej pokazują, że budynki z certyfikatem energetycznym mają czynsze wyższe średnio o 21 proc. Ten trend dociera do Polski. Na warszawskim rynku biurowym widać wyraźny podział: nowoczesne, oszczędne obiekty nie mają problemów ze znalezieniem najemców, podczas gdy starsze, mimo niższych stawek, świecą pustkami.
„W kolejnych latach przepaść będzie się pogłębiać. Rynek zaczyna wyceniać efektywność energetyczną tak samo jak lokalizację czy standard wykończenia. Dla zarządców nieruchomości oznacza to konieczność prowadzenia budynków w sposób, który przekłada się na ich parametry energetyczne i wartość aktywa” – mówi Renata Skowrońska, FM & CSR Expert w Sodexo Polska.
Mechanizm jest prosty. Po pierwsze, banki coraz przychylniej patrzą na finansowanie „zielonych” nieruchomości, oferując lepsze warunki kredytowe. Po drugie, duże firmy, zobowiązane do raportowania kwestii zrównoważonego rozwoju (CSRD), będą wybierać na swoje siedziby budynki o wysokiej klasie energetycznej. Po trzecie wreszcie, przy rosnących cenach prądu i ogrzewania, każdy z nas zaczyna liczyć koszty eksploatacji. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, ponad 62 proc. energii zużywanej w budynkach przypada na ogrzewanie. Budynek drogi w utrzymaniu przegra więc nie tylko wizerunkowo, ale przede wszystkim ekonomicznie.
Świadectwo energetyczne a paszport renowacji. Warto znać różnicę
W kontekście nowych przepisów często mylone są dwa dokumenty. Pierwszy to świadectwo charakterystyki energetycznej. To ono będzie zawierało informację o klasie od A do G i już dziś jest obowiązkowe przy każdej transakcji sprzedaży lub wynajmu. Pokazuje, jaki jest aktualny stan budynku.
Drugi dokument to tak zwany paszport renowacji. Paszporty energetyczne, a właściwie paszporty renowacji, to z kolei dobrowolny i wieloetapowy plan modernizacji, który wskazuje, jak krok po kroku poprawić parametry budynku, na przykład przez ocieplenie ścian czy wymianę okien. Choć jest dobrowolny, jego posiadanie może w przyszłości stać się kluczowym argumentem w negocjacjach cenowych i przy staraniu się o kredyt. Jak podsumowuje Renata Skowrońska, oszczędności biorą się z połączenia trzech rzeczy: mądrego sterowania instalacjami, dbania o ich stan techniczny oraz odpowiedniego użytkowania przestrzeni. W praktyce oznacza to, że wartość nieruchomości coraz rzadziej będzie zależeć wyłącznie od jej adresu.
