- Nad Zalewem Szczecińskim, tuż przy granicy z Polską, ogłoszono zamknięcie potężnej fabryki, co wywołało falę oburzenia wśród lokalnej społeczności.
- Ponad 300 osób straci pracę w odlewni Breyden, a przyczyną jest kryzys w niemieckiej motoryzacji i drastyczny spadek zamówień.
- Sprawdź, dlaczego związkowcy mówią o „czarnym dniu” dla miasta i czy istnieje szansa na ratunek dla setek zagrożonych rodzin.
Chodzi o należącą do firmy Breyden odlewnię w Ueckermünde w Niemczech, położoną nad Zalewem Szczecińskim, niedaleko granicy z Polską. Zakład ma ponad pół wieku doświadczenia w produkcji precyzyjnych odlewów dla motoryzacji. Według danych firmy zatrudniał ponad 300 osób i wytwarzał około 11 mln elementów rocznie.
Pracownicy dowiedzieli się o planowanym zamknięciu w piątek, 2 października. Breyden chce zakończyć działalność fabryki wraz z końcem 2026 r. Pracę ma stracić około 290 osób zatrudnionych na etatach oraz 30 pracowników tymczasowych. Oznacza to poważny cios dla lokalnego rynku pracy.
Skala problemu szybko wywołała reakcję mieszkańców i załogi. W sobotę przed fabryką zgromadziło się około 200 osób. Protest przebiegł spokojnie, ale pokazał, jak istotnym pracodawcą dla miasta i okolic pozostaje zakład.
Niemiecka motoryzacja ma problemy. Breyden tłumaczy decyzję
Firma wskazuje, że za decyzją stoją przede wszystkim problemy na rynku motoryzacyjnym. Spadek popytu i zbyt małe obłożenie fabryki miały sprawić, że przy obecnej strukturze kosztów dalsze prowadzenie zakładu przestało być możliwe. Wcześniej kierownictwo próbowało pozyskać nowych klientów i zwiększyć produkcję, jednak nie udało się zrealizować tych planów.
Co istotne, Breyden przejął fabrykę w Ueckermünde dopiero w ubiegłym roku. Spośród pięciu zakładów należących do grupy tylko ten ma zostać zamknięty. Cała grupa zatrudnia ponad 1,4 tys. osób i wytwarza około 45 mln odlewów rocznie. Nie jest to jednak pierwsze zamknięcie zakładu Breydena w Niemczech. Wcześniej grupa zakończyła działalność fabryki w Lollar w Hesji, gdzie pracę straciło 230 osób.
„Czarny dzień” dla miasta. Jest szansa dla części pracowników
IG Metall oraz rada zakładowa przygotowują się do negocjacji dotyczących zwolnień i pakietu socjalnego. Przedstawiciel związku określił decyzję o zamknięciu fabryki jako „czarny dzień” dla miasta. Przewodniczący rady zakładowej mówi natomiast o „ciosie dla rodzin”.
Dla części zwalnianych pojawiła się jednak szansa na znalezienie nowego zatrudnienia. Około 15 km od Ueckermünde, w Torgelow, działa odlewnia należąca do Silbitz Group. Firma deklaruje, że ma zapewnione zamówienia do 2030 r. i zamierza spróbować zatrudnić część pracowników zamykanego zakładu.
Zamknięcie fabryki pokazuje, jak problemy niemieckiej motoryzacji uderzają również w producentów części. Gdy spada liczba zamówień, dostawcy tracą obłożenie potrzebne do utrzymania kosztownych zakładów. W Ueckermünde konsekwencją będzie likwidacja fabryki i ponad 300 zagrożonych miejsc pracy.