300 tys. zł za nadgodziny? Tyle dostały pracowniczki, które odbierały telefon poza czasem pracy

2026-02-11 10:47

Jak podał na platformie LinkedIn adwokat dr Grzegorz Ilnicki, Sąd Pracy w Olsztynie przyznał trzem pracownicom 300 tys. zł za nadgodziny. Udało się to ustalić m.in. dzięki danym o wysłanych mailach, czy bilingach telefonów firmowych.

Zatroskana pracowniczka w białej koszuli i z czerwonymi ustami, opierająca dłoń na policzku, pracuje przy laptopie w biurze. Obok notes i ołówek. W tle regał z książkami i globusem. W Super Biznes przeczytasz o sporze o nadgodziny.

i

Zatroskana pracowniczka w białej koszuli i z czerwonymi ustami, opierająca dłoń na policzku, pracuje przy laptopie w biurze. Obok notes i ołówek. W tle regał z książkami i globusem. W Super Biznes przeczytasz o sporze o nadgodziny.
  • Sprawa trzech pracownic z Olsztyna, które wygrały 300 tys. zł odszkodowania za nadgodziny.
  • Wykorzystanie danych z maili i bilingów telefonów firmowych jako dowodów w sprawie.
  • Zadaniowy czas pracy a prawo do wynagrodzenia za nadgodziny.
  • Obowiązki pracodawcy w zakresie udowodnienia realności wykonania zadań w standardowym czasie pracy.

300 tys. zł za wysyłanie maili i dzwonienie po godzinach pracy

Jak pisze Wirtualna Polska, w 2025 roku Sąd Pracy w Olsztynie przyznał trzem pracownicom 300 tys. zł za pracę w nadgodzinach. Choć pracodawca złożył apelację, to ta została odrzucona przez Sąd Okręgowy, a wyrok stał się prawomocny.

- Należy przyjąć, że czas pracy powódek rozpoczynał się przy wyjazdem z domu, ponieważ od tego momentu rozpoczynały się bezpośrednie czynności przygotowawcze (prowadzenie rozmów telefonicznych oraz analiza poczty elektronicznej) do wykonania zasadniczego zadania pracowniczego. Czas ten obejmował również powrót do domu po zakończeniu zasadniczego zadania pracowniczego. W domu bowiem powódki kończyły pracę pisząc raporty oraz dokonując innych jeszcze czynności - napisano w uzasadnieniu wyroku.

Zadania w pracy nie mogą być oderwane od czasu pracy

Jak pisze dr Grzegorz Ilnicki, prawo pracy "pozwala na stosowanie zadaniowego czasu pracy, ale nie pozwala, aby zadania te były oderwane od norm czasu pracy". Adwokat wskazuje we wpisie na LinkedIn, że pracodawcy często korzystają z zadaniowego czasu pracy, ale w praktyce muszą policzyć ile czasu potrzeba średnio na wykonywanie zadań stawianych przed pracownikami.

W rozmowie z Wirtualną Polską adwokat wskazuje, że w przypadku sporów pracodawca musi wykazać przed sądem, że zadania postawione przed pracownikiem są możliwe do wykonania w 8 godzin. Jeśli nie są, to pracownikom należą się nadgodziny.

Jak napisał dr Grzegorz Ilnicki na Linkedin, niektórzy pracodawcy wybierają zadaniowy czas pracy, "aby obniżyć koszty zatrudnienia pracowników". Jednak - tak jak w tym przypadku - takie "oszczędności" mogą okazać się nie tylko bezprawne, ale i bardzo kosztowne.

Super Biznes SE Google News
Pieniądze to nie wszystko - Mateusz Balcerowicz
QUIZ PRL. Tak pracowano w PRL
Pytanie 1 z 16
Ten popularny w Polsce kobiecy zawód już nie istnieje. Chodzi o:
QUIZ PRL. Tak pracowano w Polsce Ludowej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki