- Rząd planuje wprowadzić zmiany, które do 2026 roku mogą ograniczyć zarobki lekarzy do około 40 tys. zł miesięcznie na jednym etacie.
- Lekarze będą mogli pracować maksymalnie na dwóch etatach, co ma ukrócić patologie związane z wieloetatowością.
- Kluczowym elementem reformy jest ustalenie maksymalnej stawki godzinowej dla lekarzy na poziomie 240 zł.
- Zmiany są bezpośrednią odpowiedzią na kontrowersje, takie jak afera w Szpitalu Południowym, gdzie jeden lekarz zarobił 1,6 mln zł w 2025 roku.
Ile zarobią lekarze po zmianach? Propozycja Ministerstwa Zdrowia
Głównym założeniem reformy, o której mówił wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jakub Szulc, jest ustalenie maksymalnej stawki godzinowej dla lekarza na poziomie 240 zł. Choć NFZ nie zatrudnia medyków bezpośrednio – płaci szpitalom za wykonane świadczenia – to nowe wytyczne mają w praktyce ograniczyć wysokość kontraktów.
Co to oznacza w przeliczeniu na miesięczną pensję? Wiceprezes Jakub Szulc w rozmowie z Programem I Polskiego Radia przedstawił konkretne wyliczenia. Jeśli propozycje rządu Donalda Tuska wejdą w życie, miesięczne zarobki lekarzy na jednym etacie mogą sięgnąć około 38-40 tys. zł.
Jeżeli mówimy o 240 zł za godzinę maksymalnie, w przeliczeniu na jeden etat – w zależności od tego, czy przyjmiemy, że jest to 160 czy 165 godzin miesięcznie – to jest kwota od 38 tys. zł do blisko 40 tys. zł – powiedział wiceprezes NFZ Jakub Szulc.
Limit do dwóch etatów. Czy to koniec rekordowych zarobków lekarzy?
Pieniądze to jednak nie wszystko. Drugim filarem planowanych zmian jest ograniczenie liczby miejsc, w których jeden lekarz może pracować. To właśnie wieloetatowość i łączenie pracy w kilku placówkach pozwalały niektórym medykom osiągać astronomiczne dochody.
Kluczowym elementem propozycji jest również wprowadzenie limitu zatrudnienia dla lekarzy, którzy będą mogli pracować na maksymalnie dwóch etatach. Potwierdził to wiceprezes Jakub Szulc, dodając krótko, że „to jest kolejne rozwiązanie, które jest proponowane”. Taki zapis ma ukrócić praktyki, które prowadziły do patologii i budziły ogromne kontrowersje społeczne.
Afera w Szpitalu Południowym. Kontrola NFZ w toku
Nie jest tajemnicą, że rząd Donalda Tuska zajął się tematem zarobków w ochronie zdrowia po ujawnieniu przez portal Zero.pl nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym. Chodziło o sprawę Dawida Kacprzyka, lekarza bez specjalizacji i radnego Koalicji Obywatelskiej, który pełnił funkcję koordynatora SOR-u.
Sprawa rekordowych zarobków lekarzy, takich jak 1,6 mln zł zarobione w 2025 roku przez Dawida Kacprzyka, stała się bezpośrednim impulsem do prac nad nowymi regulacjami. Z doniesień medialnych wynikało również, że politycy KO mieli być przyjmowani na oddziale poza kolejką.
Wiceprezes Jakub Szulc poinformował, że kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia w szpitalu wciąż trwa i powinna zakończyć się w połowie sierpnia 2026 roku. Zastrzegł jednak, że termin ten może się wydłużyć, ponieważ dostęp do dokumentacji jest utrudniony. – Nie jesteśmy jedyną instytucją, która kontroluje Szpital Południowy, i mamy pewną kolejność, która musi zostać zachowana. Czyli służby, takie jak chociażby prokuratura, będą korzystały z tych dokumentów szybciej niż Narodowy Fundusz Zdrowia – wyjaśnił.
Polecany artykuł: