5,1 mld zł poza zasięgiem budżetu państwa. Polacy wypychani w szarą strefę pożyczek

2026-01-15 15:08

Jak wynika z najnwoszego raportu Warsaw Enterprise Institute (WEI) szara strefa w sektorze pożyczek pozabankowych osiągnęłą ok. 5,1 mld zł obrotu rocznie, co szósta złotówka pożyczana poza bankami krąży w obiegu pozbawionym nadzoru państwowego. Jednocześnie spora grupa Polaków, która nie otrzymuje pożyczek w bankach jest wpychana w objęcia mniej bezpiecznej szarej strefy.

Osoba w szarej bluzie z kapturem, z zakrytą twarzą, korzystająca z laptopa z widocznym kodem na ekranie, symbolizująca anonimowość szarej strefy pożyczek, o której możesz przeczytać na portalu Super Biznes.

i

Osoba w szarej bluzie z kapturem, z zakrytą twarzą, korzystająca z laptopa z widocznym kodem na ekranie, symbolizująca anonimowość szarej strefy pożyczek, o której możesz przeczytać na portalu Super Biznes.
  • Wzrost szarej strefy pożyczek w Polsce jest napędzany trudną dostępnością legalnego finansowania.
  • Restrykcyjna polityka kredytowa banków i firm pożyczkowych odrzuca większość wniosków.
  • Potrzeby zdrowotne i spłata zobowiązań to główne powody szukania pożyczek w szarej strefie.
  • Szara strefa pożyczek to 5,1 mld zł poza oficjalnym obrotem, czyli nieobjętych podatkami. Tymczasem budżet państwa mierzy się z deficytem

1,4 miliona osób nie otrzymało pożyczek o które wnioskowało

Głównym paliwem dla rozwoju szarej strefy jest drastyczny spadek dostępności pożyczek w bankach. Z raportu WEI wynika, że w pierwszej połowie 2025 roku aż 77 proc. wniosków o pożyczkę zostało odrzuconych przez legalnie działające firmy. Łącznie od początku 2024 roku prawie 1,4 mln osób nie otrzymało finansowania, o które wnioskowało w oficjalnym obiegu.

Instytucje pożyczkowe prowadzą obecnie restrykcyjną politykę kredytową. Aż 59 proc. wnioskodawców odbija się od drzwi wszystkich legalnych firm, do których się zgłoszą. Dla wielu z nich szara strefa staje się jedyną szansą na zdobycie gotówki. Raport szacuje, że średnio 45 proc. osób, którym odmówiono wsparcia, decyduje się na szukanie pieniędzy w sektorze pozabankowym.

Zapytaliśmy wiceprezesa WEI Piotra Palutkiewicza, czy większą dostępność pożyczek w bankach mogą zwiększyć mogą zwiększyć spadające stopy procentowe i rosnące zarobki w polskiej gospodarce.

- Z jednej strony więcej konsumentów otrzyma dofinansowanie w instytucjach bankowych, a pożyczki bankowe być może będą dostępne dla większej grupy konsumentów. Natomiast nie zmieni to faktu, że osoby, które dzisiaj nie otrzymują dofinansowania w instytucjach pozabankowych, dalej mogą być poza pozytywną oceną zdolności kredytowej. Istnieje maksymalny pułap ceny ustalony na pożyczkach pozabankowych; to są klienci, którzy zostaliby objęci legalnym finansowaniem, gdyby można było stosować wyższe ceny tego kredytu. Ci, którzy nie mieszczą się w cenach kredytu w instytucjach pożyczkowych, dalej nie będą mogli otrzymywać dofinansowania w banku - mówi w rozmowie z nami Palutkiewicz.

Jakich osób to dotyczy? Wiceprezes WEI wskazuje, że często są to osoby, które mają np. inne zobowiązania, lub brak udokumentowanych dochodów.

- Nie badaliśmy profilu socjoekonomicznego konsumentów, ale na pewno są to osoby, które nie spełniają wymogów kredytowych nawet w instytucjach pozabankowych, np. nie mają udokumentowanych źródeł dochodu, bądź są obciążone innymi zobowiązaniami. Z uwagi na wysokie obostrzenia prawne, instytucje pozabankowe nie chcą ryzykować udzielania im finansowania z własnych środków. Takie osoby są wypychane z legalnego rynku - mówi Palutkiewicz.

Brak dostępności pożyczek bankowych wypycha konsumentów do szarej strefy. Część potrzebuje pieniędzy na własne zdrowie

- Nasze wyliczenia pokazują, że niemal połowa osób, którym odmówiono pożyczki, aktywnie szuka alternatywnego finansowania, a w wielu przypadkach trafia do podmiotów działających poza prawem - mówi Wojciech Wyszomierski, analityk Warsaw Enterprise Institute

Determinacja pożyczkobiorców w dążeniu do zdobycia środków zależy od celu, na jaki ich potrzebują. Najbardziej dramatycznie sytuacja wygląda w przypadku potrzeb zdrowotnych – aż 73 proc. osób, którym odmówiono pożyczki na leczenie, jest gotowych szukać pieniędzy „za wszelką cenę” poza rynkiem bankowym. Wysoką skłonność do wejścia w szarą strefę wykazują także osoby potrzebujące środków na spłatę bieżących zobowiązań (64 proc.) oraz na edukację dzieci (50,3 proc.).

Dane WEI pokazują, że polskie gospodarstwa domowe wcale nie są nadmiernie zadłużone na tle Europy. Zadłużenie Polaków w relacji do PKB wynosi zaledwie 22,5 proc., podczas gdy średnia w Unii Europejskiej to aż 51,1 proc. Jednocześnie Polacy oszczędzają mniej (ok. 10 proc. dochodu) niż średnio Europejczycy (15 proc.), co sprawia, że w sytuacjach nagłych wydatków częściej potrzebują zewnętrznego wsparcia finansowego.

Do szarej strefy konsumentów wypycha prawo?

Jak czytamy w raporcie, rentowność branży pożyczkowej obniżyła się ze względu na obecne realia ekonomiczno-gospodarcze (spadek stóp procentowych, inflacja w poprzednich okresach i wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej). To z kolei przełożyło się na ostrzejszą politykę pożyczkową i odcięcie części konsumentów od rynku.

Paradoksalnie, do wzrostu szarej strefy przyczyniły się przepisy, które w teorii miały chronić konsumentów. Nowelizacja przepisów o przeciwdziałaniu lichwie z 2022 roku wprowadziła sztywne limity kosztów pozaodsetkowych, podniosła wymagany kapitał zakładowy dla firm do 1 mln zł oraz narzuciła nadzór KNF i obowiązek rygorystycznej oceny zdolności kredytowej.

W efekcie legalne firmy pożyczkowe, nie mogąc zrekompensować sobie ryzyka związanego z obsługą klientów o niższych dochodach, masowo wycofują ofertę dla tej grupy. Rynek jednak nie znosi próżni – tam, gdzie prawo zakazuje legalnej działalności przy zachowaniu rentowności, pojawiają się lichwiarze, ogłoszenia „na słupach” i nieformalne grupy działające w sieci.

- Państwo, zamiast realnie chronić konsumentów, wypycha ich poza legalny rynek. Tam nie obowiązują ani limity kosztów, ani standardy windykacyjne, ani jakiekolwiek gwarancje prawne. Szara strefa to nie tylko zagrożenie dla obywateli, ale także wymierna strata dla budżetu państwa. Każda taka transakcja oznacza brak podatków, brak nadzoru i wzrost ryzyka patologii gospodarczych i społecznych - Piotr Palutkiewicz, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute. 

Ryzyka pożyczek z szarej strefy. Ściąganie długów przez grupy przestępcze

Pożyczki w szarej strefie są jednak obarczone ryzykiem. Autorzy raportu wskazują, że podmioty z sektora pożyczek pozabankowych często nie są objęci sztywnymi ramami prawnymi i narzucają koszty kredytu znacząco przekraczające ustawowe limity. Dużym zagrożeniem jest także brak standardów windykacyjnych – w przypadku problemów ze spłatą konsumenci narażeni są na siłowe ściąganie długów przez grupy przestępcze oraz niekontrolowane wpadanie w spiralę zadłużenia. Autorzy raportu wskazują, że w tej kwestii brakuje jednak rzeczowych danych. 

WEI apeluje o rewizję przepisów

Choć spadające stopy procentowe i rosnące zarobki w Polsce mogą zwiększyć dostępność kredytów, to nie rozwiązuje to w pełni problemów

Warsaw Enterprise Institute apeluje do ustawodawców o pilną rewizję przepisów. Kluczowym postulatem jest uelastycznienie limitów kosztów pozaodsetkowych. Pozwoliłoby to legalnym firmom na oferowanie pożyczek osobom o wyższym profilu ryzyka, ale w sposób bezpieczny. 

Według ekspertów, skuteczną walką z szarą strefą jest przede wszystkim stworzenie warunków, w których legalne finansowanie będzie dostępne dla każdego potrzebującego obywatela, zmniejszając popyt na pożyczki pozabankowe.

- Silny, legalny i konkurencyjny rynek pożyczkowy jest najlepszym narzędziem walki z szarą strefą. Tam, gdzie legalna oferta znika, natychmiast pojawia się nielegalna. Prognozujemy, że o ile przepisy dotyczące sektora pożyczkowego, takie jak np. limit kosztów pozaodsetkowych, nie zostaną urealnione, to obecny, sięgający niemal 80 proc. poziom odrzucanych wniosków jeszcze wzrośnie. A konsumenci, którzy nie otrzymają finansowania, jeszcze częściej będą szukać środków w szarej strefie - mówi Palutkiewicz.

Jednocześnie autorzy raportu wskazują, że poza zatrzymaniem odpływu konsumentów z szarej strefy, należy wywrzeć presję na podmioty operujące poza literą prawa. Według WEI "nielegalna działalność pożyczkowa powinna wiązać się z wysokimi karami, tak by ryzyko operowania w szarej strefie przyćmiewało potencjalne korzyści".

5,1 mld zł poza legalnym obrotem. Tymczasem budżet państwa zmaga się z deficytem

- W raporcie sugerujemy, że zamiast szukać nowych podatków, państwo powinno doszczelnić obecny system, który jest przeregulowany, co wypycha ludzi do szarej strefy. To zjawisko podobne do gwałtownej podwyżki akcyzy na wyroby tytoniowe, gdzie szara strefa wzrosła, a rząd nie zrealizował wszystkich wpływów - mówi w rozmowie z nami Palutkiewicz.

Według raportu szara strefa generuje rocznie obrót wysokości 5,1 mld zł; środki krążą poza legalnym obrotem, więc nie są odprowadzane od nich daniny publiczneJak podkreśla wiceprezes WEI, w obliczu problemów z deficytem budżetowym państwa, walka z szarą strefą powinna być priorytetem państwa.

- Kluczowe jest także poszanowanie prawa. Banki i instytucje pożyczkowe mają ogromne wymagania regulacyjne, podczas gdy ich konkurenci w szarej strefie działają poza systemem podatkowym, nie przestrzegając zasad ochrony konsumenta czy przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. To brak sprawiedliwości gospodarczej. W kontekście problemów budżetowych, szara strefa powinna być priorytetem rządu, bo każda złotówka i każda kropla, która uzupełni lukę budżetową jest cenna - mówi w rozmowie z nami Piotr Palutkiewicz.

Super Biznes SE Google News
PTNW Balcerowicz
QUIZ od PRL do kapitalizmu. Balcerowicz, bezrobocie, kuroniówka. Jak dobrze znasz polską transformację?
Pytanie 1 z 10
Kiedy wprowadzono Plan Balcerowicza?
Tak zmienił się Leszek Balcerowicz od czasu planu Balcerowicza

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki