Afera o raport "Marka Polska". Ministerstwo zapłaciło 200 tys. zł za błędy i "AI slop"?

Ogromne kontrowersje wokół raportu "Marka Polska", za który Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 tys. zł. Dokument przygotowany przez pełnomocniczkę rządu Donalda Tuska, Barbarę Mróz-Gorgoń, jest pełen błędów, a komentatorzy podejrzewają, że to praca sztucznej inteligencji.

Barbara Mróz-Gorgoń, Donald Tusk
Autor: Marysia Zawada/ Reporter

Afera o raport za 200 tys. zł. Co zarzuca się autorce?

Zaczęło się od serii wpisów w internecie, a skończyło na ogólnopolskiej dyskusji o wydawaniu publicznych pieniędzy. Sprawa dotyczy dokumentu "Marka Polska - podstrategia turystyczna", na który Ministerstwo Sportu i Turystyki rządu Donalda Tuska przeznaczyło 200 tys. zł. Jako jedyna autorka i kierowniczka merytoryczna projektu pod raportem "Marka Polska" podpisała się prof. Barbara Mróz-Gorgoń, pełniąca funkcję sekretarza stanu w ministerstwie i pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska.

Wirtualna Polska wskazała, że temat nagłośnił Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego. To on zadał na platformie X kluczowe pytania, które uruchomiły lawinę. "Czy 'Markę Polska' ma nam wygenerować sztuczna inteligencja? Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 tys. zł w ramach zadania publicznego za raport wygenerowany przez AI?" – pytał Meitz, bezpośrednio zwracając się do autorki.

Główne zarzuty, które pojawiły się na samym początku, dotyczyły warsztatu i rzetelności. Eksperci szybko wychwycili puste przypisy, błędy w numeracji, a także źródła, których nie da się zweryfikować, bo w bibliografii przy większości pozycji brakuje daty publikacji. Szybko pojawiły się też podejrzenia, że dokument, za który zapłacono ogromne pieniądze, mógł zostać przygotowany przy użyciu sztucznej inteligencji, a przed publikacją nikt go dokładnie nie przeczytał.

Sebastian Meitz podsumował sprawę w prostych słowach: mamy wysokiej rangi urzędniczkę państwową, która firmuje swoim nazwiskiem raport. Mamy też 200 tys. zł publicznych pieniędzy przekazanych na jego stworzenie. I mamy wreszcie sam dokument, którego jakość budzi, najdelikatniej mówiąc, poważne wątpliwości.

AI na dyżurze: jak sztuczna inteligencja usprawnia pracę szpitali

Jakie błędy znaleziono w dokumencie?

Kiedy internauci i eksperci zaczęli analizować dokument, okazało się, że początkowe zarzuty to tylko wierzchołek góry lodowej. Analiza całego dokumentu pokazuje, że kontrowersyjny raport "Marka Polska" jest pełen błędów merytorycznych, językowych i logicznych. Język, jakim go napisano, momentami przestaje przypominać polszczyznę, a staje się mieszanką nowomowy, angielskich wtrąceń i zwykłych literówek.

Już sam tytuł jednego z rozdziałów – "Pracowitość i reziliencje" – zdradza, że coś jest nie tak. Słowo "reziliencje" to nieudolna kalka z angielskiego "resilience" (odporność). A to dopiero początek. W raporcie znajdziemy takie kwiatki jak:

  • młode pokolenie, które jest "polilingwalne",
  • startupy, które mają "wartościowanie" zamiast wyceny,
  • chleb żytni określony jako "tradycyjna chlebowość",
  • literówki, których nikt nie poprawił: Polacy bywają "zadrośni" i "hejtercy", a lista walorów przyrodniczych kończy się na "Polskich płaskizach".

Co więcej, autorka swobodnie przechodzi w środku zdania na angielski, pisząc na przykład "Despite rzeczywistych osiągnięć".

Jeszcze gorzej jest z faktami. W raporcie czytamy, że Nagrodę Nobla otrzymało "5 Polaków", po czym wymienione są tylko Maria Skłodowska-Curie, Wisława Szymborska i Olga Tokarczuk. Pominięto Henryka Sienkiewicza, Władysława Reymonta, Czesława Miłosza i Lecha Wałęsę. W rzeczywistości polskich noblistów jest siedmioro, a sama Skłodowska-Curie dostała nagrodę dwukrotnie.

Dokument zawiera też wątpliwe tezy. Autorka przekonuje, że kraje po traumach historycznych, jak Niemcy czy Izrael, nie budują już wizerunku na cierpieniu. To nieprawda. Zarówno niemiecka kultura pamięci o Holokauście (Erinnerungskultur), jak i izraelska polityka historyczna są kluczowymi elementami wizerunku tych państw na arenie międzynarodowej. Największą wadą Polaków, według raportu, ma być z kolei "głębokie zakorzenienie w historii sufferingu".

"Szlamo-raport wygenerowany przez AI". Fala komentarzy w internecie

Publikacja dokumentu i nagłośnienie sprawy przez Sebastiana Meitza wywołały prawdziwą burzę w internecie. Komentatorzy – od polityków, przez dziennikarzy, po ekspertów – nie zostawili na raporcie suchej nitki. Główny zarzut powtarzał się w niemal każdej opinii: tekst wygląda jak bezrefleksyjnie wygenerowany przez sztuczną inteligencję.

Publicyści i dziennikarze nie mają wątpliwości, że kontrowersyjny raport "Marka Polska" to przykład tzw. AI slop, czyli niskiej jakości treści wygenerowanej przez sztuczną inteligencję bez żadnej weryfikacji. Wielu komentujących wprost mówi o kompromitacji i marnotrawstwie publicznych pieniędzy.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel ironizował, że po takiej krytyce konto autorki w mediach społecznościowych może szybko zniknąć, i określił dokument jako "bełkot sztucznej inteligencji", za który rząd Donalda Tuska "sowicie opłacił".

W podobnym tonie wypowiedział się dziennikarz Radosław Ditrich.

Przeczytałem ten raport. Tutaj nie ma wątpliwości - to jest AI slop. Właśnie przewaliliśmy 200 tys. zł publicznych pieniędzy, aby wygenerować to g***o. Brak słów. Nie wstyd Pani Barbaro Mróz-Gorgoń? - pytał Radosław Ditrich.

Głos w sprawie zabrał m.in. dziennikarz "The Guardian" Jakub Krupa.

Wtórował mu publicysta Wojtek Kardyś, który również wskazał na "ewidentne halucynacje i AI artefakty", dziwiąc się, jak to możliwe, że nikt nie zauważył błędów przed publikacją. Inni zwracali uwagę na konkretne absurdy językowe.

Krytyka płynie z każdej strony. Eksperci wskazują, że nawet plagiat wymagałby więcej wysiłku niż przygotowanie takiego "szlamo-raportu". Sprawa raportu za 200 tys. zł stała się symbolem braku nadzoru nad wydatkowaniem publicznych środków i powierzchownego podejścia do tak ważnej kwestii, jak strategia budowania marki narodowej. Na razie ani Ministerstwo Sportu i Turystyki, ani sama prof. Barbara Mróz-Gorgoń nie odnieśli się do zarzutów.

Jesteś mądrzejszy niż sztuczna inteligencja? Rozwiąż quiz i sprawdź!
Pytanie 1 z 10
Które państwo było pierwszym, które uznało niepodległość Stanów Zjednoczonych?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki