- Ostra reakcja premiera Donalda Tuska na publikację "Financial Times".
- Na czym dokładnie polegała afera w Orlen Trading Switzerland?
- Międzynarodowe tło sprawy i zapowiedź działań prokuratury.
Donald Tusk o aferze w Orlenie: „Wstyd na cały świat”
Premier Donald Tusk nie owijał w bawełnę. Podczas ostatniego briefingu prasowego odniósł się do głośnego artykułu w brytyjskim dzienniku "Financial Times", który opisał kulisy transakcji szwajcarskiej spółki Orlenu. Szef rządu bez ogródek nazwał sprawę "jednym z największych skandali w historii naszego kraju".
Wstyd na cały świat. Financial Times pisze o jednym z największych skandali w historii naszego kraju i cały świat o tym czyta (...) pojawiły się setki publikacji na świecie chwalących Polskę, co udało nam się osiągnąć (...) I taki cios – mówił premier Tusk.
Jak wskazuje Interia Biznes, reakcja szefa rządu Tuska dotyczy sprawy, która może kosztować polskiego podatnika fortunę. Według ustaleń, afera w Orlenie przyniosła straty szacowane na gigantyczną kwotę 1,6 miliarda złotych (około 424 mln dolarów). To pieniądze, które po prostu wyparowały, a cała sytuacja stawia pod znakiem zapytania mechanizmy kontrolne w państwowych spółkach za czasów poprzedniej władzy.
Na czym polega afera w Orlen Trading Switzerland?
Sercem całego zamieszania jest transakcja, do której doszło pod koniec 2023 roku. Dokładnie 29 listopada szwajcarska spółka-córka polskiego giganta, Orlen Trading Switzerland (OTS), podpisała umowę z tajemniczą firmą Hannon International z Dubaju. Kontrakt dotyczył zakupu 6 milionów baryłek wenezuelskiej ropy naftowej za kwotę 345 milionów dolarów.
Problem w tym, że ropa nigdy do Polski nie dotarła. Według ustaleń śledczych, spółka Orlen Trading Switzerland przelała gigantyczne pieniądze bez odpowiednich zabezpieczeń, a pośrednik po prostu zniknął. W efekcie bilans strat, jakie z tego tytułu poniósł Orlen, polskie władze oszacowały na zawrotną kwotę 424 milionów dolarów, czyli około 1,6 miliarda złotych.
Premier Tusk wprost wskazał, że w tle pojawiają się "dziwni pośrednicy - Palestyńczyk, Chińczyk, Wenezuelczyk" oraz kryptowaluty, które miały ułatwić przeprowadzenie transakcji. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, który kierował koncernem w czasie zawierania umowy, dziś chroniony jest immunitetem europosła.
Co dalej ze śledztwem w sprawie afery w Orlenie?
Sprawa jest rozwojowa i z pewnością to nie koniec informacji. Premier Donald Tusk zapowiedział, że poprosił prokuratora generalnego Waldemara Żurka o przedstawienie opinii publicznej pełnego obrazu sytuacji, na ile tylko pozwala na to dobro śledztwa. Chodzi o to, by Polacy dowiadywali się o szczegółach od rządu, a nie z zagranicznej prasy.
Szef rządu zasugerował też, że sprawa ma znacznie szerszy, międzynarodowy kontekst. Według niego, wszystko zaczyna układać się w "ponurą całość", tworząc "magiczny trójkąt", w którym łączą się brudne interesy na paliwach, kryptowaluty i politycy poprzedniej władzy. Ta międzynarodowa afera w Orlenie, zdaniem premiera, może być powiązana z innymi niejasnymi interesami, które przerosły polityków PiS.
Nie mam dzisiaj żadnych wątpliwości (...) wszystko układa się w ponurą całość. Oprócz magicznego trójkąta, gdzie są kryptowaluty, brudne interesy na paliwach i PiS, i do tego konsekwentne blokady ze strony prezydenta dotyczące tych dwóch interesów – mówił Donald Tusk.
Premier posunął się nawet do sugestii, że niedawne weta prezydenta mogły być związane z "siecią brudnych interesów". Jak dodał, rozmawiał już z prokuratorem generalnym. Z tej rozmowy wynika, że niektóre osoby zamieszane w sprawę usłyszały już zarzuty, a część z nich ukrywa się obecnie w Dubaju. To pokazuje, że prokuratura aktywnie bada sprawę, w której straty Orlenu sięgnęły 1,6 mld złotych. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach możemy spodziewać się kolejnych, być może jeszcze bardziej szokujących informacji na temat tego skandalu.