- Rolnik może trafić do więzienia za koszenie łąki do późna, co wywołało poważny konflikt z sąsiadem i interwencję policji.
- Mężczyzna odmówił mandatu za zakłócanie ciszy, ryzykując zamianę grzywny na karę pozbawienia wolności.
- Poznaj szokujące kulisy tej sprawy i dowiedz się, jak upór rolnika może zaprowadzić go za kraty!
Jak opisują szwajcarskie portale 20minuten.ch i Tages-Anzeiger oraz niemiecki serwis rolniczy Agrarheute, sprawa dotyczy rolnika z gminy Winterthur w dolinie Töss w Szwajcarii. Mężczyzna podczas sianokosów zakończył pracę dopiero o godzinie 22.45. Powodem była awaria kosiarki, która opóźniła prace polowe o kilka godzin. Gdy hałas maszyny przeszkodził jednemu z sąsiadów, na miejsce została wezwana policja. Dziś spór o koszenie łąki może zakończyć się przed sądem.
Awaria kosiarki zmieniła wszystko
Według relacji gospodarza wszystko zaczęło się od nieoczekiwanej awarii sprzętu. Rolnik rozpoczął koszenie około godziny 15 i planował zakończyć prace jeszcze przed wieczorem. Kiedy jednak zepsuła się kosiarka, naprawa zajęła mu ponad trzy godziny.
Polecany artykuł:
Gospodarz stanął przed wyborem: przerwać pracę i ryzykować utratę jakości paszy albo wykorzystać sprzyjającą pogodę i dokończyć sianokosy tego samego dnia. Zdecydował się na drugie rozwiązanie. Ostatecznie maszyny ucichły dopiero o godzinie 22.45. To właśnie te dodatkowe 45 minut stały się początkiem problemów, które dziś mogą zakończyć się znacznie poważniejszymi konsekwencjami niż zwykły mandat.
Sąsiad wezwał policję. Rolnik odmówił przyjęcia mandatu
Według opisywanej przez media relacji zdenerwowany sąsiad pojawił się na łące i zaczął świecić latarką w kierunku ciągnika. Rolnik twierdzi, że próbował wyjaśnić wyjątkową sytuację i poprosić o wyrozumiałość, jednak rozmowa szybko zakończyła się wezwaniem policji.
Po przyjeździe funkcjonariuszy rozpoczęła się procedura związana z zakłócaniem odpoczynku mieszkańców. Policjanci nie podzielili argumentów gospodarza i postanowili ukarać go mandatem. Rolnik odmówił jednak jego przyjęcia. W efekcie otrzymał sądowy nakaz zapłaty grzywny przekraczającej równowartość około 700 zł. Także tej kary nie zamierza uregulować.
„Sam wolałbym być wtedy w łóżku”
Gospodarz nie ukrywa rozgoryczenia całą sytuacją. W rozmowie z mediami podkreślał, że nie hałasował dla własnej przyjemności i sam chętnie zakończyłby pracę wcześniej. Jak przekonywał, w tamtym okresie pracował nawet 105 godzin tygodniowo. Zwrócił też uwagę, że od wielu lat nie miał dwóch pełnych dni wolnych z rzędu. Szczególnie oburzyło go uzasadnienie decyzji, z którego wynikało, że miał zlekceważyć potrzebę odpoczynku sąsiada.
Sam pracowałem wtedy 105 godzin tygodniowo i nie założyłem szlafroka na łąkę. Wolałbym być w tym czasie w łóżku – argumentował rolnik.
Czy naprawdę grozi mu więzienie?
Ponieważ rolnik konsekwentnie odmawia zapłaty grzywny, sprawa trafi przed sąd. W świetle obowiązujących tam przepisów dalsza odmowa wykonania orzeczenia może doprowadzić do zamiany grzywny na karę pozbawienia wolności. Mowa wprawdzie o krótkim okresie odbywania kary, liczonym raczej w dniach niż miesiącach, jednak sama perspektywa więzienia za koszenie łąki wywołała ogromne emocje i rozgorzałą dyskusję w mediach.
Historia z Winterthur szybko stała się symbolem szerszego problemu. Wielu rolników zwraca uwagę, że prace polowe są całkowicie uzależnione od pogody. Gdy pojawia się odpowiednie okno pogodowe, a wcześniej wystąpi awaria sprzętu, czasem nie ma możliwości zakończenia prac przed późnym wieczorem. Z drugiej strony mieszkańcy terenów wiejskich i podmiejskich coraz częściej oczekują spokoju i bezwzględnego przestrzegania zasad dotyczących hałasu.
To właśnie zderzenie tych dwóch perspektyw sprawiło, że historia rolnika, kosiarki i policyjnej interwencji odbiła się szerokim echem nie tylko w Szwajcarii, ale również w mediach branżowych w całej Europie.
