Banki walczą z frankowiczami. Naliczają dodatkowe opłaty

2020-02-05 16:08 WSB
Frank szwajcarski
Autor: Shutterstock

Lawina spraw frankowiczów przeciw bankom coraz częściej kończy się na korzyść tych pierwszych. Bankierzy próbują więc na wszelki możliwy sposób zabezpieczyć się, by stracić jak najmniej. Wprowadzają opłaty za „dodatkowe czynności”, np. kilkaset złotych za dostarczenie historii spłaty kredytu albo potwierdzenie spłaty pożyczki. W ten sposób mogą zniechęcić frankowiczów przygotowujących się do rozpraw z bankami.

Klienci banków ślą skargi do Rzecznika Finansowego, informując w nich, że banki naliczają dodatkowe opłaty, domagając się nawet tysiąca złotych za najprostsze operacje. Najbardziej cierpią na tym frankowicze i inni posiadacze tzw. kredytów walutowych. To oni potrzebują dokumentacji dotyczącej kredytu, by móc rozpocząć walkę w sądzie przeciwko bankom.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Sąd pozbawił ją renty po mężu. Wiele kobiet może czekać to samo

- Opłaty za takie dokumenty wynoszą w niektórych przypadkach nawet kilkaset złotych.  W sprawach zarejestrowanych w biurze Rzecznika Finansowego banki pobrały odpowiednio 300 zł i 520 zł za jedno zaświadczenie. Te przypadki są przedmiotem zawiadomienia skierowanego do prezesa UOKIK. Ale docierają do mnie informacje, że czasem te koszty sięgają nawet 1000 zł - mówi Katarzyna Szwedo-Mackiewicz, z-ca dyrektora Wydziału Bankowo-Kapitałowego w biurze Rzecznika Finansowego. - Tak wysokie opłaty pobierane z tego tytułu mogą bowiem stanowić barierę dla kredytobiorców w dochodzeniu swoich praw i ochronie interesów. Barierę tę można rozpatrywać bezpośrednio: jest to wysoka „cena" dla kredytobiorcy za proste potwierdzanie swojej sytuacji finansowej przed różnymi podmiotami. Pośrednio jest to też finansowa bariera w sporze z samym kredytodawcą np. w zakresie udzielonego kredytu. Aktualnie „frankowicze" chętniej dochodzą swoich roszczeń przed sądem z uwagi na orzecznictwo usuwające wiele wątpliwości na korzyść konsumenta – dodaje Paulina Krakowska, z biura Rzecznika Finansowego.

ZOBACZ KONIECZNIE: Nawet 300 złotych rekompensaty za podwyżki cen prądu!

Niestety, banki zbyt swobodnie traktują uprawnienie do pobierania opłat za wykonywane czynności, przewidziane w art. 110 Prawa bankowego. Zdaniem Rzecznika Finansowego wygórowane opłaty nie mają podstaw, bowiem nie generują dodatkowych kosztów ze strony banku, jak np. konieczność angażowania w czynność dodatkowych pracowników. Sporządzenie dokumentu przedstawiającego historię spłaty kredytu w wielu przypadkach sprowadza się zatem do jego „wygenerowania" jej z powszechnie używanych w bankach systemów i ewentualnego skompletowania.

- Opłaty z tego tytułu na poziomie kilkuset złotych mogłyby być zasadne w przeszłości, gdy banki miały tylko papierowe dokumenty i musiały angażować pracownika zaopatrzonego w kalkulator - uważa Paulina Krakowska, z biura Rzecznika Finansowego. - Jeśli zaistnieje konieczność uzyskania takiego zaświadczenia, to warto, w przypadku  obciążenia za jego wydanie wysokimi kosztami, wnieść reklamację do banku przytaczając powyższe argumenty. Jeśli zostanie ona odrzucona, można złożyć wniosek o interwencję Rzecznika Finansowego. Postaramy się pomóc w indywidualnej sprawie, a jeśli to się nie uda być może podjęte zostaną inne działania, w tym być może i systemowe - zapowiada Katarzyna Szwedo-Mackiewicz.

Najnowsze