Będzie dodatek 2700 zł dla rencistów od ZUS? Rząd podjął kroki, ale ma potężny kłopot

Rząd Donalda Tuska potwierdza prace nad nowym świadczeniem. Chodzi o dodatek dopełniający ZUS w kwocie ok. 2700 zł dla osób pobierających rentę z tytułu niezdolności do pracy. To przełom w walce o równe traktowanie chorych, ale na drodze do wypłat stoi twardy sprzeciw resortu finansów.

Andrzej Domański
Autor: Super Express, Shutterstock/ Shutterstock Andrzej Domański

Kiedy 2700 zł dodatku dla rencistów z ZUS?

Ma to być oficjalna odpowiedź na wieloletnie apele chorych i interwencje Rzecznika Praw Obywatelskich. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wreszcie potwierdziło, że pracuje nad ustawą, która ma zrównać prawa rencistów. Chodzi o osoby pobierające z ZUS rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, które jednocześnie mają orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji. Portal bezpiecznapodroz.org wskazuje, że dziś, w przeciwieństwie do rencistów socjalnych, nie mają one prawa do dodatkowych pieniędzy.

Nowe przepisy mają to zmienić. W piśmie skierowanym do Rzecznika Praw Obywatelskich, podsekretarz stanu w MRPiPS, Małgorzata Baranowska, potwierdziła podjęcie prac legislacyjnych nad ustawą wprowadzającą dodatek dopełniający ZUS. Deklaracja jest jednoznaczna i daje nadzieję tysiącom osób w najtrudniejszej sytuacji życiowej.

Potwierdzam zawartą w piśmie Rzecznika Praw Obywatelskich informację, że w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zostały podjęte prace legislacyjne nad przygotowaniem ustawy wprowadzającej dodatek dopełniający dla osób pobierających rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, u których orzeczono niezdolność do samodzielnej egzystencji - można przeczytać w oficjalnej odpowiedzi Ministerstwa.

Wszystko brzmi obiecująco, ale to dopiero początek drogi. Jak się okazuje, projekt utknął w rządowych gabinetach, zanim na dobre ruszył.

Dlaczego dodatek dopełniający nie jest dla wszystkich?

Sedno problemu to urzędniczy absurd, który od lat uderza w poczucie sprawiedliwości. Obecnie tzw. dodatek dopełniający, czyli około 2700 zł miesięcznie, trafia wyłącznie do rencistów socjalnych. Są to osoby, których niepełnosprawność powstała przed wejściem w dorosłość i które z tego powodu nigdy nie podjęły pracy.

Logika jest tu bezlitosna. Co z osobami, które przez lata pracowały, płaciły składki na ZUS, a potem, w wyniku nagłej choroby lub wypadku, stały się całkowicie niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji? Mimo identycznego stanu zdrowia i takich samych potrzeb, są one traktowane inaczej. Państwo odmawia im dodatkowego wsparcia, argumentując, że ich świadczenie pochodzi z innego systemu.

Osoby, które przez lata płaciły składki, a potem z powodu choroby lub wypadku otrzymały rentę z tytułu niezdolności do pracy, są w tej sytuacji systemowo pokrzywdzone. Tę nierówność od dawna punktuje Rzecznik Praw Obywatelskich, który wprost mówi o naruszeniu konstytucyjnej zasady równości (art. 32 Konstytucji RP). W jego ocenie fakt opłacania składek nie może być powodem do gorszego traktowania obywatela w obliczu tak ciężkiej niepełnosprawności.

Pieniędzy nie ma i nie będzie? Rządowy klincz w sprawie dodatku

Niestety, dobre chęci to za mało, gdy w grę wchodzą publiczne pieniądze. Choć resort rodziny dał zielone światło, projekt ustawy utknął na kolejnym, znacznie trudniejszym etapie. Wniosek o wpisanie go do oficjalnego wykazu prac rządu trafił do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale tamtejszy zespół odpowiedzialny za planowanie prac rządu wcisnął hamulec.

Decyzję odroczono, a od ministerstwa zażądano głębokiej analizy finansowej, przygotowanej wspólnie z Ministerstwem Finansów i Gospodarki. Mówiąc wprost: urzędnicy chcą wiedzieć, skąd wziąć na to pieniądze.

Główną przeszkodą nie są wcale złe intencje, a twarde liczby i unijna procedura nadmiernego deficytu, którą Polska została objęta w lipcu 2024 roku. W praktyce oznacza to, że rząd musi zaciskać pasa i każdy nowy, duży wydatek jest oglądany z każdej strony.

Bruksela patrzy Polsce na ręce, a Minister Finansów i Gospodarki ma związane ręce. Zgoda na nowy, kosztowny program socjalny w takiej sytuacji graniczy z cudem. Wniosek o wpisanie projektu ustawy o dodatku dopełniającym ZUS do wykazu prac rządu został wstrzymany właśnie do czasu przedstawienia analiz finansowych przez resort finansów. To właśnie ten mur finansowy jest dziś największą barierą dla tysięcy chorych czekających na wsparcie.

Co dalej z ustawą i kiedy pieniądze trafią do potrzebujących?

Brak zgody na finansowanie to nie tylko proceduralna zwłoka. Dla osób czekających na wsparcie to realny dramat. Rzecznik Praw Obywatelskich, powołując się na ratyfikowaną przez Polskę Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, przypomina, że renta nie jest zasiłkiem na wegetację. Dodatkowe 2700 zł ma gwarantować dostęp do godnego życia, a nie minimum egzystencji.

Pieniądze z dodatku dopełniającego mają pokryć koszty, których NFZ nie jest w stanie zapewnić. Chodzi między innymi o:

  • asystencję osobistą i opiekę dzienną,
  • opiekę wytchnieniową dla rodzin,
  • specjalistyczny transport i sprzęt rehabilitacyjny,
  • prywatne leczenie i rehabilitację, gdy czas oczekiwania w systemie publicznym jest zbyt długi.

Obecnie renta z tytułu niezdolności do pracy często nie przekracza 2000 zł brutto, co skazuje chorych na życie w ubóstwie i wykluczeniu. Brak dodatku pozbawia ich szansy na normalne funkcjonowanie.

Prawnicy nie mają wątpliwości, że obecne przepisy są wadliwe. Już na etapie tworzenia ustawy ograniczającej dodatek tylko do rencistów socjalnych, Biuro Legislacyjne Kancelarii Senatu alarmowało o naruszeniu zasad współżycia społecznego. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie orzekał, że nierówne traktowanie obywateli jest dopuszczalne tylko, gdy jest racjonalnie uzasadnione, proporcjonalne i wynika z wartości konstytucyjnych. Różnicowanie chorych ze względu na to, czy płacili składki do ZUS, nie spełnia żadnego z tych warunków.

Co więc dalej? Piłka jest po stronie rządu Donalda Tuska, a konkretnie Ministra Finansów i Gospodarki. Bez jego zgody projekt nie trafi nawet do Sejmu. Na dziś nie ma żadnego harmonogramu prac. Potwierdzenie przez resort rodziny to ważny krok, ale bez twardych decyzji finansowych pozostaje jedynie obietnicą bez pokrycia.

Prezes ZUS o rencie wdowiej i sztucznej inteligencji. „Nie cieszmy się z dużej waloryzacji”
Quiz PRL. PRL-owska służba zdrowia: Pamiętasz te czasy?
Pytanie 1 z 10
Do pobierania krwi używało się:
Służba zdrowia w PRL

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki