- W Biedronce wybuchł skandal: popularna śmietanka w identycznych opakowaniach ma zupełnie inny skład w zależności od regionu Polski.
- Część klientów kupuje produkt o prostym składzie, inni wersję z dodatkami, co rodzi poważne pytania o wprowadzanie w błąd.
- UOKiK nie widzi problemu, ale czy wiesz, dlaczego od teraz musisz czytać etykiety wyjątkowo uważnie?
Biedronka sprzedaje różne wersje tego samego produktu
Jak opisała „Gazeta Wyborcza”, problem dotyczy śmietanki 30 proc. marki Mleczna Dolina sprzedawanej w sieci Biedronka. Produkt wygląda niemal identycznie w całym kraju, ale skład może się znacząco różnić. W części sklepów klienci kupują śmietankę składającą się wyłącznie ze śmietanki. W innych regionach Polski w składzie pojawiają się dodatkowe substancje, m.in. karagen i białko mleka.
Całą sprawę nagłośnił wcześniej internetowy profil „Pomysłodawcy”, który zwrócił uwagę, że konsumenci często nawet nie wiedzą, że kupują różne wersje tego samego produktu.
„Clean label” tylko dla części klientów
Biedronka tłumaczy, że to świadome działanie i element testowania trendu tzw. „clean label”, czyli produktów o prostszym składzie. Jak przekazała sieć, wybrane sklepy otrzymały śmietankę bez dodatków funkcjonalnych, aby sprawdzić reakcję klientów. Problem w tym, że większość osób nie ma możliwości porównania obu produktów obok siebie. Eksperci zwracają uwagę, że identyczne opakowania mogą wprowadzać klientów w błąd. Konsument często zakłada, że kupuje dokładnie ten sam produkt niezależnie od miejsca zakupów.
Ekspert: klient powinien wiedzieć, co kupuje
Dr Łukasz Wacławik z AGH w rozmowie z „Wyborczą” ocenił, że najlepszym rozwiązaniem byłoby równoczesne sprzedawanie obu wariantów w każdym sklepie. Wtedy klient mógłby sam zdecydować, czy wybiera śmietankę z dodatkami, czy wersję o prostszym składzie. Ekspert podkreśla, że kluczowa jest pełna przejrzystość i jasne oznaczenie produktów.
Sprawa wywołała też szerszą dyskusję o jakości marek własnych i tym, czy duże sieci handlowe powinny informować klientów bardziej widocznie o zmianach w składzie produktów.
UOKiK nie widzi problemu
Do sprawy odniósł się również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Podkreślił, że najważniejsze jest prawidłowe oznaczenie produktu na etykiecie. Według urzędu, jeśli skład jest czytelnie podany na opakowaniu, nie dochodzi do naruszenia przepisów.
Podobne stanowisko zajęła Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, która zaznaczyła, że produkty tej samej marki mogą różnić się składem, o ile informacje dla klientów są jasne i zgodne z prawem. W praktyce oznacza to jedno: konsumenci muszą bardzo dokładnie sprawdzać etykiety produktów — nawet jeśli opakowanie wygląda identycznie jak wcześniej.
Klienci coraz bardziej wyczuleni na skład produktów
Cała sytuacja pokazuje, jak bardzo Polacy zaczęli zwracać uwagę na skład produktów spożywczych. Coraz więcej klientów unika dodatków takich jak karagen, konserwanty czy stabilizatory. Dla wielu osób problemem nie jest nawet sama obecność dodatków, ale brak wyraźnej informacji, że identyczny produkt może mieć zupełnie inny skład w zależności od sklepu czy regionu kraju. Sprawa wokół Biedronki może więc stać się początkiem dużo większej dyskusji o transparentności marek własnych i standardach informowania klientów w polskich sklepach.