- Wprowadzono nagłe ograniczenie prędkości do 160 km/h dla wojskowego Starlinka (StarShield) w Ukrainie, paraliżując część obrony powietrznej.
- To ograniczenie uniemożliwia ukraińskim dronom przechwytywanie szybkich rosyjskich dronów Shahed (320-380 km/h), ponieważ tracą połączenie satelitarne.
- Decyzja o wprowadzeniu limitu, o której Kijów nie został uprzedzony, została podjęta przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa.
- Brak szybkiej alternatywy dla Starlinka znacząco osłabia ukraińskie zdolności obronne i bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej.
Nagła blokada i jej katastrofalne skutki dla obrony
W nocy z wtorku na środę ukraińscy operatorzy dronów przeżyli szok. Kluczowy dla nich system łączności satelitarnej nagle przestał działać tak, jak powinien. Jak poinformował były doradca ukraińskiego ministerstwa obrony Serhij Sternenko, a potwierdził doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Serhij Beskrestnow, na terminale wojskowego pakietu StarShield nałożono twardy limit prędkości.
Problem jest prosty i jednocześnie dramatyczny. Połączenie z satelitą jest zrywane, gdy obiekt porusza się szybciej niż 160 km/h. To cios wymierzony w jeden z najskuteczniejszych sposobów obrony przed rosyjskimi atakami. Ukraina używa bowiem szybkich dronów przechwytujących, wyposażonych w terminale Starlink, do polowania na irańskie drony Shahed, które Rosja zmodyfikowała, montując w nich silniki odrzutowe. Te ostatnie poruszają się z prędkością 320-380 km/h.
Aby dogonić i zniszczyć taki cel, ukraiński dron musi być jeszcze szybszy. Z nowym limitem stało się to niemożliwe. Po przekroczeniu progu 160 km/h połączenie ze Starlinkiem jest zrywane, co w praktyce uniemożliwia sterowanie dronem i przechwycenie wrogiego celu.
Serhij Beskrestnow nie krył rozgoryczenia. „Nasze siły obronne nie otrzymały ostrzeżenia o takim ograniczeniu, co doprowadziło do niepowodzenia wielu misji” – stwierdził.
Kto odpowiada za ograniczenia Starlink w Ukrainie?
Początkowo podejrzenia padały na firmę SpaceX Elona Muska, która jest operatorem systemu. Szybko okazało się jednak, że decyzja zapadła na najwyższym szczeblu politycznym w Waszyngtonie. George Barros, analityk z prestiżowego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW), nie ma wątpliwości.
„Bardzo prawdopodobne, że jest to decyzja rządu USA, jako że klientem i podmiotem wyznaczającym kierunki rozwoju ekosystemu StarShield jest resort obrony Stanów Zjednoczonych” – podkreślił ekspert w komentarzu dla PAP.
Wątpliwości rozwiał sam Elon Musk. W krótkim wpisie w serwisie X (dawniej Twitter) napisał wprost, że to nie jego firma decyduje o sposobie wykorzystania wojskowej wersji systemu. Sam Elon Musk, założyciel SpaceX, potwierdził, że systemy StarShield są własnością rządu USA i pozostają pod jego pełną kontrolą. Ostateczne decyzje w tej sprawie należą do sił zbrojnych USA, a co za tym idzie – do prezydenta Donalda Trumpa.
Czy Ukraina ma plan B po decyzji rządu Donalda Tuska?
Nagłe odcięcie kluczowej zdolności obronnej stawia Ukrainę w ekstremalnie trudnej sytuacji. Starlink to nie tylko narzędzie do sterowania dronami. To kręgosłup całej wojskowej komunikacji – od stanowisk dowodzenia, przez jednostki artylerii, po pojedynczych żołnierzy na froncie. Zapewnia szybką i odporną na zakłócenia łączność w czasie rzeczywistym.
Teraz jedna z jego najważniejszych funkcji została wyłączona bez ostrzeżenia. Czy Ukraińcy są w stanie szybko znaleźć alternatywę? Eksperci są pesymistami. George Barros z ISW ocenia, że stworzenie rozwiązania zastępczego na dużą skalę jest w tym momencie praktycznie niemożliwe.
Zdaniem eksperta ISW, jest bardzo mało prawdopodobne, aby ukraińskie siły zbrojne były w stanie wdrożyć skuteczne rozwiązanie zastępcze na dużą skalę w krótkim czasie. Oznacza to, że niebo nad Ukrainą stało się znacznie mniej bezpieczne, a rosyjskie drony zyskały ogromną przewagę. Ministerstwo Obrony Ukrainy potwierdziło wieczorem, że ograniczenia nadal obowiązują.