Wiek emerytalny w górę i koniec 13. oraz 14. emerytury. Padły dwa terminy

2026-10-22 11:42

Głos wielu ekonomistów jest jednoznaczny: wiek emerytalny w Polsce musi zostać podniesiony. Bez tej zmiany system stanie się niewydolny, a niskie emerytury kobiet staną się normą, spychając większość z nich na poziom świadczenia minimalnego. Eksperci ostrzegają przed „fiskalną ścianą”.

Dłonie seniorki przeliczającej banknoty 100, 20 oraz 10 złotych. O niskich emeryturach przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Getty/ Getty Images ZUS wypłaci nawet 400 zł seniorom. Sprawdź, jakie warunki trzeba spełnić
  • Eksperci podkreślają konieczność podniesienia wieku emerytalnego w Polsce, zwłaszcza dla kobiet.
  • Ryzyko drastycznie niskich emerytur dla kobiet, które będą otrzymywać świadczenia na minimalnym poziomie.
  • Brak woli politycznej do przeprowadzenia trudnych, ale koniecznych reform.
  • Prognoza kryzysu finansów publicznych ("fiskalnej ściany") około 2030-2032 roku, jeśli nic się nie zmieni.

Czy wiek emerytalny w Polsce musi wzrosnąć? Eksperci nie mają wątpliwości

Podczas gdy politycy unikają tematu jak ognia, ekonomiści w większości mówią jednym głosem. Ich diagnoza jest brutalnie prosta: obecny system emerytalny, obciążony przywilejami i oparty na zbyt niskim wieku przechodzenia na emeryturę, zmierza prosto w kierunku zapaści. Problem dotyczy zwłaszcza kobiet, którym grożą głodowe świadczenia.

Zdaniem profesor Agnieszki Chłoń-Domińczak, ekonomistki i prorektor Szkoły Głównej Handlowej, zapał do reformowania systemów emerytalnych, widoczny w latach 90., dawno wygasł.

W czasach rosnącego populizmu są to trudne działania, bo przyzwolenie społeczne, zwłaszcza na to, by podnosić wiek emerytalny, jest niewielkie. Dobrze widać to także w Polsce. Ale innej drogi nie ma – tłumaczy.

Dwa sposoby na stabilność?

Jak wskazuje cytowany przez "Rzeczpospolitą" prof. Chłoń-Domińczak, istnieją tylko dwa sposoby na ustabilizowanie finansów systemu w starzejącym się społeczeństwie. Pierwszy to obniżenie wartości emerytur w stosunku do zarobków, co oznacza po prostu biedniejsze życie na starość. Drugi to podniesienie wieku emerytalnego, czyli skrócenie okresu pobierania świadczeń. Konsekwencje zaniechania tych działań będą wyjątkowo bolesne.

Jeśli nie podniesiemy wieku emerytalnego, przede wszystkim kobiet, będziemy mieli rosnącą, i tak już bardzo dużą, lukę emerytalną pomiędzy kobietami a mężczyznami. Doprowadzi to też do tego, że większość kobiet będzie miała emerytury na poziomie minimalnym – ostrzega Agnieszka Chłoń-Domińczak.

To z kolei oznacza, że dziura w systemie będzie musiała być regularnie łatana dopłatami z budżetu państwa. Stabilność, o której mówią niektóre prognozy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, będzie więc pozorna i osiągnięta kosztem adekwatności świadczeń, a co za tym idzie – godnego życia tysięcy emerytek.

Polityczny pat i "fiskalna ściana"

Mimo że liczby i prognozy demograficzne są bezlitosne, w polskiej polityce panuje zmowa milczenia. Zdaniem Macieja Bukowskiego, prezesa zarządu think tanku WiseEuropa, w kwestii systemu emerytalnego „zawędrowaliśmy do narożnika”. Ekspert podkreśla, że do tak fundamentalnych zmian potrzebna jest współpraca ponad podziałami, której w Polsce brakuje od lat.

Politycy, którzy zdecydowali się na sensowną i potrzebną zmianę systemu emerytalnego, czyli podniesienie wieku emerytalnego, srodze się na tym sparzyli, a zainicjowana przez nich zmiana i tak została odwrócona – mówi Bukowski.

Takie doświadczenia skutecznie zniechęciły kolejne polskie rządy do podejmowania tego tematu. Zamiast tego, jak zauważa ekspert, "wygrywa populizm w postaci 13. i 14. emerytury" czy utrzymywanie - według niego - "kosztownych przywilejów" dla grup zawodowych takich jak rolnicy, górnicy czy służby mundurowe.

Wszyscy zastanawiają się, jak długo jeszcze system to wytrzyma? Według Bukowskiego, Polska już teraz wydaje na emerytury 12-13 proc. PKB, czyli więcej niż kraje o gorszej sytuacji demograficznej. To ogromne obciążenie dla finansów państwa. Ekspert nie ma złudzeń, że bez odważnych decyzji czeka nas kryzys.

Jeśli polityków do zmian nie przymusiła wojna w Ukrainie i potrzeba wielkich wydatków na zbrojenia (...) to trudno spodziewać się rewizji tej polityki przed dojściem do fiskalnej ściany. Ta nastąpi pewnie około 2030 r., może 2032. Czyli nie w tej kadencji – prognozuje Maciej Bukowski w "Rzeczpospolitej".

Czy reforma jest w ogóle potrzebna? Głos twórcy systemu

Wbrew pozorom, nie wszyscy eksperci nawołują do głębokiego przemodelowania obecnego systemu. Profesor Marek Góra ze Szkoły Głównej Handlowej, jeden z architektów reformy z 1999 roku, stawia sprawę inaczej. Jego zdaniem sam mechanizm nie wymaga gruntownej przebudowy.

Nasz system emerytalny nie wymaga reformy. Zreformowaliśmy go, a raczej wymieniliśmy, w 1999 r. (...) I ten nowy jest tak zrobiony, żeby sobie dawał radę ze zmianami ludnościowymi – twierdzi prof. Góra.

Wyjaśnia, że żaden system nie zmieni faktu, że społeczeństwo się starzeje. Kluczem jest dostosowanie się do tej rzeczywistości.

Problem, na który wskazuje naukowiec, ma leżeć natomiast gdzie indziej. Nie w samej konstrukcji, a w jej kluczowym parametrze, czyli minimalnym wieku emerytalnym. W Polsce, w przeciwieństwie do krajów takich jak Niemcy czy Francja, osiągnięcie go jest jedynie furtką do pobierania świadczeń, a nie obowiązkiem zakończenia pracy. Niestety, jak mówi prof. Góra, „jako ludzie mamy tendencję do sięgania po oszczędności emerytalne raczej dzisiaj niż jutro”. Dlatego rolą państwa powinno być uświadamianie obywatelom, że dłuższa praca to po prostu wyższa emerytura w przyszłości.

Największą patologią, według twórcy systemu, jest jednak zróżnicowanie wieku emerytalnego ze względu na płeć.

U nas jest on wyjątkowo niski i przekłada się na ich [kobiet - przyp. red.] niskie emerytury. To rozwiązanie jest kompletnie niecywilizowanym dyskryminowaniem według płci. Coś, co nie powinno mieć miejsca – uważa profesor Marek Góra.

Ekspert ostro krytykuje również 13. i 14. emerytury. Nazywa je wprost „zasiłkiem doczepionym do emerytury”, który nie tylko zniechęca do dłuższej pracy, ale jest finansowany z podatków młodych pokoleń, co uderza w ich wynagrodzenia. To, jego zdaniem, rozwiązanie „bezsensowne pod każdym możliwym względem”.

Wnioski płynące z analiz ekspertów są więc jednoznaczne. Chociaż różnią się w ocenie, czy potrzebna jest głęboka reforma emerytalna w Polsce, czy jedynie korekta parametrów, wszyscy zgadzają się co do jednego: wiek emerytalny w Polsce musi zostać podniesiony i zrównany dla obu płci. Bez tego kroku problem niskich emerytur kobiet będzie się tylko pogłębiał, a cały system finansów publicznych czeka bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Wypłata emerytury w okienku | Nosel Wkręca w Radiu ESKA
QUIZ PRL: Jak dobrze znasz życie emerytów w PRL?
Pytanie 1 z 20
Co w PRL oznaczało przejście na emeryturę dla wielu ludzi?
QUIZ PRL: Jak dobrze znasz życie emerytów w PRL?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki