Brak 118 mln zł na odprawy nauczycielskie. Rząd ma kontrowersyjny plan

2026-11-02 12:05

Samorządy alarmują, że w budżecie brakuje 118 mln zł na odprawy dla nauczycieli w bieżącym roku. Rząd Donalda Tuska chce pokryć tę dziurę z rezerwy oświatowej, co wywołało ostry spór samorządów z rządem. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na 2027 rok, gdzie nie ma żadnych pieniędzy na ten cel.

Kobieta w różowej marynarce o poważnym wyrazie twarzy. O sporze rządu z samorządami o odprawy przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Art Service/Super Express
  • Deficyt 118 mln zł na odprawy dla nauczycieli w 2026 roku.
  • Propozycja rządu: sfinansowanie braku z rezerwy oświatowej.
  • Stanowczy sprzeciw samorządów, powołujących się na wcześniejsze ustalenia.
  • Brak jakichkolwiek środków na ten cel w budżecie na 2027 rok.
  • Zablokowanie rozmów o podziale rezerwy do czasu wyjaśnienia sprawy.

Awantura o 118 milionów

Wygląda na to, że czeka nas poważny spór na linii rząd-samorządy, a w centrum tego konfliktu znaleźli się nauczyciele. Chodzi o pieniądze na odprawy dla tych, którzy w 2026 roku przechodzą na emeryturę, rentę lub świadczenie kompensacyjne. Sprawa jest prosta: w kasie brakuje pieniędzy. I to niemałych, bo aż 118 milionów złotych.

Skąd wzięła się ta dziura? Samorządy dokładnie policzyły, ile będą kosztować tegoroczne odprawy. Z ich szacunków wynika, że potrzeba na to 305 mln zł. Tymczasem rząd Donalda Tuska w specjalnej dotacji przeznaczył na ten cel tylko 187 mln zł. Prosta matematyka pokazuje, że deficyt wynosi dokładnie 118 mln zł. Rząd znalazł jednak rozwiązanie, które wywołało prawdziwą burzę. Minister finansów postanowił, że brakująca kwota zostanie pokryta z rezerwy na zadania oświatowe. To pieniądze, które miały służyć zupełnie innym celom, na przykład finansowaniu dodatkowych zajęć dla uczniów.

Problem w tym, że samorządy alarmują, iż taki ruch to jawne złamanie wcześniejszych ustaleń i doprowadzi do sytuacji, w której pojawi się generalny brak pieniędzy na oświatę. Jak ujął to Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich i jednocześnie sekretarz strony samorządowej w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, sięganie do tej rezerwy jest nieporozumieniem.

Dlaczego samorządy tak ostro protestują?

Reakcja samorządowców była natychmiastowa i bardzo ostra. Ich zdaniem pomysł rządu Tuska, by załatać dziurę w budżecie pieniędzmi z rezerwy oświatowej, jest nie do przyjęcia. Dlaczego? Te środki, zgodnie z ustawą, mają zupełnie inne przeznaczenie. To fundusz na nieprzewidziane wydatki, na przykład gdy w gminie nagle przybywa uczniów albo trzeba pilnie wyremontować szkołę. To nie jest skarbonka do pokrywania regularnych, zaplanowanych kosztów, jakimi są odprawy.

Sprawę bez ogródek postawił Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Naprawdę nie wiemy, dlaczego państwo chcecie pokryć to zapotrzebowanie pieniędzmi z rezerwy z art. 34 ust. 11 ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego - to nie to źródło. To są nasze samorządowe środki - zaznaczył Marek Wójcik.

Co więcej, samorządowcy czują się po prostu oszukani. Przypominają, że gdy rząd wprowadzał zmiany w Karcie Nauczyciela dotyczące odpraw, padła jasna obietnica. Narastający spór samorządów z rządem wynika głównie z faktu, że strona rządowa złamała wcześniejsze ustalenia, w których zobowiązała się do zapewnienia dodatkowych środków na odprawy spoza bieżących potrzeb edukacyjnych. Mówiąc wprost: miały być na to zupełnie nowe pieniądze, a nie zabieranie z puli przeznaczonej na inne zadania. W związku z tym strona samorządowa zażądała od ministra finansów wskazania innego źródła finansowania.

Finansowa bomba tyka

Jeśli komuś wydaje się, że problem dotyczy tylko bieżącego roku, jest w dużym błędzie. Spór o 118 milionów to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa bomba finansowa tyka i ma wybuchnąć w 2027 roku. Okazuje się bowiem, że o ile na 2026 rok rząd przeznaczył chociaż część potrzebnej kwoty, o tyle na przyszły rok nie zaplanował... ani złotówki.

Tę niepokojącą informację ujawnił również Marek Wójcik. Co gorsza, przedstawiciele samorządów odkryli, że w projekcie budżetu na 2027 rok w ogóle nie przewidziano środków na ten cel, co zwiastuje jeszcze większy brak pieniędzy na oświatę w przyszłości.

Tak jak w tym roku jest rezerwa 187 mln zł niewystarczająca, tak na przyszły rok taka rezerwa w budżecie się nie znajduje. W związku z tym chcę prosić o wyjaśnienie na piśmie, w jaki sposób państwo będziecie finansowali te dodatkowe wydatki – stwierdził Wójcik podczas posiedzenia komisji.

To stawia samorządy pod ścianą. Bez gwarancji finansowania nie tylko na ten, ale i na kolejne lata, cały system wypłat odpraw staje pod znakiem zapytania. Nic więc dziwnego, że rozmowy na linii rząd-samorząd utknęły w martwym punkcie. Przedstawiciele korporacji samorządowych odmówili wydania pozytywnej opinii w sprawie podziału rezerwy, dopóki sprawa odpraw nie zostanie rozwiązana.

Ile wynosi odprawa dla nauczyciela?

Awantura o 118 milionów złotych staje się znacznie bardziej zrozumiała, gdy spojrzymy, o jakich pieniądzach mówimy w przypadku pojedynczego nauczyciela. Odprawa emerytalna lub rentowa to nie jest symboliczny dodatek, ale konkretny, jednorazowy zastrzyk gotówki, którego wysokość jest ściśle regulowana przez Kartę Nauczyciela. To spory wydatek dla budżetu każdej gminy czy powiatu.

Zgodnie z przepisami, nauczycielowi odchodzącemu na emeryturę, rentę lub świadczenie kompensacyjne przysługuje odprawa w wysokości:

  • dwumiesięcznego wynagrodzenia – po przepracowaniu co najmniej 10 lat,
  • trzymiesięcznego wynagrodzenia – po przepracowaniu co najmniej 15 lat,
  • sześciomiesięcznego wynagrodzenia – po przepracowaniu 20 lub więcej lat.

Co ważne, do stażu pracy wlicza się wszystkie poprzednie okresy zatrudnienia, nie tylko te w oświacie. Wysokość tych świadczeń pokazuje, dlaczego tak ważne jest odpowiednie zabezpieczenie środków, a obecny chaos wokół finansowania odpraw dla nauczycieli 2026 budzi ogromne zaniepokojenie. Jeśli nauczyciel pracuje w kilku szkołach, odprawę wypłaca mu ta placówka, która jest wskazana jako jego podstawowe miejsce zatrudnienia.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy nauczycielowi przysługuje prawo do kilku różnych odpraw. W takim przypadku zawsze otrzymuje tę korzystniejszą dla siebie. Ta niepewność finansowa stawia pod ścianą nie tylko samorządy, ale przede wszystkim samych nauczycieli, którzy po dekadach pracy mają prawo oczekiwać, że państwo wywiąże się ze swoich zobowiązań.

Źródło: Portal Samorządowy.

Złoty Laur 2026 - Medycyna i Biznes - Swixx Biopharma sp. z.o.o.
Quiz - szkoła w czasach PRL-u. Młodzież nie ma szans
Pytanie 1 z 12
Kiedy nauczyciel mówił: "Siadaj, cwaja". To znaczy, że:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI