Brak generalskich nominacji w Święto Wojska Polskiego - OPINIE EKSPERTÓW

2017-08-14 15:25 (-AG)
Święto Wojska Polskiego 15 sierpnia
Autor: Piotr Kowalczyk Święto Wojska Polskiego 15 sierpnia

W Święto Wojska Polskiego prezydent Polski miał wręczyć nominacje generalskie. W tym roku wyjątkowo tak się nie stanie. Co to może oznaczać i jakie może mieć konsekwencje? OPINIE EKSPERTÓW

Dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa Instytutu Jagiellońskiego

Jeszcze tak się nie zdarzyło, by na Święto Wojska Polskiego żołnierze nie zostali uhonorowani. Zdarzało się, że głowa państwa się nie zgadzała na wybrane kandydatury, ale nie było tak, że tego dnia żaden z kandydatów nie dostał awansu generalskiego. Dziś żołnierze mogą czuć się urażeni, nieco zagubieni. W sytuacji, gdy prezydent i rząd są z tego samego środowiska i mamy wiele sukcesów, jak np. organizacja szczytu NATO, to taka decyzja może być niezrozumiała i wywoływać niepotrzebne plotki i zaniepokojenie żołnierzy. W ostatnim czasie wiele się w armii zmieniło. A nie da się zmienić systemu dowodzenia bez zmian dowódców. Brak generalskich nominacji podczas Święta Wojska Polskiego, to efekt braku właściwej komunikacji między BBN a MON. Było wystarczająco dużo czasu na ocenę kandydatów i przygotowanie wspólnej listy. To jest sytuacja dość dziwna, która może wywoływać niepokój. Rektor uczelni nie musi być generałem. Ale wśród tych kandydatur wskazanych przez MON byli żołnierze wyznaczeni do ważnych funkcji natowskich. Pewni dowódcy muszą mieć stopień generalski. Niestety, na tej sprawie ucierpieli sami żołnierze. Oni stali się zakładnikami w politycznym sporze, a tak być nie powinno.

 

mjr rez.dr inż. pil Michał Fiszer

Moim zdaniem jest to sygnał od prezydenta do ministra obrony narodowej, że wiele działań ministerstwa jest przez prezydenta ocenianych źle. Nie chcę przy tym powiedzieć, że wszystko co robi MON jest złe, bo podjęto też wiele potrzebnych decyzji, jak np. w sprawie zakupu nowego sprzętu wojskowego, czy stacjonowania sojuszniczych wojsk na terenie Polski. Ale szczególnie decyzje personalne, wielka czystka wśród najwyższej kadry dowódczej, jest niezrozumiała. Pod pozorem "dekomunizacji" (27 lat po przemianach ustrojowych!) wyrzuca się lub zmusza do odejścia wielu doświadczonych dowódców. Tymczasem chodzi o to, że generałowie ci nie godzili się na błędne decyzje, takie jak zakup pociągu do transportu wojska, wymieszanie czołgów w dywizjach (były pogrupowane według typów, z odpowiednim zapleczem w danej dywizji dla danego typu), tworzenie wojsk OT monstrualnej wielkości, zwiększaniu liczebności wojsk przy braku odpowiedniego wyposażenia tych wojsk, które już są, itp. Mówi się, że generałowie sprzeciwiali się "reformom". Wcale się im nie dziwię, takim pomysłom sam bym się sprzeciwiał.

Prezydent nie mógł wybrać chociaż kilku osób z długiej listy dostarczonej przez ministra Macierewicza i nominować wąskiej grupy żołnierzy, bo nie chodziło o to, że nie zgadza się na określone nazwiska, tylko o protest, pokazując, że właśnie nie chodzi o to KTO znalazł się na liście, a o sprzeciw wobec poczynań MON.

Na wojsko ta sytuacja nie wpłynie w znaczący sposób, choć np. słowa prezydenta, że "wojsko nie jest niczyją własnością" zostały przez wielu zrozumiane w odniesieniu do bardzo konkretnej osoby. Negatywny wpływ na wojsko ma natomiast autokratyczny sposób zarządzania nim przez ministra. Błędne decyzje osłabiają nasze zdolności obronne. A pułkownicy na generalskich stanowiskach i tak dadzą z siebie wszystko i bez generalskich pensji.

 

Przeczytaj: Wojna prezydenta Dudy z Macierewiczem szkodzi polskiej armii

Najnowsze