- W trzy dni darczyńcy wpłacili ponad 500 tys. zł na zakup autobusów dla Winnicy.
- Wcześniej przekazanie pojazdów z Kielc zostało zablokowane przez polityczny spór.
- W tle znalazły się Ukraina, Stepan Bandera i krytyka ze strony radnych Prawa i Sprawiedliwości.
Miały trafić do Ukrainy, ale wybuchła polityczna awantura
Sprawa dotyczy autobusów wycofanych z eksploatacji przez Kielce. Jak informował portal money.pl, w maju mer ukraińskiej Winnicy Sergiej Morgunow zwrócił się do władz miasta z prośbą o przekazanie pojazdów, które mogłyby wesprzeć lokalną komunikację miejską.
Dla Winnicy takie wsparcie miało wymiar praktyczny. Miasto opiera transport przede wszystkim na tramwajach i trolejbusach, a funkcjonowanie tych środków komunikacji bywa utrudnione przez przerwy w dostawach energii związane z rosyjskimi atakami na infrastrukturę krytyczną Ukrainy. Pomysł wydawał się prosty – autobusy, które zakończyły służbę w Kielcach, mogłyby jeszcze przez lata wozić pasażerów za wschodnią granicą.
W tle Stepan Bandera i głos radnych PiS
Projekt wywołał jednak gwałtowną dyskusję. Sprzeciw zgłosili dwaj radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy zwrócili uwagę, że jedna z ulic w Winnicy nosi imię Stepana Bandery.
Polecany artykuł:
Argument ten szybko przestał być wyłącznie lokalnym problemem i trafił do ogólnopolskiej debaty publicznej. Kontrowersje narastały do tego stopnia, że mer Winnicy ostatecznie wycofał swoją prośbę o przekazanie autobusów. Zamiast symbolu współpracy między miastami partnerskimi pojawił się kolejny punkt zapalny w trudnej dyskusji dotyczącej relacji polsko-ukraińskich i historycznych sporów.
Społeczna odpowiedź była natychmiastowa
Na tym historia mogła się zakończyć. Stało się jednak coś zupełnie innego. Po wycofaniu projektu przekazania autobusów Fundacja „Sikorki Na Ukrainie” uruchomiła internetową zbiórkę na zakup pojazdów dla Winnicy. Efekt zaskoczył nawet organizatorów. Jak podało TVP3 Kielce, w ciągu zaledwie trzech dni udało się zebrać ponad 500 tys. zł. To więcej niż połowa zakładanego celu. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy i darczyńcy z całej Polski postanowili samodzielnie sfinansować pomoc, która wcześniej utknęła w politycznym sporze.
Autobusy wciąż stoją w Kielcach
Tymczasem pojazdy, które miały trafić do Ukrainy, nadal znajdują się na terenie bazy komunikacyjnej przy ulicy Kolberga w Kielcach. Jak informowała TVP3 Kielce, zanim autobusy zostaną sprzedane, muszą przejść proces wyceny. Następnie prawdopodobnie zostaną wystawione na otwartą licytację.
Prezydent Kielc Agata Wojda podkreślała, że miasto pozostaje w kontakcie z organizatorami zbiórki i deklaruje pomoc przy formalnościach związanych z zakupem oraz przekazaniem pojazdów.
Polityka kontra społeczne zaangażowanie
Zdaniem politologa dr. Rafała Miernika z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, cytowanego przez TVP3 Kielce, konflikt miał przede wszystkim charakter polityczny. Ekspert zwracał uwagę, że nie należy tworzyć wizerunku Kielc jako miasta zamkniętego i niechętnego innym narodom. Według niego reakcja mieszkańców i darczyńców pokazała, że wiele osób chciało znaleźć rozwiązanie niezależnie od politycznych sporów.
Nie wiadomo, ile autobusów uda się kupić
Na razie nie ma jeszcze pewności, ile autobusów ostatecznie trafi do Winnicy. Wszystko zależy od wyników wyceny pojazdów oraz dalszego przebiegu zbiórki. Już dziś wiadomo jednak, że sprawa, która miała zakończyć się politycznym konfliktem, przyniosła nieoczekiwany efekt. Zamiast zamknąć temat pomocy dla Ukrainy, zmobilizowała tysiące osób do działania i zgromadzenia setek tysięcy złotych w zaledwie kilka dni.