- Inflacja w kwietniu 2026 roku wzrosła do 3,2 proc. rok do roku i 0,6 proc. miesiąc do miesiąca, przekraczając prognozy analityków.
- Największy wpływ na wzrost cen mają energia (+4,7 proc. r/r) oraz paliwa (+8,4 proc. r/r), mimo że ceny paliw w ujęciu miesięcznym spadły.
- Ekonomiści wskazują, że przestrzeń do dalszych podwyżek cen jest ograniczona, co może zwiastować spowolnienie inflacji w kolejnych miesiącach.
- Czy kwietniowy wzrost to tylko chwilowe odbicie, czy początek nowego trendu? Sprawdź, co to oznacza dla Twojego portfela!
Jak podał Główny Urząd Statystyczny, ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2026 r. wzrosły o 3,2 proc. rok do roku oraz o 0,6 proc. miesiąc do miesiąca. To wynik wyższy od oczekiwań analityków, którzy prognozowali odpowiednio 3,0 proc. i 0,4 proc.
Inflacja wyższa od prognoz
Jeszcze niedawno eksperci liczyli na lekkie wyhamowanie wzrostu cen.
Inflacja CPI w kwietniu najprawdopodobniej obniży się do ok. 2,9 proc. rok do roku – mówił wcześniej ekonomista PKO BP Kamil Pastor.
Rzeczywistość okazała się jednak mniej optymistyczna. Zamiast spadku mamy wyraźne odbicie, co może oznaczać, że walka z inflacją jeszcze się nie zakończyła.
Co najmocniej podbija ceny?
Z danych GUS wynika, że największą presję na wzrost inflacji nadal wywierają koszty energii oraz paliw:
- energia (prąd, gaz, paliwa): +4,7 proc. rok do roku,
- paliwa: aż +8,4 proc. rok do roku,
- żywność: +1,9 proc. rok do roku.
Choć ceny paliw w ujęciu miesięcznym spadły, to wciąż pozostają znacząco wyższe niż rok temu. To właśnie one w dużej mierze wpływają na koszty transportu i ceny w sklepach.
Co dalej z inflacją?
Ekonomista PKO BP Kamil Pastor zwraca uwagę, że sytuacja jest bardziej złożona: „Przestrzeń do przenoszenia wyższych kosztów na konsumentów jak na razie pozostaje ograniczona”. Jego zdaniem wynika to m.in. ze słabszej presji płacowej i stabilniejszego rynku pracy. Oznacza to, że firmy mają mniejsze możliwości dalszego podnoszenia cen – przynajmniej w krótkim terminie.
Choć najnowszy odczyt może niepokoić, ekonomiści nie przekreślają scenariusza stopniowego spadku inflacji w kolejnych miesiącach. Wiele zależy jednak od cen energii i sytuacji na rynkach światowych. Pełne dane o inflacji GUS opublikuje 15 maja. To one pokażą, czy kwietniowy wzrost to jedynie chwilowe odbicie, czy początek nowego trendu. Na razie jedno jest pewne: zamiast ulgi Polacy znów muszą przygotować się na wyższe ceny.