- Obniżka cen paliw o około 1,20-1,30 zł na litrze.
- Niższe ceny na stacjach już w najbliższy weekend.
- Podstawą prawną jest ustawa o nadmiarowych zyskach (windfall tax).
- Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, ale skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Zapowiedź obniżki cen paliw. Kiedy i o ile stanieje benzyna?
Wszystko wskazuje na to, że już w najbliższy weekend zobaczymy na stacjach paliw znacznie niższe ceny. Jak poinformował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, rząd Donalda Tuska finalizuje prace nad rozporządzeniami, które umożliwią cięcie cen. Rzecznik rządu Adam Szłapka potwierdził w TVN24, że dokumenty są już gotowe i będą procedowane w piątek, 2 października 2026 roku.
Podpisana ustawa musi trafić fizycznie do ministerstw, na tej podstawie można przygotować odpowiednie rozporządzenia. Ta ustawa już trafiła, te rozporządzenia będą przygotowane w piątek przez urzędników ministerstwa finansów. One są gotowe, tylko to jest normalna procedura urzędnicza – wyjaśnił Szłapka.
Najważniejsza informacja jest jednak taka, że rząd potwierdził konkretną skalę obniżki cen paliw, która ma wynieść od 1,20 zł do nawet 1,30 zł na litrze. Oznacza to realną oszczędność dla każdego kierowcy. Przy tankowaniu do pełna baku o pojemności 50 litrów, w portfelu zostanie nam około 60-65 zł więcej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, program "Ceny paliw niżej" wystartuje lada dzień.
Rzecznik rządu pozwolił sobie nawet w tonie pełnym dezynwoltury odnieść się bezpośrednio do decyzji prezydenta Nawrockiego o podpisaniu ustawy.
Trochę mu to zajęło, ale w końcu się przestraszył i podpisał. Paliwo będzie tańsze. Już w weekend - napisał na X Szłapka.
Jak działa mechanizm obniżki?
Cała operacja jest możliwa dzięki nowej ustawie o podatku od nadmiarowych zysków firm paliwowych, potocznie nazywanej "windfall tax". Rząd Tuska przeforsował ją, argumentując, że w czasach wysokich cen energii koncerny notują ponadprzeciętne zyski, którymi powinny podzielić się ze społeczeństwem. Ustawa daje ministrowi finansów i ministrowi energii narzędzia w postaci rozporządzeń, które pozwalają bezpośrednio wpłynąć na ostateczną cenę na pylonach stacji.
Mechanizm obniżki cen paliw opiera się więc na nowym prawie, które pozwala rządowi reagować na sytuację rynkową. Gdy ustawa została opublikowana w Dzienniku Ustaw, ruszyła cała machina urzędnicza. Jak informuje minister Andrzej Domański, dokumenty trafiły już do Rządowego Centrum Legislacji, co było ostatnim krokiem przed przygotowaniem finalnych rozporządzeń. To właśnie te rozporządzenia, które mają być gotowe w piątek, dadzą zielone światło do wprowadzenia niższych stawek na stacjach paliw w całej Polsce.
Prezydent podpisał, ale ma wątpliwości
Choć droga do tańszego tankowania jest już otwarta, cała historia ma jeszcze jeden, bardzo ważny wątek. Chodzi o decyzję prezydenta Nawrockiego. W czwartek złożył on podpis pod ustawą o nadmiarowych zyskach, co było absolutnie kluczowe, by rząd mógł zacząć działać. Bez tego podpisu cała operacja stanęłaby w miejscu.
Jednocześnie prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że kieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. To tzw. kontrola następcza, czyli sprawdzenie zgodności nowego prawa z konstytucją już po jego wejściu w życie. Co to oznacza dla kierowców? W praktyce nic, przynajmniej na razie. Ustawa obowiązuje, a rząd ma pełne prawo wdrażać na jej podstawie rozporządzenia. Podpis prezydenta Karola Nawrockiego był więc kluczowy, by obniżka cen paliw mogła wejść w życie już teraz, pomimo skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Przyszłość samego podatku od nadzwyczajnych zysków będzie zależeć od werdyktu sędziów Trybunału, ale nie ma to wpływu na zaplanowaną na weekend obniżkę. Kierowcy mogą więc spokojnie czekać na niższe ceny, mając jednocześnie świadomość, że polityczny i prawny spór o fundamenty tej zmiany będzie jeszcze trwał w tle.
Źródło: Interia Biznes