Spis treści
O ile spadną ceny paliw? Rząd przywraca program osłonowy
Kierowcy mogą odetchnąć z ulgą. Po miesiącach wysokich stawek na pylonach, ceny paliw w końcu wyraźnie spadną. To efekt decyzji rządu Donalda Tuska o przywróceniu programu osłonowego „Ceny Paliwa Niżej”. Jak zapowiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, obniżki będą odczuwalne na stacjach już w najbliższy weekend. Ceny paliw na stacjach spadną o około 1,20-1,30 zł na litrze.
Według zapowiedzi ministra energii Miłosza Motyki, niższe stawki mają obowiązywać do końca 2026 roku. Całkowity koszt programu osłonowego szacowany jest na około 5 miliardów złotych. Rząd nie sprecyzował jeszcze, które dokładnie mechanizmy z poprzednich edycji programu zostaną użyte tym razem – w przeszłości były to m.in. ceny maksymalne, obniżona akcyza czy niższy podatek VAT.
Kto zapłaci za tańsze tankowanie? Nowy podatek dla koncernów
Niższe ceny na stacjach to dobra wiadomość dla kierowców, ale ktoś musi za ten komfort zapłacić. Rząd zdecydował, że rachunek uregulują koncerny paliwowe. Sposobem na sfinansowanie programu „Ceny Paliwa Niżej” jest nowa ustawa o podatku od nadmiarowych zysków, którą w czwartek podpisał prezydent Karol Nawrocki.
Koszt programu „Ceny Paliwa Niżej”, szacowany na 5 miliardów złotych do końca roku, zostanie pokryty przez nowy podatek od nadmiarowych zysków, który zapłacą firmy paliwowe działające w Polsce. Sam podatek, według rządowych szacunków, ma przynieść do budżetu około 4 mld zł – z czego 3,8 mld zł jeszcze w 2026 roku.
Nowa danina obejmie zyski, które firmy osiągnęły ze sprzedaży paliw w okresie od marca 2026 do marca 2027 roku. Warto dodać, że to już druga próba wprowadzenia tego rozwiązania przez obecną koalicję rządzącą. Poprzednią ustawę w tej sprawie prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego jeszcze w sierpniu, blokując jej wejście w życie.
Giełda reaguje nerwowo. Akcje Orlenu i Unimotu w dół
Decyzja rządu Donalda Tuska i podpis prezydenta Karola Nawrockiego wywołały natychmiastową reakcję inwestorów. W piątek rano, tuż po otwarciu sesji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, akcje największych spółek paliwowych zaczęły mocno tracić na wartości.
Kurs akcji Orlenu spadł o 2,4 proc., osiągając poziom 142 zł. To najniższa wycena koncernu od połowy lipca. W tym samym czasie indeks WIG20, w którym Orlen ma niemal 15-procentowy udział, spadał zaledwie o 0,4 proc. To pokazuje, że inwestorzy negatywnie ocenili właśnie perspektywy spółki paliwowej, a nie ogólną kondycję rynku.
Decyzja o obniżeniu cen paliw i wprowadzeniu nowego podatku natychmiast odbiła się na notowaniach giełdowych największych graczy na rynku. Podobny los spotkał akcje Unimotu, które rano taniały o 2,9 proc., do 145,8 zł za sztukę, co jest najgorszym wynikiem od połowy czerwca. Analitycy wskazują, że choć na notowania spółek paliwowych wpływa też sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej, tak gwałtowna przecena jest bezpośrednim skutkiem obaw o wpływ nowego podatku na przyszłe zyski firm.
Niepewność prawna. Co dalej z ustawą w Trybunale Konstytucyjnym?
Choć niższe ceny na stacjach stają się faktem, nad całym programem wisi spory znak zapytania. Prezydent Karol Nawrocki, podpisując ustawę, jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. To tak zwana kontrola następcza, co oznacza, że prawo weszło w życie, ale Trybunał zbada jego zgodność z konstytucją.
To kluczowy ruch, bo jest to już druga próba wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków przez rząd Donalda Tuska. Poprzednią ustawę prezydent zablokował w sierpniu, wysyłając ją do Trybunału jeszcze przed podpisaniem. Tym razem zdecydował się na inny krok, który pozwala na tymczasowe wprowadzenie obniżek.
Sytuacja wprowadza dużą niepewność na rynku. Spółka Unimot w oficjalnym komunikacie giełdowym poinformowała, że ostateczna wysokość podatku, jaki firma będzie musiała zapłacić, zależy nie tylko od wyników finansowych, ale przede wszystkim od rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego. Mimo że program „Ceny Paliwa Niżej” już działa, jego dalszy los i ostateczny wpływ na ceny paliw zależą od przyszłej decyzji sędziów Trybunału. Ta niepewność prawna jest jednym z głównych powodów nerwowej reakcji inwestorów.