- Ile dokładnie wyniosą maksymalne ceny paliw 17 kwietnia?
- Jak rząd wylicza ceny maksymalne i kto je kontroluje?
- Co grozi stacjom, które sprzedają paliwo drożej niż wynika z obwieszczenia?
- Czy mechanizm cen maksymalnych zostanie utrzymany mimo rozejmu na Bliskim Wschodzie?
Maksymalne ceny paliw na piątek 17 kwietnia
Zgodnie z nowym obwieszczeniem ministra energii wszystkie stacje benzynowe w Polsce są w piątek zobowiązane do stosowania cen nieprzekraczających ustalonych stawek. Maksymalne ceny paliw na 17 kwietnia wynoszą:
- Pb95 – 6,04 zł za litr
- Pb98 – 6,59 zł za litr
- ON – 7,18 zł za litr
To nieco mniej niż w czwartek, gdy benzyna 95 kosztowała maksymalnie 6,08 zł, benzyna 98 – 6,61 zł, a olej napędowy – 7,23 zł.
Jak obliczana jest cena maksymalna paliw?
Cena maksymalna to nie arbitralna decyzja rządu. Jej wysokość wynika z określonej formuły, która uwzględnia średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym. Do tej kwoty dolicza się akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
Resort energii publikuje nowe obwieszczenie każdego dnia. Stawka wchodzi w życie od dnia następującego po jej ogłoszeniu w Monitorze Polskim.
Ceny paliw w Polsce – jak zmieniały się od 31 marca?
Od czasu wprowadzenia mechanizmu maksymalnych cen paliwa w Polsce wyraźnie staniały. Pierwszego dnia obowiązywania nowych przepisów, we wtorek 31 marca, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 – 6,76 zł, a oleju napędowego aż 7,60 zł. W ciągu zaledwie kilkunastu dni ceny spadły odpowiednio o 12, 17 i 42 grosze.
Kara do miliona złotych za sprzedaż powyżej ceny maksymalnej
Mechanizm cen maksymalnych ma zęby. Stacje benzynowe, które sprzedają paliwo drożej niż wynika z obwieszczenia, muszą liczyć się z karą finansową sięgającą do 1 miliona złotych. Przestrzeganie przepisów kontroluje Krajowa Administracja Skarbowa.
Jeśli obwieszczenie zostanie opublikowane przed weekendem lub świętami, nowe stawki obowiązują do najbliższego dnia roboczego.
Tusk: nie rezygnujemy z pakietu CPN
Premier Donald Tusk zapowiedział w ubiegłą środę, że rząd nie zamierza wycofywać się z mechanizmu cen maksymalnych. Uczynił to mimo chwilowego zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie, które mogłoby sygnalizować stabilizację cen ropy.
– Nie zamierzamy rezygnować z tego mechanizmu, który wprowadziliśmy, bo będziemy dmuchać na zimne. Tym bardziej, że to zimne jest ciągle bardzo gorące – podkreślił szef rządu.
Pakiet CPN, do którego nawiązał premier, to zestaw regulacji mających chronić konsumentów przed nagłymi skokami cen paliw na polskim rynku.