- Pensja w Dino to najniższa krajowa – 4666 zł brutto bez premii i dodatków
- Lidl płaci nawet o 1384 zł brutto więcej i daje tysiąc złotych na święta
- Jeden pracownik obsługuje kasę, ladę mięsną i wykłada towar jednocześnie
- Sklep miał więcej personelu niż klientów, ale nadal szuka pracowników
Spis treści
Rekrutacja w Dino – wystarczy nazwisko i telefon
Proces rekrutacji na stanowisko kasjer-sprzedawca w Dino okazał się wyjątkowo prosty. Wystarczyło podać imię, nazwisko i numer telefonu, a już następnego dnia dziennikarka otrzymała telefon z działu rekrutacji. Podczas krótkiej rozmowy rekruterka nie pytała o wykształcenie ani doświadczenie zawodowe. Skoncentrowała sie natomiast na tym, czy kandydatka nie ma problemu z pracą przy stoisku mięsnym.
Ile zarabia się w Dino? Rozczarowująca stawka
Podczas spotkania w sklepie kierowniczka przeszła od razu do konkretów. Informacja o wynagrodzeniu była jasna i bezpośrednia.
Jeśli chodzi o wypłatę, to mamy najniższą krajową
– usłyszała dziennikarka.
Od 1 stycznia 2026 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wzrosło do 4806 zł brutto miesięcznie, co daje około 3605-3606 zł netto. Do pensji dochodzi ekwiwalent za pranie odzieży roboczej (około 200 zł) oraz ubrania służbowe (koszulki, polary i buty), z wyjątkiem czarnych spodni, które pracownik musi zapewnić we własnym zakresie. Nadgodziny, choć możliwe, zdarzają się sporadycznie.
Czasami pojawiają się jakieś nadgodziny, zawsze coś tam się uzbiera
– tłumaczyła kierowniczka.
Warunki pracy w Dino – jedna osoba na trzech stanowiskach
Ogłoszenie o pracę w Dino sugeruje konkretne stanowisko, jednak w rzeczywistości pracownicy muszą być przygotowani na różnorodne obowiązki.
Pracujemy na każdym stanowisku: kasa, mięso, wykładanie towaru
– wyjaśniła kierowniczka.
Zmiany trwają od wczesnego ranka (5:30) do późnego wieczora (22:30, z możliwością przedłużenia do 23:00), a praca obejmuje również weekendy i niedziele handlowe. Warto zaznaczyć, że związki zawodowe wzywają Dino do rokowań, domagając się m.in. wzrostu wynagrodzenia zasadniczego o 900 zł brutto oraz wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, wskazując na obciążenie załogi w sklepach.
Benefity w Dino to skromna oferta
Oferta benefitów w Dino jest znacznie skromniejsza niż u konkurencji. Pracownicy mogą liczyć na podstawowe ubezpieczenie i prywatną opiekę medyczną, a także możliwość uzyskania pożyczki od pracodawcy. Paczki świąteczne i premie, choć w teorii możliwe w innych placówkach sieci, nie są standardem i zależą od obrotów konkretnego sklepu.
Paczki świąteczne dla pracowników się nie pojawiają. Premie też nie
– przyznała wprost kierowniczka. Wyjaśniła, że w niektórych sklepach Dino dodatkowe pieniądze się zdarzają, ale ten konkretny market do którego aplikowała dziennikarka nie wypracował odpowiednich obrotów.
Dino kontra Lidl i Biedronka – porównanie zarobków
Różnice w wynagrodzeniach i benefitach między Dino a czołowymi sieciami handlowymi są znaczące.
Od 1 stycznia 2026 roku płace dla personelu sklepowego w Lidlu wzrosły, wahając się od 5600 zł do 6750 zł brutto miesięcznie. To znacznie więcej niż w Dino. Dodatkowo Lidl oferuje vouchery świąteczne (np. o wartości 1000 zł), premie, kartę sportową (np. MultiSport Plus), naukę języków obcych oraz szkolenia wewnętrzne. Lidl inwestuje ponad 240 mln zł w podwyżki i nowe miejsca pracy w 2026 roku.
Od stycznia 2026 roku wynagrodzenie początkującego sprzedawcy-kasjera w Biedronce wynosi od 5300 do 5650 zł brutto podstawy. Z comiesięczną premią może to dać od 5800 do 6150 zł brutto. Pracownicy ze stażem powyżej trzech lat zarabiają jeszcze więcej: od 5450 do 5900 zł brutto podstawy, a z premią nawet 6400 zł brutto. Biedronka podwoiła comiesięczną premię do 500 zł brutto. w obszarach: Zdrowie, Rodzina, Edukacja oraz Sport i Rekreacja. (o wartości około 630 zł), vouchery do 1000 zł na zakupy oraz e-kody zasilane cztery razy w roku na kwotę od 1480 do 1720 zł rocznie. W kwietniu pracownicy otrzymują coroczną nagrodę specjalną w wysokości 4000 zł brutto, co jest porównywalne z "trzynastą pensją". Do tego dochodzi pakiet badań medycznych (o wartości ponad 600 zł, obejmujący markery nowotworowe) oraz dostęp do ponad 20 programów socjalnych i benefitowych w obszarach: Zdrowie, Rodzina, Edukacja oraz Sport i Rekreacja.
Sklep bez klientów szuka pracowników
Paradoks sytuacji ujawnił się podczas wizyty reporterki w markecie. Na parkingu stało zaledwie kilka samochodów, a w sklepie było więcej pracowników niż klientów. Mimo słabego ruchu w tym konkretnym Dino, kierowniczka prowadziła intensywną rekrutację. Podczas rozmowy z dziennikarką do pokoju weszła pracownica z informacją, że czeka już kolejna osoba umówiona na rozmowę kwalifikacyjną.
Sklep znajduje się w niewielkiej miejscowości. Niskie obroty sprawiają, że pracownicy nie mogą liczyć na dodatkowe premie, które w teorii są możliwe do zdobycia w innych placówkach sieci.
Przypomnijmy, że Tomasz Biernacki, właściciel sieci Dino, jest jednym z najbogatszych Polaków, a wartość jego majątku na koniec 2025 roku wyceniono na ponad 20,7 mld zł.
Co dalej z zatrudnieniem?
Proces rekrutacyjny w Dino przewiduje etapowe podpisywanie umów. Pierwsza to trzymiesięczny okres próbny, następnie roczna umowa, potem osiemnastomiesięczna i dopiero później umowa na czas nieokreślony.
Kierowniczka obiecała kontakt w ciągu trzech dni. Telefon jednak nie zadzwonił. Ogłoszenie o wakacie zniknęło ze strony firmy, prawdopodobnie znalazł się kandydat z lepszymi kwalifikacjami, zauważa w swojej relacji dziennikarka Wirtualnej Polski.
Sieć Dino, należąca do miliardera Tomasza Biernackiego, dynamicznie się rozwija. W ostatnich latach firma prowadzi intensywną ekspansję, otwierając nowe sklepy. Jednak warunki zatrudnienia w niektórych placówkach znacząco odbiegają od standardów oferowanych przez konkurencję.