Coraz mniej mieszkań na sprzedaż. Właściciele wycofują lokale, ale ceny stoją w miejscu

Rynek mieszkań z drugiej ręki wyraźnie się kurczy. Pod koniec sierpnia w całej Polsce było około 134,5 tys. ofert, podczas gdy miesiąc wcześniej było ich 137 tys. Mniej mieszkań pojawiło się też w ogłoszeniach. Co ciekawe, mimo mniejszej podaży ceny nie wystrzeliły w górę we wszystkich miastach. W dwóch dużych metropoliach mieszkania nawet potaniały.

Widok z góry na osiedle wysokich bloków mieszkalnych w mieście. O cenach mieszkań przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Szymon Starnawski

Mieszkania znikają z ogłoszeń

Sierpień przyniósł kolejny spadek liczby mieszkań dostępnych na rynku wtórnym. Pod koniec miesiąca w całym kraju można było znaleźć około 134,5 tys. ofert. W lipcu było ich około 137 tys.

Do sprzedaży trafiło w sierpniu 30,5 tys. mieszkań, czyli o 6 proc. mniej niż miesiąc wcześniej. Jednocześnie z rynku zniknęło aż 33 tys. lokali. Część została sprzedana, a część właściciele wycofali z ofert.

Czy to oznacza, że Polacy rzucili się na mieszkania? Niekoniecznie. Eksperci wskazują, że sierpień jest tradycyjnie słabszym miesiącem na rynku nieruchomości.

Mamy raczej do czynienia bardziej z sezonowym spowolnieniem aktywności niż z wyraźnym osłabieniem popytu – ocenia Marek Wielgo z GetHome.pl.

Wszędzie jest mniej mieszkań

Spadek liczby ofert widać we wszystkich siedmiu analizowanych metropoliach.

W Warszawie liczba mieszkań z drugiej ręki zmniejszyła się z 14,3 tys. do 13,9 tys., czyli o 3 proc. 

W Krakowie oferta spadła z 8 tys. do 7,6 tys. mieszkań, czyli o 5 proc. We Wrocławiu było 7,6 tys. ofert zamiast 7,8 tys. (-3 proc.).

Jeszcze mocniej oferta skurczyła się w Trójmieście – z 8,2 tys. do 7,7 tys. (-6 proc.).

W Łodzi liczba ogłoszeń spadła z 4,6 tys. do 4,5 tys. (-2 proc.), w Poznaniu z 3,8 tys. do 3,6 tys. (-5 proc.), a w Katowicach z 2,2 tys. do 2,1 tys. (-5 proc.).

W ostatnich miesiącach zniknęła ogromna część oferty

Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie z sierpniem ubiegłego roku. Okazuje się, że we wszystkich analizowanych metropoliach oferta mieszkań używanych jest dziś mniejsza niż rok temu.

Największy spadek odnotowano we Wrocławiu – aż o 22 proc.

W Warszawie liczba ofert jest mniejsza o 20 proc., w Krakowie i Łodzi o 15 proc., a w Katowicach o 13 proc.

W Trójmieście i Poznaniu oferta zmniejszyła się natomiast o 8 proc.

To oznacza, że kupujący mają do wyboru mniej mieszkań niż jeszcze rok temu.

Mieszkań mniej, ale ceny nie wszędzie idą w górę

Mniejsza liczba ofert mogłaby sugerować, że właściciele mieszkań zaczną podnosić ceny. Tak się jednak nie dzieje wszędzie.

W sierpniu największy wzrost średniej ceny metra kwadratowego odnotowano we Wrocławiu. Cena wzrosła z 13,7 tys. zł do 14,5 tys. zł za mkw. To skok aż o 6 proc.

Podwyżki pojawiły się również w:

Łodzi – z 9 tys. do 9,2 tys. zł za mkw.;Trójmieście – z 17,3 tys. do 17,4 tys. zł;Warszawie – z 18 tys. do 18,1 tys. zł.

Ale w trzech miastach ceny spadły.

W Krakowie średnia cena metra kwadratowego zmniejszyła się z 17,1 tys. do 16,9 tys. zł.

W Poznaniu spadła z 12,1 tys. do 12 tys. zł, a w Katowicach zeszła z nieco ponad 12,1 tys. zł do poziomu poniżej 12,1 tys. zł za mkw.

Deweloperzy depczą właścicielom po piętach

Dlaczego mniejsza oferta mieszkań używanych nie oznacza automatycznie wyższych cen?

Powód jest prosty. Kupujący mogą wybierać również spośród mieszkań oferowanych przez deweloperów. A tych ofert jest na tyle dużo, że właściciele używanych lokali muszą z nimi konkurować.

– Sam spadek liczby ofert nie oznacza jeszcze, że właściciele mieszkań mogą swobodnie podnosić ceny – zwraca uwagę Marek Wielgo.

Kupujący mają więc argumenty w ręku. Jeśli mieszkanie z drugiej ręki jest za drogie, mogą porównać je z nowym lokalem od dewelopera.

Rynek mieszkań czeka na jesień

Sierpień tradycyjnie przynosi wakacyjne spowolnienie. Mniej osób wystawia mieszkania na sprzedaż, ale także mniej kupujących aktywnie szuka nieruchomości.

Na razie dane nie wskazują jednak na załamanie rynku. Z jednej strony mieszkań z drugiej ręki jest coraz mniej, z drugiej strony konkurencja ze strony deweloperów ogranicza możliwość swobodnego podnoszenia cen.

Dla kupujących oznacza to, że mniejszy wybór nie musi oznaczać, że za mieszkanie trzeba będzie zapłacić więcej. Szczególnie tam, gdzie sprzedający muszą walczyć o klienta z ofertą rynku pierwotnego.

Tak żyło się w stolicy w PRL-u. Wielka płyta, małe mieszkania i marzenia o wolności
Tylko prawdziwi fani polskich seriali zdobędą 12/12. Pamiętasz te hity?
Pytanie 1 z 12
Jak miały na imię dzieci Stefana i Magdaleny Karwowskich z "Czterdziestolatka"?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki