- Minister energii Miłosz Motyka uspokaja, że Polsce nie grożą niedobory paliw w najbliższych tygodniach, pomimo konfliktu na Bliskim Wschodnim.
- Wprowadzony program CPN przyniósł już 3 miliardy złotych oszczędności dla kierowców, łagodząc skutki wzrostu cen.
- Polska jest przygotowana na różne scenariusze kryzysowe, a długoterminowo stawia na dywersyfikację dostaw i elektryfikację transportu.
- Czy mimo zapewnień ministra kierowcy powinni obawiać się o dostępność i ceny paliw w dłuższej perspektywie?
Hubert Biskupski: Panie ministrze, czy w związku z napiętą sytuacją w Zatoce Perskiej grozi nam brak paliw? Miłosz Motyka: Nie, w najbliższych tygodniach taki scenariusz nam nie grozi. Nie widzimy dziś ryzyka niedoborów paliw w Polsce. Oczywiście trzeba podkreślić, że sytuacja jest bardzo dynamiczna i zmienia się czasem z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę. Dlatego w dłuższej perspektywie trudno dziś o jednoznaczne prognozy. Najważniejsze jest jednak to, że Polska jest przygotowana na różne scenariusze kryzysowe. Mamy odpowiednie zabezpieczenia, zapasy strategiczne i mechanizmy reagowania, które gwarantują ciągłość dostaw.
HB: A co, jeśli ten kryzys się przedłuży – nie na tygodnie, ale na miesiące? MM: Analizujemy różne scenariusze. Jednym z kluczowych ryzyk jest dostępność paliwa lotniczego, czyli tzw. jet fuel. W Polsce nie przewidujemy problemów, ale niektóre kraje europejskie już dziś sygnalizują potencjalne trudności, jeśli konflikt się przedłuży. Trzeba pamiętać o podstawowej zależności – jeśli rośnie popyt, a podaż jest ograniczona, ceny rosną. Widzimy to szczególnie w okresie wakacyjnym, kiedy zapotrzebowanie na paliwa jest większe.
HB: Czy to oznacza, że kierowcy powinni przygotować się na wyraźne podwyżki cen na stacjach? MM: Rynek paliw zawsze reaguje na sytuację geopolityczną, ale naszym celem jest ograniczanie tych wahań. Dlatego wprowadziliśmy program CPN, który ma amortyzować wzrosty cen. Z naszych analiz wynika, że już pierwszy miesiąc jego działania oznaczał około 3 miliardy złotych więcej w kieszeniach Polaków. To bardzo konkretne pieniądze, które nie trafiły do kosztów paliwa, tylko zostały u kierowców i w gospodarce. To także działanie ograniczające presję inflacyjną.
HB: Do kiedy ten program będzie obowiązywał? MM: Tak długo, jak będzie to konieczne. Monitorujemy sytuację na bieżąco i reagujemy adekwatnie do warunków rynkowych. Nie działamy automatycznie, tylko elastycznie, patrząc na ceny hurtowe i sytuację międzynarodową.
HB: A jeśli kryzys potrwa lata? MM: Wtedy mówimy już o głębszych zmianach strukturalnych. Dyskutujemy o tym m.in. w ramach Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Chodzi o zwiększenie przepustowości istniejących szlaków dostaw, rozwój nowych połączeń, jak choćby rurociągi z Triestu, czy inne rozwiązania infrastrukturalne. Jednocześnie gospodarki się adaptują. W dłuższej perspektywie przyspieszy elektryfikacja transportu i dywersyfikacja źródeł energii.
Jeśli chodzi o obecną sytuację, widzimy pewną stabilizację. Ceny hurtowe zaczynają spadać, co daje przestrzeń do powrotu do bardziej rynkowych mechanizmów i potencjalnie niższych cen dla kierowców.
HB: Czy niższe ceny paliw w Polsce przyciągają kierowców z zagranicy? MM: Zanotowaliśmy niewielki wzrost tzw. turystyki paliwowej, ale to skala kilku procent. Nie jest to zjawisko, które zaburza rynek czy wpływa na dostępność paliw. Dodatkowo działania podejmowane w krajach sąsiednich, np. zmiany podatkowe w Czechach, ograniczyły to zjawisko. Analizowaliśmy je bardzo dokładnie i nie widzimy tu żadnego istotnego ryzyka.
HB: Przejdźmy do energetyki. Czego dotyczy podpisana niedawno umowa polsko-francuska? MM: To umowa o współpracy, która tworzy podstawę do konkretnych projektów. Takie dokumenty są niezbędne, by później zawierać umowy wykonawcze między spółkami czy instytucjami. Już dziś francuskie firmy uczestniczą w budowie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce, m.in. poprzez dostawy technologii i komponentów.
HB: Mówimy o inwestycji w Choczewie? MM: Tak. Oprócz tego EDF i EDF Renewables są aktywne w Polsce, szczególnie w sektorze odnawialnych źródeł energii. Francuzi nie ukrywają też zainteresowania udziałem w budowie drugiej elektrowni jądrowej, ale decyzje w tej sprawie dopiero przed nami.
HB: Jak realny jest termin rozpoczęcia budowy w 2028 roku? MM: Bardzo realny. Wszystkie działania – legislacyjne, inwestycyjne i organizacyjne – przebiegają zgodnie z harmonogramem. Wniosek o pozwolenie został złożony przed terminem, mamy zapewnione finansowanie i zgodę Komisji Europejskiej. Nie widzimy dziś zagrożeń, które mogłyby opóźnić rozpoczęcie budowy.
HB: A kiedy decyzja Państwowej Agencji Atomistyki? MM: To zależy od samej Agencji, ale proces analizy potrwa kilka miesięcy.
HB: Na koniec pytanie polityczne – czy możliwy jest sojusz PSL z częścią środowiska Mateusza Morawieckiego? MM: Nie ma takiej możliwości. Mateusz Morawiecki pozostanie w PiS, a PSL nie wejdzie w żaden alians z tą formacją. Jesteśmy ugrupowaniem demokratycznym i to zamyka tę dyskusję.
HB: Dziękuję za rozmowę. MM: Dziękuję.