Daninę solidarnościową zapłacą nawet zarabiający płacę minimalną! Nowy podatek PiS

2018-07-31 16:43
Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło
Autor: Tomasz Radzik/Super Express, Andrzej Lange/Super Express, Marek Zieliński/Super Express Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło

Danina solidarnościowa, czyli pieszczotliwa nazwa rządzących na nowy podatek, obejmie nie tylko grupę najlepiej zarabiających Polaków, jak pierwotnie wskazywano? Tak wynika z projektu ustawy przygotowanego przez resortu Elżbiety Rafalskiej. - To radykalne złamanie obietnic wyborczych PiS, gdyż rządzący niejednokrotnie obiecywali, że nie zamierzają wprowadzać nowych podatków - przypomina Związek Pracodawców Polskich.

Nowy podatek PiS
- Z projektu ustawy, autorstwa resortu pracy, wynika, że (danina solidarnościowa - red.) obejmie także mniej zarabiających Polaków, którzy zapłacą od wynagrodzenia składkę na Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych - alarmuje "Puls Biznesu".

A co politycy PiS zapewniali w świetle kamer telewizyjnych, gdy przez miesiąc zmagali się z protestem niepełnosprawnych w Sejmie? – Danina solidarnościowa, jeśli będzie w jakiś sposób odczuwalna, to tylko dla tych, którzy będą naprawdę w pół procenta najwyżej zarabiających – zapewniał w kwietniu br. premier Mateusz Morawiecki.

Zdaniem ekspertów ze Związku Pracodawców Polskich realny jest scenariusz, w którym dodatkowo obciążeni zostaną tak pracownicy, jak i pracodawcy. Co gorsza, w projekcie nie określono jeszcze wysokość nowego podatku! - Przepisy w takim kształcie oznaczałyby, że rząd może co roku dowolnie manipulować wysokością składki - twierdzą przedstawiciele ZPP cytowali przez "Puls Biznesu".

Podczas, gdy od milionerów państwo chce pozyskać 1,15 mld zł rocznie, od rzeszy pracujących obywateli wyciągnie kolejne 650 mln zł - czytamy w dzienniku. 

- Projektodawca proponuje zwiększenie obowiązkowego oskładkowania wszystkich wynagrodzeń, w wysokości przynajmniej wynagrodzenia minimalnego, osób zatrudnionych na podstawie jakiejkolwiek umowy. W praktyce oznacza to, że pracownik, który dostaje "na rękę" nieco ponad 50 proc. kosztu rzeczywiście ponoszonego przez pracodawcę, będzie otrzymywał jeszcze mniej. Nawet jeśli zarabia minimalne wynagrodzenie. Jest to pomysł niebywale szkodliwy - można przeczytać w opinii ZPP cytowanej w "PB".

Źródło: "Puls Biznesu"

Najnowsze