- Zadłużenie polskiej branży TSL wzrosło o niemal 70 mln zł w rok, osiągając 1,66 mld zł.
- Firmy przewozowe są winne najwięcej bankom i firmom paliwowym, a Mazowsze przoduje w regionalnych długach.
- Rosnące koszty operacyjne i zatory płatnicze to główne przyczyny problemów finansowych w sektorze transportu.
- Odkryj, jak ten kryzys wpływa na gospodarkę i co czeka polski transport!
Jak duże jest zadłużenie branży TSL?
Sytuacja finansowa polskich firm transportowych, spedycyjnych i logistycznych jest coraz trudniejsza. Z najnowszego raportu, który przygotował Krajowy Rejestr Długów, płyną bardzo niepokojące dane. Łączne zadłużenie transportu sięga już astronomicznej kwoty 1,66 mld zł. To pokazuje skalę problemu, z jakim mierzą się przedsiębiorcy w tym kluczowym dla gospodarki sektorze.
Polecany artykuł:
Na alarmujący szczegół zwraca uwagę prezes KRD Adam Łącki. Choć liczba firm z problemami finansowymi nie zmieniła się znacząco, to przeciętne zadłużenie przypadające na jednego dłużnika wzrosło w tym czasie o ponad 2 tys. zł. Oznacza to, że firmy, które już miały kłopoty, wpadają w jeszcze głębszą spiralę zadłużenia.
Kto jest najbardziej zadłużony? Dłużnicy pod lupą
Analiza danych z raportu KRD nie pozostawia złudzeń. Choć problem dotyka całego sektora, to niektóre jego gałęzie i regiony radzą sobie znacznie gorzej od innych. Największy ciężar zadłużenia spoczywa na barkach firm zajmujących się przewozem towarów.
Zdecydowana większość zadłużenia transportu, bo aż 1,32 mld zł, przypada na 23,4 tys. firm zajmujących się przewozem drogowym towarów. To aż 79 proc. całej kwoty długu w branży TSL. Na drugim miejscu, ale z dużo niższymi zaległościami, plasują się przedsiębiorstwa transportu pasażerskiego (154 mln zł długu), a na trzecim firmy magazynowe i wspomagające transport (127 mln zł). Co ciekawe, blisko dwie trzecie wszystkich dłużników to jednoosobowe działalności gospodarcze, które łącznie mają do oddania 929 mln zł.
Jeśli spojrzymy na mapę Polski, to również widać wyraźne dysproporcje:
- Mazowsze – tu firmy transportowe są winne wierzycielom 338 mln zł.
- Śląsk – zadłużenie sięga 223 mln zł.
- Wielkopolska – firmy z tego regionu mają do spłaty 218 mln zł.
Na drugim biegunie znajduje się województwo świętokrzyskie, gdzie długi branży TSL są najniższe i wynoszą 24,7 mln zł.
Skąd biorą się tak duże długi branży TSL?
Problem zadłużenia w transporcie jest złożony i wynika z kilku nakładających się na siebie czynników. Eksperci wskazują, że firmy z tego sektora walczą obecnie na dwóch frontach. Pierwszym są rosnące koszty operacyjne – od cen paliw, przez utrzymanie pojazdów, po wynagrodzenia. Drugim, równie dotkliwym, są zatory płatnicze. Co ciekawe, branża transportowa sama jest wierzycielem i czeka na spłatę ponad 215 mln zł od swoich kontrahentów. Brak tych pieniędzy na czas bezpośrednio wpływa na zdolność firm do regulowania własnych zobowiązań.
Komu przewoźnicy są winni najwięcej? Tutaj dominują instytucje finansowe:
- 1,15 mld zł – to dług wobec banków, firm leasingowych i ubezpieczycieli.
- 256 mln zł – tyle firmy transportowe muszą oddać branży paliwowej.
- 131,3 mln zł – to z kolei zaległości wobec firm handlowych.
Skalę kryzysu najlepiej obrazuje wypowiedź Emanuela Nowaka z firmy faktoringowej NFG, który podkreśla, że problemy z płynnością finansową dotykają zwłaszcza najmniejszych graczy na rynku.
– Obecnie transport walczy na dwóch frontach: z kosztami operacyjnymi i zatorami płatniczymi. W ostatnich dwunastu miesiącach nastąpiło wyraźne pogorszenie płynności finansowej oraz terminowego regulowania zobowiązań przez mikrofirmy z tej branży. (...) Tylko w ubiegłym roku, według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, ogłoszono 673 postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne wobec firm z sektora TSL – wskazuje Emanuel Nowak.
Liczba postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych dobitnie pokazuje, że dla wielu firm walka o przetrwanie staje się coraz trudniejsza. Rosnące zadłużenie transportu to sygnał alarmowy dla całej gospodarki, dla której sprawnie działająca logistyka jest jak tlen.