Dłużniku! Komornik pozna twój aktualny adres i sam doręczy pismo! Nowe przepisy

2019-11-12 4:57 WSB
Komornik
Autor: Stanisław Kowalczuk

Dotychczas osoby mające długi jak i sądy miały nie lada problem – pisma z wezwaniem do zapłaty wysyłane były na adres, który w pozwie wskazał wierzyciel. Nikt się nie trudził, by sprawdzić, czy faktycznie mieszkamy pod danym adresem, a tym samym, z jednej strony, egzekucja długów mogła okazać się niemożliwa, lub wręcz przeciwnie – domniemany dłużnik nie mógł się bronić. W końcu dwa razy nieodebrane awizo traktowane było jako odebrane i można było np. zająć konto dłużnika, który nawet mógł nie wiedzieć o swojej sprawie. Teraz ma to się zmienić.

Jeszcze do niedawna ani Sąd, ani komornik nie kwapili się, by ustalić aktualny adres dłużników. Posługiwali się zwykle tym, który otrzymali od wierzyciela, często firmy windykacyjnej. Tu pojawiał się problem – takie instytucje uwielbiają przetrzymywać długi, by mnożyć odsetki, a aktualny adres dłużnika ich nie interesuje. Dwa razy nie odebrane awizo z sądu i można wszcząć postępowanie komornicze, a na początku to zwykle zajęcie naszego konta bankowego. Szans bronić się praktycznie nie mamy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie ma pieniędzy na trzynastki dla emerytów! Co z Emeryturami plus? Ministerstwo tłumaczy

- Komornik wysyła elektroniczne żądanie egzekucji do banku i efekt jest natychmiastowy. List idzie kilka dni, więc może być tak, że osoba nad którą zasądzono egzekucję komorniczą dowiaduje się o tym po fakcie – tłumaczyła, w rozmowie z „Super Biznesem”, Małgorzata Pietkun z fundacji Angeli Iustitia „Anioły Sprawiedliwości" - Często wierzyciele posługują się celowo starymi adresami, bądź nawet przekręcają numery mieszkań z numerami domu, byle tylko list nie trafił do właściwej osoby – mówiła.

Problem nie dotyczył jednak tylko osób, które mają długi. Ręce mogli rozłożyć również komornicy, zwłaszcza w sprawach, gdzie roszczenia warte były nie kilkaset, a kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na kontach dłużników mogło być za mało środków, a zająć mienia się nie dało, bo nie było aktualnego adresu. Do teraz.

W listopadzie 2019 roku weszły w życie przepisy, w myśl których komornik sam doręczy nam pismo, jeśli tradycyjna droga, pocztowa, nie przyniesie efektu. On, w przeciwieństwie do listonosza, może od teraz ustalić aktualny adres zamieszkania dłużnika. Może to zrobić nie tylko prosząc np. banki, w których osoba mająca długi ma konta, o adres korespondencyjny, ale też ZUS, Urząd Skarbowy, w którym się rozliczamy, czy nawet przepytać naszych sąsiadów.

Warunek, by komornik stał się „detektywem” jest jeden – Opłaty. Koszt jest jednak niewielki – wierzyciel musi zapłacić 60 złotych za to, by komornik pofatygował się z pismem do dłużnika, kolejne 40, by ustalił aktualny adres oraz ewentualne 20 złotych, jeżeli dłużnik mieszka więcej niż 10 km od siedziby kancelarii komorniczej.

Niestety, problem „doręczonego, ale niedoręczonego” awizo pozostanie. Jeżeli komornikowi nie uda się ustalić aktualnego adresu dłużnika, po prostu… zostawi awizo w skrzynce pocztowej, które po 14 dniach zostanie uznane za doręczone.

Najnowsze