- Rekordowa wypłata ponad 677 milionów złotych dla twórców w ubiegłym roku.
- Główne źródła wzrostu to lepsza kontrola wpływów z koncertów i odtwarzania muzyki w lokalach oraz rosnące przychody z internetu (streaming, VOD).
- Zmiana filozofii działania ZAiKS z "urzędu skarbowego" na partnera biznesowego, który edukuje przedsiębiorców w ramach kampanii "Muzyka napędza biznes".
- Sztuczna inteligencja postrzegana jako największe zagrożenie dla twórców, ponieważ może zastąpić ich w tworzeniu muzyki użytkowej.
Łukasz Trybulski, Super Biznes: – Jesteście państwo w końcówce czteroletniej kadencji ZAiKS-u i u progu kolejnej. Proszę powiedzieć, jakie były najważniejsze zmiany w ZAiKS w ostatnich latach?
Karol Kościński, dyrektor generalny ZAiKS: – Myślę, że przede wszystkim zaszła zmiana pokoleniowa na różnych poziomach. ZAiKS kojarzy się z instytucją – ma 108 lat historii – więc to skojarzenie nie jest całkiem nieuprawnione, a bywa postrzegany jako organizacja zarządzana przez osoby w podeszłym wieku. Natomiast obecny zarząd, który pojawił się cztery lata temu, tworzą osoby czterdziesto- i pięćdziesięcioletnie – z doświadczeniem, ale zdecydowanie jeszcze nie kwalifikujące się do tej kategorii. To samo dotyczy biura: z 20 kierowników różnych wydziałów aż 17 osób to osoby, które albo awansowały wewnętrznie dzięki dobrej pracy, albo przyszły z zewnątrz z konkretnymi umiejętnościami i wiedzą.
W ciągu tych czterech lat zmieniliśmy jedną trzecią składu osobowego. Ponad 200 osób, które obecnie dla nas pracują, nie pracowały w ZAiKS-ie cztery lata temu. To bardzo ważna zmiana personalna, ale zaszła też zmiana podejścia do tego, co robimy. ZAiKS niektórym kojarzy się z urzędem skarbowym, który przychodzi i mówi: „Szanowny przedsiębiorco, proszę zapłacić za muzykę, a w przeciwnym razie – egzekucja”. Tymczasem od czterech lat staramy się patrzeć na naszych partnerów biznesowych właśnie jak na partnerów – jako podmioty, które potrzebują muzyki w swojej działalności. Jest ona istotna w restauracji, sklepie, u nadawcy, w serwisie streamingowym czy podczas koncertów. Staramy się pokazywać, jak muzyka – repertuar naszych uprawnionych, który reprezentujemy, czyli przede wszystkim autorów piosenek i tekstów – pozwala przedsiębiorcom zwiększać przychody. To zupełnie inna filozofia.
Zmieniła się też nasza skuteczność. Przebudowaliśmy pewne struktury wewnętrzne, a oczekiwania wobec pracowników są dziś inne. Nie interesuje nas już jedynie funkcjonowanie zgodnie z ustalonymi kiedyś procedurami. Skupiamy się na ich zmianie, aby nasze działania były szybsze i bardziej efektywne. Rezygnujemy z czynności zbędnych, cyfryzujemy uproszczone procesy i ukierunkowujemy pracowników na osiąganie konkretnych celów – zarówno finansowych, jak i wizerunkowych. Efektywność oznacza też otwartość na zmiany. Staramy się, by nasi pracownicy mieli świadomość, że jeśli coś raz udało się poprawić, to nie znaczy, że za jakiś czas – korzystając z doświadczeń – nie poprawimy tego ponownie. W dzisiejszych realiach zmiana jest jedyną stałą. Ludzie jednak muszą się do tego przyzwyczaić, bo zmian zazwyczaj się obawiają.
– Taką stałą jest dziś to, że wszystko się zmienia – i to bardzo dynamicznie. Proszę powiedzieć, co w praktyce oznacza dla twórców wypłata ponad 677 mln zł w ubiegłym roku? Kwota robi wrażenie.
– Oznacza po prostu wyższe przychody z twórczości. ZAiKS jest dla wielu polskich autorów podstawowym lub jednym z podstawowych źródeł utrzymania. Skąd ta zmiana? Przede wszystkim z dwóch źródeł. Po pierwsze – zdecydowanie lepiej kontrolujemy inkaso terenowe, czyli pobór wynagrodzeń za koncerty na żywo oraz za publiczne odtwarzanie muzyki w miejscach takich jak sklepy, bary czy restauracje.
Po drugie – internet. Mamy zawarte umowy praktycznie ze wszystkimi działającymi w Polsce serwisami streamingu muzycznego, w tym z globalnymi podmiotami. Współpracujemy też z większością polskich dostawców VOD, gdzie komponent muzyczny również jest obecny. Istnieją także stabilne źródła przychodów, takie jak nadania – czyli wykorzystanie repertuaru przez nadawców radiowych i telewizyjnych – oraz reemisja przez operatorów, którzy pakietują programy i sprzedają je dalej. W tym obszarze skupialiśmy się na oferowaniu licencji nowym podmiotom oraz poprawianiu warunków umów tam, gdzie było to możliwe.
Jest jeszcze jedno źródło wzrostu – nie tyle finansowe, co organizacyjne. Coraz więcej licencji, zwłaszcza masowych dla drobnych odbiorców (np. punktów usługowych), sprzedajemy online jako prosty produkt dostępny przez platformę e-commerce. To również nowość.
– Porozmawiajmy o kampanii „Muzyka napędza biznes”. Na czym ona polega?
– To praktyczny wyraz zmiany filozofii, o której mówiłem – traktowania partnerów biznesowych jak partnerów. Istnieje wiele badań, również międzynarodowych, które pokazują wpływ dobrze dobranej muzyki na działalność gospodarczą. Muzyka zatrzymuje klientów w sklepach i punktach usługowych, pozwala więcej sprzedać i więcej zarobić. Ludzie nie lubią ciszy, ale nie przepadają też za tzw. „free music”, czyli powtarzaniem w kółko tej samej, anonimowej playlisty.
Staramy się edukować przedsiębiorców i pokazywać im, jak ważna jest muzyka w ich działalności. Jesteśmy obecni na licznych wydarzeniach branżowych – dla branży eventowej, weselnej czy handlowej. Nasi pracownicy rozmawiają z uczestnikami, oferują licencje i wyjaśniają, że rozliczenia z ZAiKS-em nie są ani skomplikowane, ani kosztowne. Opieramy się przy tym na faktach i badaniach naukowych, a nie na działaniach PR-owych. Informujemy rzetelnie o wpływie muzyki na zachowania konsumenckie. Prowadzimy też własne badania rynku i reakcji na nasze nowe podejście.
Uruchomiliśmy platformę sprzedaży online oraz proste kalkulatory, które pomagają oszacować koszt licencji. Przykład z życia: na targach weselnych pokazaliśmy młodym parom, jak łatwo można zawrzeć licencję i ile to kosztuje – zwykle 300–500 zł. To mniej więcej koszt jednego lub dwóch „talerzyków” weselnych, więc nie jest to wydatek, który burzy budżet wydarzenia.
– Wspomniał pan o edukacji i nowych technologiach. Czy rozwój sztucznej inteligencji i muzyki generowanej przez AI to bardziej zagrożenie czy szansa?
– Dla twórców to z jednej strony narzędzie – mogą wykorzystywać AI do generowania wariantów tekstów czy ścieżek dźwiękowych. Z drugiej strony – to zagrożenie. Część muzyki ma charakter użytkowy: oprawa programów, reklamy, muzyka w przestrzeniach publicznych. Nie oczekujemy tam dzieł na miarę „Requiem Mozarta” czy „V Symfonii Beethovena”, tylko powtarzalnych produktów. Twórcy obawiają się, że część takich zleceń zostanie zastąpiona tańszymi rozwiązaniami generowanymi przez AI. A przecież wielu artystów wykonuje takie prace, aby finansować swoją działalność artystyczną. Jeśli stracą tę możliwość, trudniej będzie im tworzyć rzeczy o wyższej wartości kulturowej.
– Czyli wchodzą państwo w rolę edukatora?
– Tak, ale nie tylko. Naszą ustawową rolą jest również zapewnienie twórcom wynagrodzenia za wykorzystanie ich twórczości. Systemy generatywnej sztucznej inteligencji bez danych treningowych są „pustą puszką”. A te dane to właśnie twórczość – także repertuar reprezentowany przez ZAiKS. Twórcy nie otrzymują za to wynagrodzenia, a jednocześnie powstają produkty konkurujące z ich dziełami. Mamy więc sytuację, w której ktoś buduje system na cudzej twórczości, a potem oferuje produkty konkurencyjne wobec jej autorów. W prawie konkurencji nazywa się to pasożytnictwem. I powstaje pytanie, czy taki stan rzeczy jest właściwy.