Hubert Biskupski: Local content jako fundament silnej gospodarki odmieniane jest dziś przez wszystkie przypadki. Co ta strategia znaczy w praktyce?
Wojciech Balczun: To zmiana myślenia. Po 1989 roku otwieraliśmy gospodarkę, byliśmy zapleczem taniej pracy. To się opłaciło, osiągnęliśmy sukces. Ale dziś jesteśmy w zupełnie innym miejscu – wśród największych gospodarek świata, liderów w Unii Europejskiej.Przed nami gigantyczne inwestycje, szczególnie w energetyce i zbrojeniówce. I teraz chodzi o to, żeby jak najwięcej na tym zarobiły polskie firmy. Żeby pieniądze zostawały tutaj – w miejscach pracy i w postaci podatków. To jest właśnie local content.To nie jest żaden protekcjonizm. To zdrowy rozsądek i świadomość własnego interesu. Jak powiedział premier – nie powinniśmy być frajerami. I trudno się z tym nie zgodzić.Przygotowując całą inicjatywę dotyczącą local content przeanalizowaliśmy też najlepsze praktyki w krajach Unii Europejskiej. Okazuje się, że wszyscy funkcjonujemy w tym samym porządku regulacyjnym, przestrzegamy zasad, ale jednocześnie wszystkie te kraje w sposób bardzo umiejętny potrafią poprzez miękkie kryteria i tworzenie pewnego ekosystemu budować takie naturalne wsparcie dla własnych podmiotów krajowych.I to jest dosyć powszechne we Francji, Niemczech, czy Hiszpanii. Wszędzie jest tak samo. To jest chyba właśnie taki moment, w którym my chcemy rozpocząć taką zmianę mentalną, która pozwoli nam dużo bardziej efektywnie i sprawnie wspierać podmioty krajowe.
Hubert Biskupski: Mówimy o dekadzie rekordowych inwestycji. O jakiej skali?
Wojciech Balczun: Same spółki energetyczne planują wydać nawet 800 miliardów złotych. To odpowiedź na zmiany w energetyce i potrzebę taniej energii. Bo tania energia to fundament konkurencyjnej gospodarki. Bez niej nie ma rozwoju. Dlatego inwestujemy we wszystko: wiatr na lądzie i morzu, gaz, a także energetykę jądrową. Duże reaktory, gdzie pierwsza inwestycja już jest na etapie przygotowawczym.
Hubert Biskupski: Pierwszy beton pod atom zostanie wylany w 2028 roku?
Wojciech Balczun: Wszyscy trzymamy za to kciuki. To skomplikowany proces, ale mamy solidnych partnerów, m.in. ze Stanów Zjednoczonych. Jestem przekonany, że damy radę.
Hubert Biskupski: Dlaczego to energetyka ma być poligonem doświadczalnym dla local content?
Wojciech Balczun: Bo tu mamy największe inwestycje i największe pieniądze. Ale chcemy, żeby ta nowa filozofia objęła całą gospodarkę. Zaprosiliśmy do współpracy m.in. Urząd Zamówień Publicznych i GUS. Ten drugi będzie mierzył, ile faktycznie „polskości” jest w gospodarce. To nowość w skali Unii Europejskiej. Na początek skupimy się na morskiej energetyce wiatrowej, bo tam dobrze widać problem – kiedyś udział polskich firm był niewielki. Teraz chcemy to zmienić.
Hubert Biskupski: Czyli koniec z wybieraniem najtańszej oferty za wszelką cenę?
Wojciech Balczun: Dokładnie tak. Przez lata panowało przekonanie, że najniższa cena to najbezpieczniejszy wybór. A to nie zawsze prawda. Prawo już dziś pozwala brać pod uwagę inne kryteria. My mówimy jasno: wybierajmy najlepszą ofertę, a nie najtańszą. Bo jeśli dalej będziemy patrzeć tylko na cenę, to zawsze ktoś z zewnątrz nas przebije. A polskie firmy zostaną z boku.
Hubert Biskupski: Co z Orlenem? Marże spadają, ceny paliw są pod presją. Jak długo da się to utrzymać?
Wojciech Balczun: To wyzwanie dla całego rynku. Dzisiejszy Orlen nie jest już tym samym koncernem co kiedyś. Mamy inne realia, część rynku jest poza nim, choćby w wyniku sprzedaży stacji Lotosu do MOL-a.Na dziś sytuacja jest pod kontrolą. Orlen od początku działał odpowiedzialnie, ograniczał marże i wprowadzał promocje, żeby złagodzić skutki kryzysu. Mechanizm maksymalnej ceny działa tak, by pokryć koszty i jednocześnie utrzymać ceny paliw możliwie nisko. Ale nie ma co się oszukiwać, wszystko zależy od sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nawet jeśli konflikt się skończy, jego skutki będziemy odczuwać jeszcze miesiącami.
Hubert Biskupski: A podatek od nadmiarowych zysków? Nie rezygnujecie z tego pomysłu?
Wojciech Balczun: Prace trwają w Ministerstwie Finansów. To naturalna reakcja na sytuacje kryzysowe, kiedy pojawia się niebezpieczeństwo spekulacji. Zobaczymy, jaki będzie finalny kształt tych przepisów.
Hubert Biskupski: Co z zapowiedzianą fuzją Pekao i PZU? Dojdzie do nie?
Wojciech Balczun: Temat jest nadal analizowany. Z jednej strony mamy podpisane porozumienia i trwające prace nad tzw. kompromisem duńskim. Z drugiej strony pojawiają się alternatywne scenariusze, bo przy tak dużych decyzjach trzeba ograniczać ryzyko.Kluczowe jest zabezpieczenie interesów Skarbu Państwa. Problem w tym, że pierwotny wariant wymaga zmian aż w czterech ustawach. A to oznacza długą ścieżkę legislacyjną i podpis prezydenta.
Hubert Biskupski: Obawia się pan, że prezydent może tego nie podpisać?
Wojciech Balczun: Nie chodzi o strach, tylko o realia. Mieliśmy już sytuacje, gdy ważne ustawy – choćby dotyczące rynku kryptowalut – były wetowane.Dlatego nie możemy uzależniać wszystkiego od jednego podpisu. Analizujemy różne warianty, żeby zabezpieczyć interes państwa.
Hubert Biskupski: A co restrukturyzacją z Poczty Polskiej? Czy ona w ogóle ma jeszcze szansę się podnieść i stać się konkurencyjnym wobec komercyjnych graczy podmiotem?
Wojciech Balczun: To problem nie tylko Polski. Wszystkie tradycyjne poczty w Europie stoją przed pytaniem: jak się wymyślić na nowo? U nas sytuacja jest trudna. Mamy ogromne zaległości technologiczne. Systemy informatyczne pamiętają początki lat 2000. To w dzisiejszym świecie przepaść. Rynek kurierski w dużej mierze nam uciekł. Konkurencja przejęła klientów, a my musimy gonić.
Hubert Biskupski: Nie jest już za późno?
Wojciech Balczun: Wolałbym mieć tę szansę 15–20 lat temu. Wtedy można było to zrobić spokojnie. Dziś trzeba nadrabiać stracony czas w ekspresowym tempie. Plan jest taki: utrzymać podstawowe usługi, rozwijać e-doręczenia i współpracę z instytucjami państwowymi, a jednocześnie inwestować w technologię.Nie wykluczamy też sojuszy z partnerami zewnętrznymi, żeby wrócić do gry na rynku kurierskim. To będzie trudne, ale konieczne.
Rozmawiał Hubert Biskupski
Polecany artykuł: