Spis treści
Deregulacja na tapecie w Katowicach
Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2026 w Katowicach padły mocne słowa o tym, co naprawdę blokuje rozwój polskiej gospodarki.
Mariusz Haładyj, prezes Najwyższej Izby Kontroli nie owijał w bawełnę. Jego zdaniem deregulacja to nie modne hasło, tylko pilna potrzeba.
Urzędnicy pod presją. „Trzeba uprościć przepisy”
Jak zaznaczył szef NIK, w Polsce od lat mówi się o nadmiarze obowiązków i skomplikowanych regulacjach. I jego zdaniem to nie jest przesada.
"Deregulacja jest potrzebna. Chodzi o upraszczanie przepisów i zmniejszanie liczby obowiązków" – wskazał Haładyj.
Jak zapewnił, tym razem klimat wokół administracji ma się zmieniać. Prezes NIK-u podkreślił, że coraz częściej zamiast narzekań pojawia się chęć współpracy między biznesem a państwem. Jego zdaniem to może być przełom.
Idealny model? Biznes mówi, państwo słucha
Zdaniem prezesa NIK-u najlepszy scenariusz jest prosty: przedsiębiorcy zgłaszają problemy, a administracja razem z nimi szuka rozwiązań. Bez zamkniętych drzwi i bez „urzędniczego betonu”.
Taki model – jak uważa Haładyj – daje przejrzystość i równe szanse dla wszystkich firm. A państwo przestaje być przeszkodą, a zaczyna być partnerem.
Nawet 11 lat do wbicia łopaty. To nie żart
Najmocniejszy zarzut? Tempo inwestycji w Polsce.
Według prezesa NIK-u droga od projektu do rozpoczęcia budowy potrafi trwać nawet 10–11 lat. W tym czasie koszty rosną, a biznesowe założenia często trafiają do kosza.
To właśnie tu – jak twierdzi Haładyj – deregulacja może zrobić największą robotę. Skrócić procedury, ograniczyć biurokrację i pozwolić firmom robić to, co powinny: zarabiać i inwestować.
Państwo też pod lupą
Szef Najwyższej Izby Kontroli zapowiada zmianę podejścia. Kontrole mają dotyczyć nie tylko firm i ich wydatków, ale też samego państwa.
Chodzi o sprawdzenie, czy administracja nie tworzy barier dla biznesu, czy procedury nie są zbyt długie i czy przepisy nie duszą przedsiębiorczości.
"Zadaniem państwa jest tworzenie warunków do prowadzenia działalności, a nie ich utrudnianie" – podkreśla prezes NIK.
Zmiany dla samej zmiany to kiepski pomysł
Jest też ważne ostrzeżenie. Jak wynika z doświadczeń przedsiębiorców, ciągłe zmiany prawa potrafią bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Czasem – jak przyznaje Haładyj – firmy wolą działać w znanym systemie niż co chwilę uczyć się nowych przepisów. Dlatego kluczowe jest nie tylko tworzenie prawa, ale jego sensowne stosowanie.
Wniosek? Mniej papierów, więcej działania
Deregulacja może być jednym z najważniejszych narzędzi wzmacniających polską gospodarkę. Ale pod jednym warunkiem – musi być mądra, a nie robiona na pokaz.
Bo dziś problemem nie jest tylko liczba przepisów, ale to, jak długo i jak trudno się je stosuje.
Polecany artykuł: