- Niemcy rozważają rewolucyjną reformę emerytalną, która ma powiązać wiek przejścia na świadczenie z długością życia.
- Proponowany mechanizm oznacza, że każdy dodatkowy rok życia przekładałby się na 8 miesięcy dłuższej pracy, z perspektywą stopniowego wzrostu wieku emerytalnego po 2031 roku.
- Dowiedz się, dlaczego ta zmiana jest nieunikniona i czy podobny scenariusz czeka również polski system emerytalny!
Chodzi o Niemcy, gdzie wiek uprawniający do regularnej emerytury jest już stopniowo podnoszony. Dla osób urodzonych w 1964 r. i później wynosi 67 lat, a proces dochodzenia do tej granicy zakończy się w 2031 r. Teraz na stole pojawił się pomysł, co zrobić później. Niemiecka Komisja ds. Zabezpieczenia Emerytalnego 2026 zaproponowała, aby wiek emerytalny powiązać z przeciętną długością życia.
Nie oznacza to, że zapadła już decyzja o kolejnej podwyżce. To propozycja dotycząca przyszłości niemieckiego systemu emerytalnego. Jej znaczenie jest jednak duże, ponieważ zamiast politycznej decyzji o podnoszeniu wieku do konkretnego poziomu wprowadzony zostałby mechanizm reagujący na zmiany demograficzne.
Rok dłuższego życia oznacza osiem miesięcy dłuższej pracy
Najważniejszy jest przelicznik zaproponowany przez ekspertów. Jeżeli oczekiwana długość życia zwiększyłaby się o rok, wiek emerytalny zostałby przesunięty o około osiem miesięcy. Pozostałe cztery miesiące przypadłyby na wydłużenie okresu pobierania świadczenia.
W praktyce dwie trzecie dodatkowego roku życia oznaczałoby więc dłuższą aktywność zawodową, a jedna trzecia – więcej czasu na emeryturze. Granica nie skoczyłaby przy tym nagle o kilka lat. Zmiany następowałyby stopniowo, zależnie od tego, jak zmieniałaby się przewidywana długość życia.
67 lat i 6 miesięcy. Tak mogłaby przesuwać się granica
Pierwsze efekty nowego mechanizmu byłyby stosunkowo niewielkie, ale z czasem kolejne miesiące zaczęłyby się sumować. Przy obecnych prognozach po 2031 r. wiek emerytalny mógłby rosnąć mniej więcej o pół roku na dekadę. Około 2042 r. granica wynosiłaby więc około 67 lat i 6 miesięcy.
Nie jest to jednak zatwierdzony harmonogram. To wyliczenie pokazujące, jak proponowana zasada mogłaby działać przy obecnych założeniach dotyczących długości życia. Faktyczne tempo zmian zależałoby od przyszłych danych demograficznych.
Będą pracować do 70. roku życia? To na razie tylko odległy scenariusz
Najwięcej emocji budzi perspektywa emerytury dopiero po siedemdziesiątce. Taka granica nie została jednak przyjęta i nie wskazano rocznika, który miałby obowiązkowo pracować do 70. roku życia.
Długoterminowe analizy pokazują natomiast, dokąd mógłby prowadzić mechanizm, gdyby długość życia nadal rosła. Jeden ze scenariuszy przedstawianych przez niemiecką Radę Ekspertów Gospodarczych wskazuje około 67 lat i 11 miesięcy w 2050 r., 68 lat i 5 miesięcy w 2060 r. oraz 69 lat i 4 miesiące w 2080 r. To prognozy, a nie uchwalone przepisy.
Coraz mniej pracujących, coraz więcej emerytów
Za pomysłem stoi przede wszystkim starzenie się społeczeństwa. Na emeryturę przechodzą liczne roczniki, podczas gdy na rynek pracy wchodzi mniej młodych osób. Jednocześnie wydłuża się przeciętny okres pobierania świadczeń. To zwiększa obciążenie systemu emerytalnego i jest jednym z powodów poszukiwania nowych rozwiązań.
Proponowany mechanizm miałby rozłożyć skutki zmian demograficznych między czas pracy i czas spędzony na emeryturze. Na razie dotyczy to wyłącznie dyskusji o przyszłości systemu w Niemczech. W Polsce powszechny wiek emerytalny nadal wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
