Spis treści
Koniec budowy na morzu. Co teraz z Baltic Power?
To historyczny moment dla polskiej energetyki. Po blisko dwóch latach intensywnych prac na morzu, budowa pierwszej polskiej morskiej farmy wiatrowej dobiegła końca. Instalacja ostatniej, 76. turbiny na farmie Baltic Power kończy największą w historii polskiego Bałtyku kampanię budowlaną na morzu. W operację zaangażowanych było około 7 tysięcy pracowników i aż 110 statków.
Dzięki Baltic Power każda polska miejscowość zyskała dostęp do morza. Wszyscy będziemy korzystać z prądu z Baltic Power. To zupełnie nowe źródło energii elektrycznej, które dało początek całemu sektorowi polskiej gospodarki.
– podkreśla Ireneusz Fąfara. Wtóruje mu Christine Healy, prezes zarządu Northland Power, kanadyjskiego partnera projektu:
Wspólnie z ORLEN budujemy bezpieczniejszą i bardziej niezależną przyszłość energetyczną Polski, tworząc trwałą wartość dla przyszłych pokoleń.
Co dzieje się teraz, gdy wszystkie wiatraki stoją już na swoich miejscach? Pierwsza polska morska farma wiatrowa jest w fazie rozruchu i przechodzi serię testów, po których zostanie w pełni zintegrowana z krajową siecią. Każda z 76 turbin musi przejść rygorystyczne sprawdziany, w tym kluczowy, 240-godzinny test niezawodności. Dopiero po jego zaliczeniu jest oddawana do eksploatacji na kolejne dekady.
Co ważne, pierwsza energia z Bałtyku jest już podawana do sieci, co jest możliwe dzięki sekwencyjnemu uruchamianiu poszczególnych turbin.
Jak duża jest pierwsza polska morska farma wiatrowa?
Liczby związane z tym projektem robią ogromne wrażenie. Farma o łącznej mocy do 1,2 GW, składa się z 76 turbin Vestas o mocy 15 MW każda. To obecnie największy i najbardziej zaawansowany model dostępny na rynku komercyjnym.
Każda z turbin to prawdziwy gigant. Całkowita wysokość konstrukcji od poziomu morza do szczytu łopaty przekracza 250 metrów, a same łopaty mają długość około 115 metrów. Powierzchnia, jaką zakreślają podczas obrotu, to 43 000 mkw, czyli więcej niż sześć pełnowymiarowych boisk piłkarskich.
Warto też dodać, że w ramach projektu Baltic Power po raz pierwszy na świecie zastosowano rozwiązanie ograniczające ślad węglowy – górne sekcje wież wyprodukowano ze stali pochodzącej z recyklingu.
A co to wszystko oznacza dla naszych rachunków za prąd? Po pełnym uruchomieniu farma będzie w stanie wytwarzać do 4 TWh energii rocznie, co odpowiada około 3 proc. obecnego zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce.
Polskie firmy i miejsca pracy. Kto zyskał na inwestycji?
Baltic Power to nie tylko krok milowy w transformacji energetycznej Polski, ale również ogromny impuls dla krajowej gospodarki. Szacuje się, że udział polskich firm w wydatkach poniesionych w całym cyklu życia projektu wynosi około 21 procent. To konkretne pieniądze, które trafiły do przedsiębiorstw z różnych regionów Polski.
W realizację inwestycji zaangażowane są firmy z wielu regionów Polski, w tym Grupa Przemysłowa Baltic – Stocznia Gdańska, Smulders Polska z zakładami w Niemodlinie i Żarach, Protea z Kluczborka, Enprom, Erbud oraz MEWO.
Ponad jedna trzecia gondoli, czyli kluczowych elementów turbin, została wyprodukowana i dostarczona z fabryki firmy Vestas w Szczecinie, co jest kamieniem milowym w rozwoju polskiego know-how w branży morskiej energetyki wiatrowej. Dzięki temu polskie firmy zdobyły unikalne kompetencje, które pozwolą im skuteczniej konkurować o kontrakty na dynamicznie rozwijającym się europejskim rynku offshore.
Korzyści nie kończą się wraz z zakończeniem budowy. Baza operacyjno-serwisowa projektu Baltic Power w Łebie stworzy około 100 trwałych miejsc pracy związanych z codzienną obsługą farmy. Przez blisko 30 lat eksploatacji inwestycja będzie generować zamówienia dla lokalnych firm serwisowych, transportowych i logistycznych, a także przyniesie nadmorskim gminom dodatkowe wpływy z podatków oraz umów najmu i dzierżawy.