Gigantyczna kara dla Biedronki. Tak blokowano tych, którzy chcieli zmienić pracę

Gigantyczna kara i zaskakujące ustalenia UOKiK. Właściciel Biedronki oraz współpracujący z siecią przewoźnicy mają zapłacić łącznie ponad 570 mln zł. Sprawa dotyczy kierowców, którzy chcieli przechodzić między firmami. Bez zgody dotychczasowego pracodawcy mogli trafić na kilkumiesięczną blokadę. UOKiK wskazał, kto miał organizować cały mechanizm.

Szyld sklepu Biedronka. Na miniaturze obok tablica informacyjna UOKiK. O karze dla sieci przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Shutterstock
  • UOKiK nałożył ponad 570 mln zł kar na Jeronimo Martins Polska, firmy transportowe i osoby fizyczne w związku z niedozwolonym porozumieniem dotyczącym rynku pracy.
  • Według ustaleń Urzędu kierowcy chcący przejść do innego przewoźnika mogli potrzebować zgody dotychczasowego pracodawcy, a w przypadku jej braku obejmowała ich czasowa blokada.
  • Biedronka podkreśla, że działania ograniczające konkurencję na rynku pracy są niezgodne z filozofią sieci i jej politykami wewnętrznymi. Firma wyraża też zaniepokojenie sposobem komunikowania decyzji przez UOKiK.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wydał decyzję dotyczącą Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci Biedronka, oraz przedsiębiorców z branży transportowej obsługujących centra dystrybucyjne sieci. Urząd uznał, że doszło do niedozwolonego porozumienia ograniczającego konkurencję o pracowników.

Skala sankcji jest ogromna. Na samo Jeronimo Martins Polska nałożono 525 mln zł kary. Decyzją objęto również 29 przedsiębiorstw transportowych i osiem osób fizycznych. Łącznie sankcje przekroczyły 570 mln zł.

Sprawa nie dotyczy cen produktów ani warunków oferowanych klientom sklepów. W centrum postępowania znaleźli się kierowcy pracujący dla przewoźników obsługujących centra dystrybucyjne Biedronki i zasady, na jakich mogli zmieniać zatrudnienie.

Kierowca chciał przejść do innej firmy? Tak miała działać blokada

Według ustaleń UOKiK przewoźnicy uzgodnili, że nie będą konkurować między sobą o pracowników. W praktyce kierowca zatrudniony u jednego uczestnika porozumienia nie mógł swobodnie przejść do innej firmy działającej przy danym centrum dystrybucyjnym.

Urząd opisuje mechanizm, który mógł być szczególnie dotkliwy dla osób szukających lepszych warunków zatrudnienia. Kierowca miał najpierw uzyskać zgodę dotychczasowego pracodawcy na zmianę pracy. Jeśli jej nie dostał, obejmowała go blokada i przez określony czas nie mógł pracować dla innego przewoźnika w tym samym centrum. Tzw. karencja trwała kilka miesięcy, przy czym jej długość zależała od konkretnego centrum dystrybucyjnego.

UOKiK wskazał na Jeronimo Martins Polska. Biedronka odpowiada

Kluczowym elementem decyzji jest rola przypisana właścicielowi Biedronki. Podkreślamy, że stosowanie działań w jakikolwiek sposób ograniczających konkurencję na rynku pracy jest niezgodne z filozofią działania naszej sieci, stosownymi politykami wewnętrznymi oraz decyzjami zarządu, o czym Prezes UOKiK doskonale wie” – przekazało redakcji Biuro Prasowe sieci Biedronka. To właśnie Jeronimo Martins Polska otrzymało zdecydowanie najwyższą sankcję spośród wszystkich uczestników sprawy.

Po publikacji artykułu redakcja Super Biznes otrzymała oficjalne stanowisko Biura Prasowego sieci Biedronka. Firma podkreśla, że działania ograniczające konkurencję na rynku pracy są sprzeczne z zasadami jej działalności.

Podkreślamy, że stosowanie działań w jakikolwiek sposób ograniczających konkurencję na rynku pracy jest niezgodne z filozofią działania naszej sieci, stosownymi politykami wewnętrznymi oraz decyzjami zarządu, o czym Prezes UOKiK doskonale wie – przekazało redakcji Biuro Prasowe sieci Biedronka.

Spółka zwraca również uwagę, że jest jednym z 30 przedsiębiorców objętych tym postępowaniem oraz jedną z kilku sieci handlowych, wobec których UOKiK prowadzi działania wyjaśniające w tym obszarze.

Biedronka krytycznie odnosi się także do sposobu ogłoszenia decyzji. Firma twierdzi, że Urząd szeroko poinformował o niej, zanim została ona doręczona zainteresowanym podmiotom.

Równocześnie wyrażamy zaniepokojenie działaniami Urzędu, który komunikuje szeroko decyzję bez wcześniejszego jej doręczenia do właściwych podmiotów, uniemożliwiając tym samym rzetelne i dokładne zapoznanie się z jej motywami – czytamy w stanowisku Jeronimo Martins Polska.

Pensje mogły rosnąć wolniej. UOKiK tłumaczy skutki zmowy

Ograniczenie możliwości swobodnego przechodzenia do konkurencyjnej firmy może osłabiać pozycję pracownika. Jeśli przedsiębiorca wie, że konkurent nie zatrudni jego kierowcy, maleje presja na zaoferowanie mu wyższej pensji czy korzystniejszych warunków.

Właśnie na ten skutek zwraca uwagę UOKiK. Według Urzędu porozumienia o niekonkurowaniu o pracowników mogą prowadzić do niższych wynagrodzeń albo sprawiać, że pensje nie rosną tak szybko, jak rosłyby przy normalnej konkurencji między pracodawcami.

Pracownicy mają prawo szukać lepszej płacy i warunków pracy. Zmowa, która odbiera pracownikom to prawo, uderza w podstawowe zasady uczciwej konkurencji. Takie praktyki muszą być bezwzględnie eliminowane z rynku – podkreślił prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Jeden z przewoźników zaczął współpracować z UOKiK

Ważną rolę w postępowaniu odegrał jeden z uczestników porozumienia – firma Międzynarodowy i Krajowy Przewóz Towarów Kazimierz Olszański. Przedsiębiorca złożył wniosek w ramach programu łagodzenia kar i przekazał Urzędowi informacje dotyczące funkcjonowania porozumienia.

Nie wystarczyło to do całkowitego uniknięcia sankcji. Firma zgłosiła się już po wszczęciu postępowania, gdy UOKiK dysponował wieloma istotnymi dowodami. Współpraca pozwoliła jednak obniżyć karę o połowę – do ponad 166,6 tys. zł.

EKG 2026 - Tomasz Chróstny, prezes UOKiK
QUIZ PRL. „Jutro będzie futro!” Powiedzenia naszych rodziców, które ukształtowały Polaków z pokolenia PRL-u
Pytanie 1 z 15
Kiedy pytaliście mamę "Kiedy obiad?", odpowiadała:
QUIZ PRL. „Jutro będzie futro!” Powiedzenia naszych rodziców, które ukształtowały Polaków z pokolenia PRL-u

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki