Spis treści
Polska firma wyrzucona z placu budowy na Ukrainie
Polska firma Control Process alarmuje, że może stracić nawet 18 milionów euro na inwestycji realizowanej we Lwowie. Przedsiębiorstwo przekonuje, że wykonało niemal cały kontrakt dotyczący budowy nowoczesnego zakładu przetwarzania odpadów, ale zamiast zapłaty otrzymało wypowiedzenie umowy i zostało odcięte od placu budowy.
„Oszukali nas i okradli”
Przedstawiciele spółki nie kryją oburzenia. Jak twierdzą, miasto Lwów nie tylko nie zapłaciło za wykonane prace, ale także uniemożliwia dostęp do pozostawionego na budowie sprzętu wartego około 9,3 mln euro.
– Mamy 700 pracowników w całej grupie oraz około 2 tysiące osób u dostawców i producentów. To ogromna siatka ludzi i firm, którzy zostali nieopłaceni przez to, że miasto Lwów nas oszukało i okradło – przekonuje Control Process.
Straty liczone w milionach
Według wyliczeń spółki całkowite straty sięgają już 17–18 mln euro. Składają się na nie między innymi niezapłacone faktury za wykonane roboty, utracone gwarancje, dodatkowe prace wykonane poza kontraktem oraz kary i odsetki zasądzone przez arbitraż na rzecz polskiej firmy.
Control Process podkreśla, że wygrał wszystkie dotychczasowe postępowania arbitrażowe związane z kontraktem. Mimo to – jak twierdzi – sytuacja na budowie nie zmienia się.
Nie wpuszczono nawet przedstawiciela ambasady
Konflikt wszedł w nową fazę pod koniec maja. Pracownicy polskiej firmy mieli zostać niewpuszczeni na teren inwestycji. Na miejscu pojawił się także przedstawiciel polskiej ambasady, który również nie uzyskał dostępu do budowy.
Zdaniem spółki jest to dowód na brak chęci rozwiązania sporu i lekceważenie międzynarodowych standardów współpracy z zagranicznym inwestorem.
Zagrożone tysiące miejsc pracy
Polska firma ostrzega, że skutki konfliktu mogą odczuć nie tylko jej pracownicy. W projekt zaangażowane były dziesiątki podwykonawców i dostawców z Polski, Ukrainy, Niemiec oraz Włoch.
Brak płatności powoduje zatory finansowe w całym łańcuchu dostaw. Według spółki zagrożone mogą być miejsca pracy nawet około 3 tysięcy osób związanych bezpośrednio i pośrednio z realizacją kontraktu.
Spór nabiera politycznego wymiaru
Władze Lwowa nie zmieniają stanowiska. Temat był wielokrotnie omawiany podczas sesji rady miasta, a do premiera Donalda Tuska kierowane są kolejne apele dotyczące inwestycji.
Control Process przekonuje natomiast, że miasto ignoruje rozstrzygnięcia międzynarodowych instytucji arbitrażowych i próbuje przenieść spór przed ukraińskie organy.
Zły sygnał dla polskich firm
Przedstawiciele spółki ostrzegają, że jeśli sprawa nie zostanie rozwiązana zgodnie z zapisami kontraktu i decyzjami arbitrażu, może to odstraszyć polskich przedsiębiorców od udziału w przyszłych projektach związanych z odbudową Ukrainy.
– To sprawa o znaczeniu gospodarczym, politycznym i międzynarodowym. Jeżeli pozostanie bez reakcji, będzie bardzo złym sygnałem dla wszystkich polskich firm rozważających inwestycje na Ukrainie – podkreśla Control Process.
Na razie konflikt trwa, a milionowe roszczenia i wzajemne oskarżenia sprawiają, że finał tej historii wciąż pozostaje niewiadomą.
Polecany artykuł: