Spis treści
Historyczny kontrakt na polskie Pioruny
To jeden z największych kontraktów w historii polskiej zbrojeniówki. "Rzeczpospolita" informuje, że Agencja Uzbrojenia, którą kieruje generał brygady Artur Kuptel, podpisała z firmą Mesko S.A. umowę ramową na dostawę przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Piorun. Wartość umowy przekracza 8 miliardów złotych. Choć dokładna liczba zamówionych pocisków nie została ujawniona, szacuje się, że mowa o grubo ponad 5 tysiącach sztuk.
Co ciekawe, to nie jest zamówienie wyłącznie dla polskiej armii. W ramach specjalnego konsorcjum EDIRPA VSHORAD, oprócz Polski, zestawy Piorun kupują również Litwa, Łotwa i Norwegia. Oczywiście, Wojsko Polskie będzie największym odbiorcą – do naszych sił zbrojnych ma trafić ponad 80% wszystkich zamówionych zestawów. Pierwsza konkretna umowa wykonawcza ma zostać podpisana już we wrześniu, podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.
Pioruny to broń, która już zdążyła udowodnić swoją wartość, szczególnie podczas wojny w Ukrainie. Służą do zwalczania nisko lecących celów, takich jak samoloty, śmigłowce, a przede wszystkim drony i rakiety manewrujące. To polska, sprawdzona technologia.
Jest to największy kontrakt na Pioruny. To polska myśl technologiczna. To pierwsza umowa, w której konsorcjum tworzą nie firmy, ale państwa. To pokaz tego, że Polska może być eksporterem uzbrojenia – podkreślił podczas uroczystości wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wtórowała mu wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która zwróciła uwagę na unikalny model finansowania i współpracy.
Agencja Uzbrojenia po raz pierwszy kupuje nie tylko dla naszych żołnierzy, ale też dla armii sojuszników. Piorun jest naszym hitem eksportowym – mówiła.
Jak sfinansowany zostanie zakup Piorunów?
Skąd wezmą się pieniądze na tak ogromne zamówienie? Kluczem jest tu współpraca międzynarodowa i unijne wsparcie. Głównym źródłem finansowania tego ogromnego kontraktu na Pioruny będą pożyczki z unijnego instrumentu o nazwie SAFE. To specjalny program, który ma ułatwiać państwom członkowskim wspólne zakupy uzbrojenia, wzmacniając w ten sposób europejski przemysł obronny.
Mechanizm jest prosty i skuteczny. W tym przypadku to Polska, przez Agencję Uzbrojenia, wzięła na siebie rolę lidera i wynegocjowała warunki umowy z Mesko. Pozostali partnerzy – Litwa, Łotwa i Norwegia – mogli następnie dołączyć do gotowego zamówienia, korzystając z tych samych, wypracowanych przez Polskę warunków. To nie tylko przyspiesza procedury, ale też pozwala uzyskać lepszą cenę dzięki większej skali zamówienia.
Dzisiaj zaczynamy kolejny etap programu SAFE – rozpoczynamy wspólne zakupy. Nie dość, że z pożyczek z SAFE finansujemy zakupy w naszym przemyśle, to robią to także nasi partnerzy – wyjaśniała wiceminister obrony narodowej, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Jest jednak jeden ważny warunek, który trzeba spełnić, aby skorzystać z tego finansowania. Cała umowa, czyli dostawa wszystkich zamówionych zestawów, musi zostać zrealizowana do 2030 roku.
Mesko zwiększa produkcję. Polska potęgą w NATO?
Tak duży kontrakt rodzi naturalne pytanie: czy polski przemysł jest w stanie mu podołać? Jeszcze kilka lat temu moce produkcyjne skarżyskiego Mesko były problemem. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Firma mocno zainwestowała w rozwój i systematycznie zwiększa swoje możliwości.
Obecnie Mesko informuje, że jest w stanie produkować 1,5 tysiąca pocisków Piorun rocznie. To jednak nie koniec. W najbliższych latach ta liczba ma wzrosnąć do ponad 2 tysięcy sztuk. Dzięki temu historycznemu kontraktowi na Pioruny, Mesko umacnia swoją pozycję jako największy producent tego typu uzbrojenia (MANPADS) w całym NATO.
Skalę tego sukcesu najlepiej pokazuje porównanie z innymi potęgami.
Obecnie w tej kategorii wyrobów spółka w skali roku wytwarza więcej pocisków niż wynosi np. łączna wartość produkcji przemysłu zbrojeniowego USA (720 sztuk Stingerów rocznie) oraz Francji (480 sztuk Mistral rocznie) - powiedział Jacek Matuszak z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, do której należy Mesko.
Te liczby mówią same za siebie. Podpisana umowa to nie tylko ogromny zastrzyk gotówki dla polskiej firmy, ale przede wszystkim dowód na to, że Polska staje się jednym z kluczowych graczy na rynku zbrojeniowym w Europie i na świecie.