Górnicy z JSW się wściekli! Związkowcy protestowali przed siedzibą spółki

Napięcie w Jastrzębskiej Spółce Węglowej sięga zenitu. Związki zawodowe oskarżają zarząd o złamanie kluczowej umowy. Górnicy zrezygnowali ze świadczeń wartych 1,2 mld zł, a obiecane 2,9 mld zł na ratowanie firmy nie wpłynęło. Fatalna sytuacja w JSW zagraża płynności i bezpieczeństwu pracy.

Oskarżenia związkowców: Złamana umowa i brak pieniędzy

"To zaufanie jest wystawione na bardzo poważną próbę" – tymi słowami przedstawiciele Reprezentatywnych Organizacji Związkowych JSW rozpoczęli konferencję prasową. Jak wyjaśniali przewodniczący Związku Zawodowego "Kadra" Marek Płocharski oraz Sławomir Kozłowski z "Solidarności", umowa społeczna z 13 lutego była dwustronnym zobowiązaniem. Strona społeczna wywiązała się ze swojej części w całości i w terminie. Górnicy, wierząc w plan ratunkowy, zgodzili się na bolesne wyrzeczenia – rezygnację z czternastej pensji, deputatu węglowego i Barbórki. W sumie to świadczenia warte aż 1,2 miliarda złotych.

W zamian zarząd JSW zobowiązał się w dokumencie, że pozyska 2,9 miliarda złotych z Funduszu Reprywatyzacji. – Nie powiedział, że będzie rozmawiał. Nie powiedział, że postara się. Powiedział, że pozyska. To jest cytat z dokumentu, który podpisali – podkreślał Marek Płocharski. Efekt? Zdaniem związkowców, do kasy spółki nie trafiła z tej kwoty ani jedna złotówka. Zdaniem związkowców, sytuacja w JSW jest bezpośrednim wynikiem niedotrzymania umowy przez zarząd, co podważa zaufanie, jakim obdarzyli go pracownicy.

GÓRNICY, WYJDŹCIE NA SŁOŃCE! - APELUJE ZIELIŃSKA

"Sprzedajemy majątek, by wypłacić pensje". Dramatyczna sytuacja finansowa JSW

Brak obiecanych miliardów to jedno. Drugie to sposób, w jaki spółka łata dziurę w budżecie. Związkowcy alarmują, że JSW utrzymuje płynność tylko dzięki wyprzedaży majątku i tymczasowej ugodzie z bankami. Co więcej, twierdzą, że potwierdzenie tych słów znajduje się w oficjalnych dokumentach samej spółki.

– W sprawozdaniu finansowym za pierwszy kwartał tego roku Zarząd przyznaje wprost, że płynność spółki została utrzymana wyłącznie dlatego, że banki zgodziły się na tymczasowy, sześciomiesięczny aneks. Że odroczono raty, zawieszono wskaźniki finansowe. Że na wynagrodzenia dla pracowników przeznaczono czterysta milionów złotych z zaliczki za sprzedaż naszych spółek. Sprzedaliśmy majątek, żeby wypłacić pensje – wskazywał przewodniczący Płocharski. Marek Płocharski podkreśla, że związki zawodowe JSW nie opierają swoich oskarżeń na domysłach, lecz na oficjalnych dokumentach spółki, które malują obraz firmy na skraju utraty płynności. W raporcie ma znajdować się nawet zapis, że „istnieje znacząca niepewność, która może budzić poważne wątpliwości co do zdolności JSW do kontynuacji działalności”.

Największy niepokój budzi jednak kwestia bezpieczeństwa. Według związkowców drastyczne cięcia w budżecie bezpośrednio uderzają w pracę na kopalniach. Wydatki na inwestycje miały zostać ograniczone o ponad 30%, a na remonty i utrzymanie nawet o 40%. W praktyce ma to oznaczać wstrzymane przebudowy i brak pieniędzy na niezbędne materiały.

Związkowcy nie kryją też rozczarowania postawą lokalnych polityków. Pytany o zaangażowanie parlamentarzystów z Jastrzębia-Zdroju, Sławomir Kozłowski z "Solidarności" odpowiedział gorzko: – My ich chcemy cały czas zaangażować, tylko oni sami się nie chcą zaangażować. Jedni chcą, ale im to nie wychodzi, a drudzy tylko nagrywają filmiki o spółce.

Źródło: jastrzebieonline.pl

Quiz na Barbórkę. Sprawdź, czy dogadałbyś się z górnikiem
Pytanie 1 z 12
Bergmůn, to po prostu:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki