- Mimo wzrostu pensji, ceny mieszkań w Polsce wciąż wyprzedzają możliwości finansowe kupujących.
- W Warszawie za przeciętne wynagrodzenie można kupić zaledwie 0,59 mkw. nowego mieszkania.
- Chociaż w niektórych miastach dostępność się poprawia, ogólny trend wskazuje na pogarszającą się sytuację dla kupujących.
Z najnowszego raportu RynekPierwotny.pl wynika, że ceny mieszkań w największych miastach wciąż wyprzedzają możliwości finansowe kupujących. W pierwszym kwartale 2026 roku przeciętna pensja pozwalała na zakup od 0,59 do 0,85 mkw. nowego mieszkania – w zależności od lokalizacji.
Warszawa najdroższa. Nawet metr to luksus
Najtrudniejsza sytuacja jest w stolicy. W Warszawie przeciętne wynagrodzenie pozwala kupić zaledwie 0,59 mkw. nowego mieszkania. To najgorszy wynik w Polsce i sygnał, że ceny mieszkań w tym mieście są już na poziomie bardzo trudnym do udźwignięcia dla przeciętnego kupującego. Co więcej, sytuacja się pogarsza. W ujęciu rocznym dostępność mieszkań w Warszawie jeszcze spadła, mimo że tempo wzrostu cen nie jest już tak dynamiczne jak wcześniej.
Podobny trend widać w Gdańsku. Tam jeszcze kilka lat temu za przeciętną pensję można było kupić około 0,72 m kw., dziś to już tylko 0,61 mkw. Dostępność pogorszyła się także w Poznaniu – przeciętna pensja wystarcza na około 0,69 m kw., mniej niż rok wcześniej.
Spadek siły nabywczej oznacza jedno – nawet jeśli ceny mieszkań rosną wolniej, to wciąż są zbyt wysokie w stosunku do dochodów. Efekt? Coraz trudniej uzbierać na wkład własny i spłacać kredyt.
Tu kupisz więcej za pensję
Nie wszędzie jednak jest tak źle. W Krakowie dostępność mieszkań wzrosła – dziś przeciętna pensja pozwala kupić około 0,71 mkw., podczas gdy jeszcze niedawno było to znacznie mniej. Poprawa widoczna jest także we Wrocławiu (ok. 0,66 mkw.) oraz w Łodzi, gdzie wynik sięga już 0,76 mkw. To efekt większej liczby tańszych mieszkań w ofercie deweloperów.
Najlepiej wypadają Katowice, gdzie za przeciętne wynagrodzenie można kupić około 0,85 m kw. mieszkania. To najwyższy wynik w Polsce, choć i tam sytuacja nieco się pogorszyła względem poprzedniego kwartału.
Ceny rosną szybciej niż możliwości
Eksperci nie mają wątpliwości – problem dostępności mieszkań narasta. Jak wskazuje Marek Wielgo z RynekPierwotny.pl, brak „bańki cenowej” nie oznacza, że rynek stał się przyjazny dla kupujących.
Mimo stabilizacji relacji cen do dochodów, siła nabywcza mieszkańców wielu miast systematycznie się obniża – podkreśla ekspert.
Kluczowe znaczenie ma struktura rynku. Tam, gdzie rośnie udział drogich mieszkań z segmentu premium, przeciętne wynagrodzenia nie nadążają za wzrostem średnich cen.
Dla osób planujących zakup nieruchomości wniosek jest prosty: ceny mieszkań pozostają wysokie, a dostępność – szczególnie w dużych miastach – coraz bardziej ograniczona. Choć rynek nie jest już tak rozgrzany jak wcześniej, poprawa dla kupujących nie nadchodzi. W wielu przypadkach oznacza to konieczność większego wkładu własnego, wyższego kredytu lub… zmiany planów zakupowych.
Polski rynek nieruchomości wchodzi w fazę większej równowagi, ale nie oznacza to ulgi dla kupujących. Dane pokazują jasno: ceny mieszkań nadal stanowią barierę dla wielu osób. A pytanie „ile metrów kupisz za pensję?” coraz częściej ma odpowiedź, która dla wielu jest po prostu zaskoczeniem.