- Eksperci Biura Ekspertyz Kancelarii Sejmu wskazują, że proponowana zmiana systemu waloryzacji stanowi poważne wyzwanie dla długoterminowego zarządzania ryzykiem finansowym państwa
- Procentowy model waloryzacji emerytur bezpośrednio wpływa na rosnące dysproporcje świadczeń i podważa długoterminową rentowność całego systemu
- Analityka danych Głównego Urzędu Statystycznego ujawnia, jak trendy rynkowe z 2025 roku bezpośrednio determinują wysokość podwyżek emerytalnych w marcu 2026
- Całkowity koszt podwyżki świadczeń przekraczający 24 miliardy złotych stanowi fundamentalne wyzwanie dla płynności finansowej Funduszu Ubezpieczeń Społecznych
- Analiza finansowa potwierdza, że obciążenie budżetu kwotą ponad 24 mld zł wymusza rewizję strategii państwa w zarządzaniu systemem emerytalnym
Waloryzacja 2026: O ile dokładnie wzrośnie Twoja emerytura? Mamy wyliczenia
Od 1 marca 2026 roku emerytury i renty wzrosną o 5,08%, czyli nieco więcej niż pierwotnie zakładano. Skąd wzięła się ta wartość waloryzacji emerytur? Podstawą do jej obliczenia jest tak zwana inflacja emerycka, czyli wskaźnik wzrostu cen towarów i usług, z których najczęściej korzystają seniorzy. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wyniosła ona w 2025 roku 4,2%. Do tej wartości dodaje się jeszcze 20% realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Oznacza to, że do inflacji dolicza się fragment podwyżki pensji, która zostaje w portfelach Polaków po odjęciu wpływu rosnących cen. Ostateczną i oficjalną wysokość wskaźnika poznamy w połowie lutego, gdy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosi go po otrzymaniu kompletnych danych o płacach z GUS.
Co ta podwyżka oznacza w praktyce dla ponad 10 milionów Polaków? W przypadku najniższej emerytury, która obecnie wynosi 1878,91 zł brutto, świadczenie wzrośnie do 1974,36 zł brutto. Oznacza to miesięczny wzrost o 95,45 zł brutto, czyli około 87 zł „na rękę”. Ponieważ waloryzacja ma charakter procentowy, zasada jest prosta: im wyższe świadczenie, tym większa kwotowa podwyżka. Dla osoby otrzymującej 3000 zł brutto emerytury, wzrost wyniesie 152,40 zł, a przy świadczeniu na poziomie 4000 zł brutto będzie to już 203,20 zł. Warto pamiętać, że waloryzacji o 5,08% podlegają również wszystkie dodatki, na przykład dodatek pielęgnacyjny wzrośnie z kwoty 348,22 zł do około 365 zł miesięcznie.
Miliardy na podwyżki. Czy czeka nas rewolucja w systemie emerytalnym?
Wyższy niż prognozowano wskaźnik waloryzacji stanowi zauważalne obciążenie dla finansów państwa. Różnica wynosząca zaledwie 0,2 punktu procentowego przekłada się na dodatkowy wydatek z budżetu w wysokości około miliarda złotych. W efekcie, łączny koszt tegorocznej podwyżki świadczeń przekroczy 24 miliardy złotych. To ogromna kwota, zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby emerytów i rencistów, których w 2026 roku przybędzie o kolejne 123 tysiące. W nadchodzącym roku wydatki na świadczenia emerytalno-rentowe pochłoną łącznie ponad 444 mld zł, co stanowi niemal 89% wszystkich środków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i wymaga od rządu bardzo precyzyjnego planowania.
Rosnące koszty obecnego systemu podsycają debatę nad jego fundamentalną zmianą. Na stole pojawiła się propozycja prezydenta Karola Nawrockiego, który zasugerował wprowadzenie waloryzacji kwotowej. Zamiast podwyżki procentowej, każdy emeryt miałby otrzymać taką samą sumę, z gwarantowanym wzrostem o 150 zł brutto dla pobierających najniższe świadczenia. Choć takie rozwiązanie przyniosłoby największe korzyści osobom o najniższych dochodach, spotkało się z krytyką ekspertów Biura Ekspertyz Kancelarii Sejmu. Ostrzegają oni, że w dłuższej perspektywie prowadziłoby to do spłaszczania emerytur. Innymi słowy, zatarłyby się różnice między świadczeniami osób, które przepracowały wiele lat, odprowadzając wysokie składki, a tymi z krótszym stażem. Taki system mógłby osłabić motywację do dłuższej aktywności zawodowej i legalnego zatrudnienia.
