- Rządowy podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych miał być krótkotrwały, jednak Koalicja Obywatelska zaskoczyła propozycją jego wydłużenia.
- KO dąży do objęcia 60-procentową daniną także pierwszego kwartału 2027 roku, co ma przynieść miliardy złotych na wsparcie kierowców i stabilizację cen.
- Sprawdź, dlaczego ta decyzja budzi kontrowersje i jak ostatecznie wpłynie na ceny paliw oraz rynek energetyczny w Polsce.
Podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych może zostać z nami dłużej, niż pierwotnie zakładał rząd. Podczas drugiego czytania projektu Koalicja Obywatelska zgłosiła poprawkę obejmującą nową daniną również pierwszy kwartał 2027 r. Obecny projekt mówi o zyskach osiągniętych od 1 marca do 31 grudnia 2026 r. Jeśli propozycja KO przejdzie, okres ten zostanie wydłużony o kolejne trzy miesiące.
Wskazywali to posłowie podczas debaty na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych, że sytuacja kryzysowa nie ustała. Mało tego, nasila się – argumentował poseł KO Paweł Bliźniuk, przedstawiając poprawkę.
Podatek sięgnie 2027 roku? KO zgłasza dwie zmiany
Koalicja Obywatelska zaproponowała również zmianę dotyczącą firm, które zajmują się handlem paliwami, ale ich nie produkują. Chodzi o obniżenie górnego limitu opodatkowania dla takich przedsiębiorstw. Bliźniuk określił rozwiązanie jako „bezpiecznik”, który ma zapobiec nadmiernemu obciążeniu mniejszych graczy na rynku.
To istotne, ponieważ podatek nie jest pomyślany wyłącznie jako danina dla kilku największych marek znanych kierowcom ze stacji benzynowych. Regulacje obejmują określonych producentów oraz przedsiębiorców zajmujących się obrotem paliwami sprowadzanymi z zagranicy. Przy pracach nad poprzednią ustawą wskazywano, że w tej grupie znajdują się zarówno duże koncerny, jak i mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa.
60 proc. podatku od nadzwyczajnych zysków. W grze 4 mld zł
Skala nowej daniny robi wrażenie. Stawka podatku ma wynosić 60 proc., ale nie oznacza to opodatkowania na takim poziomie całego zysku przedsiębiorstwa. Podstawą ma być nadwyżka przychodów ponad poziom wyznaczony za pomocą tzw. marży referencyjnej. Punktem odniesienia są wyniki z 2025 r., a historyczna marża zostaje dodatkowo powiększona o 20 proc. Opodatkowana ma być dopiero nadwyżka ponad tak wyliczony próg.
Rząd szacuje wpływy z windfall tax na około 4 mld zł. Pieniądze mają pomóc sfinansować działania osłonowe związane z wysokimi cenami paliw. To właśnie dlatego dyskusja o podatku od koncernów paliwowych może mieć znaczenie nie tylko dla samej branży, ale również dla milionów kierowców.
Pieniądze z podatku mają obniżyć ceny paliw? Są kolejne propozycje
Podczas sejmowej debaty własne poprawki zgłosiła opozycja. PiS chce, aby pieniądze uzyskane z nowej daniny były kierowane na obniżenie VAT oraz akcyzy na paliwa. Poseł Henryk Kowalczyk zakwestionował też zgodność projektu z konstytucją ze względu na opodatkowanie dochodów osiągniętych przed wejściem nowych przepisów w życie. To stanowisko przedstawione przez PiS podczas debaty, a nie rozstrzygnięcie dotyczące konstytucyjności projektu.
Klub Rozwój Plus wyszedł natomiast z pomysłem funduszu wyrównywania cen paliw. Trafiałyby do niego środki z windfall tax, a minister energii mógłby wykorzystywać je do obniżania cen. Według zgłoszonej propozycji mechanizm miałby uruchamiać się obowiązkowo, gdy cena baryłki ropy przekroczy 80 dolarów.
W samym projekcie podczas prac parlamentarnych pojawiło się już rozwiązanie pozwalające ministrowi właściwemu do spraw finansów publicznych obniżać akcyzę na paliwa w drodze rozporządzenia. To kolejny element łączący podatek od nadzwyczajnych zysków z działaniami dotyczącymi cen na stacjach.
Prezydent zatrzymał pierwszą ustawę. Rząd wrócił z projektem
Obecne przepisy są drugą próbą wprowadzenia windfall tax dla branży paliwowej. Pierwszą ustawę parlament uchwalił latem. 24 lipca prezydent Karol Nawrocki skierował ją jednak do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Postępowanie legislacyjne dotyczące tamtej ustawy pozostaje niezakończone.
Rząd ponownie skierował więc projekt do Sejmu. Nowa propozycja wpłynęła 15 września jako druk nr 3100. Jej podstawowy okres obowiązywania nadal kończy się 31 grudnia 2026 r.
Teraz o tym, czy podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych obejmie także pierwsze trzy miesiące 2027 r., zdecydują dalsze prace parlamentarne. I to właśnie poprawka Koalicji Obywatelskiej może sprawić, że danina zapowiadana jako nadzwyczajne i czasowe rozwiązanie pozostanie w grze dłużej, niż dotąd zakładał rządowy projekt.
