Kolejny bank przegrał z frankowiczem. Zapadł ważny wyrok

2018-12-14 10:47 KaJa
UOKiK stanął w obronie frankowiczów
Autor: Shutterstock

Kolejny bank, tym razem Raiffeisen Polbank przegrał sprawę, którą wytoczył swojemu kredytobiorcy. Sąd apelacyjny opowiedział się po stronie frankowicza, nie musi on płacić bankowi 1,5 mln złotych, których domagała się instytucja. Wyrok jest prawomocny.

Raiffeisen Polbank domagał się zasądzenia od swojego klienta 1,5 mln złotych wraz z odsetkami za opóźnienia w spłacie kredytu hipotecznego. Bank w 2008 roku przekazał kredytobiorcy 800 tys. złotych na zakup domu na rynku wtórnym, a po siedmiu latach wypowiedział umowę z uwagi na brał spłat po stronie klienta. W umowie kredytowej zaznaczono, że kredyt jest indeksowany do waluty obcej, tj. franka szwajcarskiego. Spłata miała następować w równych miesięcznych ratach. Kredyt został zawarty na okres 40 lat.

– Przez kilka lat mój klient regularnie wywiązywał się z umowy. Później z przyczyn osobistych i finansowych nie był w stanie uiszczać pełnych należności. W związku z tym chciał się porozumieć z bankiem. Zależało mu na spłacie rat w mniejszej wysokości. Niestety, kredytodawca nie zgodził się na to, a następnie wypowiedział umowę – informuje Jakub Bartosiak adwokat z Kancelarii Michrowski Bartosiak Family Office, który reprezentuje pozwanego

24 sierpnia 2015 roku Raiffeisen Polbank wypowiedział umowę kredytową swojemu klientowi z zachowaniem trzydziestodniowego okresu wypowiedzenia. Bank wezwał do zapłaty zaległości, które wynosiło 7714,83 złote.

Sąd Okręgowy w swoim wyroku podkreślił, że to bank powinien udowodnić zasadność dochodzonego roszczenia, czemu nie sprostał. Pozwany powoływał się m.in. na argumenty dotyczące nieważności umowy. Sąd Okręgowy podzielił zasadność tego zarzutu i stwierdził sprzeczność klauzuli waloryzacyjnej z naturą stosunku prawnego, tj. umową kredytu oraz zasadami współżycia społecznego. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację bank, a pozwany nie musi wypłacać instytucji ogromnych pieniędzy.

– Na uzasadnienie wyroku trzeba jeszcze poczekać, prawdopodobnie nie mniej niż miesiąc. Natomiast sam pojedynczy wyrok, nawet prawomocny, nie jest ogromnym przełomem. Jednak warto zwrócić uwagę na tworzący się trend. Tego typu orzeczenia już się pojawiają i – co ważne – w drugiej instancji. Tak było niedawno w sprawie Getin Banku w Warszawie, ING w Katowicach czy wcześniej BPH w Katowicach i w innych miastach – mówi Jakub Bartosiak – jeżeli mój klient wziął prawie 800 tys. zł kredytu, a po ośmiu latach spłaty bank wymaga od niego ponad 1,5 mln złotych, to coś się nie zgadza. Sąd orzekł, że nie ma związku pomiędzy tym, co kredytobiorca otrzymał, a tym, co ma zwrócić. Waloryzacja jest dopuszczalna, czyli można w jakiś sposób uzależnić wynagrodzenie banku, natomiast musi to odpowiadać świadczeniom stron – dodaje adwokat.