- Sejm rozważy przełomową zmianę, która ma odciążyć pracodawców i znacząco wpłynąć na sytuację ciężarnych pracownic.
- Projekt Polski 2050 zakłada, że ZUS będzie finansował 100% wynagrodzenia L4 dla kobiet w ciąży już od pierwszego dnia zwolnienia.
- Sprawdź, czy ta reforma to koniec dyskryminacji na rynku pracy i jak miliardowe koszty wpłyną na przyszłe mamy!
We wtorek 9 czerwca Sejm rozpoczął trzydniowe posiedzenie. Jednym z punktów czwartkowych obrad będzie projekt nowelizacji Kodeksu pracy oraz ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego przygotowany przez Polskę 2050. Propozycja dotyczy zasad wypłacania świadczeń podczas zwolnienia lekarskiego kobiet w ciąży i może oznaczać istotne zmiany zarówno dla pracownic, jak i dla pracodawców.
Dziś płaci pracodawca, później miałby płacić ZUS
Obecnie kobieta zatrudniona na umowie o pracę, która otrzyma zwolnienie lekarskie w czasie ciąży, zachowuje prawo do 100 proc. wynagrodzenia. Problem polega jednak na tym, że przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy koszty świadczenia ponosi pracodawca. Dopiero później wypłatę przejmuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Projekt Polski 2050 zakłada całkowite odejście od tej zasady. Jeśli nowe przepisy weszłyby w życie, zasiłek chorobowy dla kobiet w ciąży od pierwszego dnia zwolnienia lekarskiego wypłacałby ZUS z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Pracownica nadal otrzymywałaby 100 proc. podstawy wymiaru świadczenia.
STOP dyskryminacji kobiet
W uzasadnieniu projektu wskazano, że obecne przepisy mogą wpływać na decyzje kadrowe przedsiębiorców. Zdaniem autorów nowelizacji obowiązek finansowania zwolnienia lekarskiego kobiety w ciąży oznacza dla pracodawcy dodatkowe koszty. Oprócz wypłaty wynagrodzenia często pojawia się konieczność znalezienia zastępstwa, co generuje kolejne wydatki.
Według Polski 2050 może to prowadzić do nieformalnej dyskryminacji młodych kobiet podczas rekrutacji lub przy podejmowaniu decyzji o rodzaju oferowanej umowy. Projektodawcy przekonują, że przeniesienie kosztów na ZUS mogłoby zwiększyć atrakcyjność umów o pracę i poprawić sytuację kobiet na rynku zatrudnienia.
Zmiana kosztowałaby miliardy
Proponowana reforma nie byłaby jednak tania. Z szacunków przedstawionych przez autorów projektu wynika, że nowe rozwiązanie mogłoby kosztować Fundusz Ubezpieczeń Społecznych około 1,5 mld zł rocznie. Jednocześnie zwolennicy zmian argumentują, że część tych wydatków mogłaby zostać zrekompensowana przez wzrost liczby osób objętych obowiązkowym ubezpieczeniem chorobowym oraz większą popularność etatów.
Projekt znajduje się obecnie na ścieżce legislacyjnej i właśnie nim mają zająć się posłowie podczas czwartkowych obrad Sejmu. Jeżeli propozycja zyska poparcie większości parlamentarnej, kobiety w ciąży mogłyby w przyszłości otrzymywać świadczenia chorobowe bezpośrednio z ZUS już od pierwszego dnia zwolnienia lekarskiego. To jedna z najgłośniejszych propozycji zmian w Kodeksie pracy dotyczących przyszłych mam od wielu lat i temat, który z pewnością wywoła gorącą dyskusję zarówno wśród pracodawców, jak i pracowników.