- Polski nie stać na obecne 2,5 tys. gmin – malejąca liczba ludności wymusza trzeci etap reformy samorządowej i konsolidację - twierdzi przewodniczący Rady Fiskalnej Sławomir Dudek z SGH.
- Spadek liczby ludności negatywnie wpływa na finanse gmin wiejskich, co wymaga pilnych rozwiązań.
- Obniżenie dochodów z PIT dla gmin oraz kompensacja z budżetu państwa pogarszają finanse publiczne, zwiększając ryzyko fiskalne.
Nieunikniona reforma samorządowa. Dlaczego gminy będą łączone?
Obecna mapa administracyjna Polski, z blisko 2,5 tysiącem gmin, jest nie do utrzymania. To mocna diagnoza, którą stawia dr Sławomir Dudek, przewodniczący Rady Fiskalnej i ekspert Szkoły Głównej Handlowej. Jego zdaniem stoimy u progu fundamentalnych zmian, które dotkną setki samorządów w całym kraju. Nie ma tu miejsca na dyskusję „czy”, a jedynie „kiedy i jak”.
Głównym powodem jest demografia. Liczba ludności w Polsce systematycznie maleje, a to uderza bezpośrednio w podstawy funkcjonowania małych gmin. Mniej mieszkańców to mniejsze wpływy z podatków, ale koszty stałe – utrzymanie urzędu, szkół czy dróg – pozostają na podobnym, wysokim poziomie. W pewnym momencie ten rachunek przestaje się spinać.
Sławomir Dudek, powołując się na słowa prof. Jerzego Hausnera, stawia sprawę jasno:
Polski nie stać na 2,5 tys. gmin. I tak nas czeka trzeci etap reformy samorządowej, ponieważ liczba ludności maleje, czyli małe gminy przy wysokich kosztach stałych sobie mogą nie poradzić i jakaś konsolidacja musi się odbyć. I ja się zgadzam z tą opinią.To oznacza, że wielka reforma samorządowa jest nieunikniona, a jej głównym elementem będzie konsolidacja, czyli po prostu łączenie gmin. Ekspert nie pozostawia złudzeń, że jest to proces, którego nie da się już zatrzymać. Dla wielu mniejszych jednostek samorządowych to jedyny sposób, by przetrwać i zapewnić mieszkańcom usługi na odpowiednim poziomie – powiedział cytowany przez PAP.
Demografia i finanse dobijają małe samorządy
Główny motor napędowy nadchodzących zmian jest bezlitosny – to demografia. Wyludniające się tereny, zwłaszcza wiejskie, to prosty przepis na finansową katastrofę. Mniej mieszkańców oznacza mniej pieniędzy z podatków w gminnej kasie. Jednocześnie koszty utrzymania urzędu, szkoły czy lokalnych dróg wcale nie maleją. Ten problem najdotkliwiej odczuwają gminy wiejskie, które w badaniach SGH najgorzej oceniają swoje perspektywy.
Sławomir Dudek podkreśla, że tego trendu nie da się już odwrócić.
Trend demograficzny jest tak silny, ten nurt jest tak silny, że to jest nie do odwrócenia i demografia będzie miała wpływ na finanse. I to widać w wynikach gmin wiejskich. Tutaj są potrzebne jakieś rozwiązania i nie można z tym zwlekać.
To jednak nie wszystko. Dodatkowym ciosem dla samorządów było obniżenie dochodów z podatku PIT. Choć rząd starał się rekompensować te straty, to według szefa Rady Fiskalnej takie łatanie dziur w budżetach gmin pieniędzmi z budżetu państwa jest pułapką. Dlaczego? Bo państwo samo tonie w długach. Ekspert powołuje się na raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który pokazuje, że dług publiczny Polski wpadł w tzw. efekt kuli śnieżnej i bez radykalnych cięć będzie rósł do poziomu 70-80 proc. PKB. To gigantyczne ryzyko, które w końcu uderzy także w samorządy.